Scusa, ma ti chiamo amore

Kiedy kończy się pewien rozdział Twojego życia często zamykasz się w sobie i opłakujesz stratę. Myślisz, że nic podobnego Ci się nie przytrafi i że straciłeś największą szansę na szczęście. Czy nie wiesz jeszcze o tym, że los potrafi być przekorny i robić coś wtedy, kiedy tego nie chcesz? Albo kiedy w ogóle nie spodziewasz się tego, często wynagradzając bolącą stratę?

W takiej sytuacji został postawiony Alessandro Belli (Raoul Bova).

Belli to bohater filmu „Scusa, ma ti chiamo amore” nakręconego na podstawie książki Federico Mocci, (polski tytuł: „Wybacz, ale będę mówiła ci skarbie”) około 40-letni Włoch, szef działu reklamy. Pewnego dnia jego ukochana Elena znika bez śladu, pozostawiając króciutki list, w którym prosi o spokój i pozostawienie spraw swojemu biegowi. Alessandro długo nie potrafi dojść do siebie po jej niespodziewanym odejściu. Sądzi, że nie nadaje się do związków i przechodzi krótką „żałobę”, do czasu aż… oczywiście nie pozna innej kobiety. Choć słowo „kobieta”, to chyba za duże określenie.

Jedna taka Niki

Pędząc do pracy i myślami będąc jedną nogą w biurze, mężczyzna potrąca młodą dziewczynę o imieniu Niki jadącą na skuterze (Michela Quattrociocche). Niki jest bystrą i nie posiadającą skrupułów babką. Potrafi bawić się facetami, wyzyskiwać ich na każdy możliwy sposób. A to słodkim żądaniem podwiezienia do szkoły, a to spełnieniem jej ochoty na lody w pobliskim sklepie, czy nawet prośbą o zapłacenie mandatów. Po prostu owija ich sobie wokół palca. Na pierwszy rzut oka widać, że spodobał się jej ten „złoczyńca”. Co nie znaczy, że mężczyzna miał wobec niej dług wdzięczności. Również zapałał do dziewczyny gorącym uczuciem. Zapewne przyczyniło się do tego jej urocze roztrzepanie i umiejętność odnalezienia w każdej sytuacji. Choć z pewnością jej urok osobisty także dołożył do tego swoją cegiełkę.
Alex i Niki to zupełnie odmienne światy

Ona młodziutka, 17 – letnia dziewczyna, a on, 37 – letni szef świetnie prosperującej firmy. Czy taki związek ma prawo bytu? Pomyślicie, że po pierwsze to absurd, a po drugie, że różnica wieku między naszymi bohaterami jest zbyt duża. Nic bardziej mylnego. Jednakże uważam, że właśnie przez to możemy jeszcze bardziej pokochać tych dwoje ludzi. Oddziałują na siebie wzajemnie. Jedno uczy się czegoś od drugiego i to jest piękne! Niki uczy Alexa żyć na nowo, patrzeć zupełnie inaczej na świat i nie dostrzegać jedynie jego minusów, ale cieszyć się tym, co już ma. Zaś Alex jest niesamowitym nauczycielem życia od podstaw. Pokazuje w jaki sposób, i jakimi ścieżkami podążać, aby wspiąć się na sam szczyt kariery i osiągnąć sukces.

Drugoplanowe ONDE

Oprócz tych trzech, wymienionych wyżej bohaterów, Są jeszcze nietuzinkowe postacie drugoplanowe. ONDE, przyjaciółki Niki. ONDE to skrót od ich pierwszych liter imion: Olly, Niki, Diletta, Erica. Te cztery wspaniałe dziewczyny nadają dodatkowego blasku całemu filmowi. Są przezabawnymi istotami, ale należy pamiętać, że cicha woda brzegi rwie. Każda z nich lubi ostrą i szybką jazdę samochodem, ot tak, dla relaksu. Tkwi w nich siła prawdziwej przyjaźni.

Upiorny Enrico

Jest to mężczyzna z piekła rodem, który nie da sobie w kaszę dmuchać. We wszystkim, co robi jego małżonka Susanna, wyszukuje podtekstów do domniemanej jej zdrady. Wszyscy mają go za lekkiego szaleńca. Za pomocą Alessandro wynajmuje nawet prywatnego detektywa, co jak się z czasem okazuje – nie bez powodu. Kobieta prowadzi podwójne życie… z jego najlepszym przyjacielem.

Film mocno zapada w pamięć

Jego atutem są świetne dialogi, podczas których można śmiać się do rozpuku. Zdecydowanie go polecam. Jest to miła, przyjemna w odbiorze komedia romantyczna, dla romantycznych dusz i dla osób, które wierzą w moc prawdziwej przyjaźni i miłości. Jak każdy film posiada on również przesłanie. Uczy między innymi tego, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, ale również i tego, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, bo przecież odpalana drugi raz zapałka nie zaiskrzy płomieniem. Pokochałam ten film od pierwszego razu i ilekroć mam wolną chwilę, to z oglądam go z przyjemnością (chociażby dla samego Raoul’a).

5.00 avg. rating (98% score) - 2 votes
shares