Arktyka na ty… mczasowo

Tytuł: „Dom pod Biegunem”

Autorzy: Dagmara Bożek – Andryszczak, Piotr Andryszczak

Gatunek: literatura podróżnicza, pamiętnik

Wydawnictwo: Bezdroża

Liczba stron: 320

Okładka: miękka

Cena rynkowa/okładkowa: 39,90 zł

Ocena: 7,5/10

 

Arktyka, czyli co? Swojego czasu nie miałem zbytniego pociągu do książek o tematyce podróżniczej. Uznawałem, że większość informacji o destynacjach, które mnie interesują mogłem znaleźć na własną rękę dużo szybciej i w prostszej formie. Jakież było moje zdziwienie po zapoznaniu się z interesującą pozycją o wyprawie w arktyczne rejony. Temat wydał mi się o tyle ciekawy, gdyż swojego czasu temat tego mroźnego miejsca stał się celem małych poszukiwań w kwestii informacji jak i życia w tym, zdawałoby się, nieprzyjaznym klimacie. Za oknem robi się coraz cieplej, więc specjalnie dla Was małe źródło chłodnego powietrza w formie książki “Dom pod biegunem”.

Przypadek czy przeznaczenie? Arktyka przyciąga.

Bohaterami książki jest małżeństwo z Krakowa, Dagmara i Piotr. Oraz Arktyka, rzecz jasna. Można by powiedzieć, że są modelowym przykładem korporacyjnej pary, ale biorąc pod uwagę ich odwagę, czego dowodem jest niewątpliwie tak niespotykana decyzja wyjazdowa, byłby to niezwykły afront. Z początku rzeczywiście mogliby za takich uchodzić, jednak postanowienie, które sobie założyli śmiało można im zaliczyć w poczet życiowych osiągnięć. Towarzyszymy im w krótkiej historii ich zapoznania, delikatnych opisów ich czynności zawodowych, przygotowań do wyjazdu na wyspę Spitsbergen i pobytu w stacji badawczej. W całej historii, pośrednio z nimi, skład osobowy uzupełniają znajomi, rodzina i inni uczestnicy arktycznej wyprawy naukowej.

Towarzyszymy im w krótkiej historii ich zapoznania, delikatnych opisów ich czynności zawodowych,

przygotowań do wyjazdu na wyspę Spitsbergen i pobytu w stacji badawczej.

Spits… Co? Aaaaa, wiem, Arktyka!


No właśnie – Spitsbergen. Nazwa może nie być dobrze znana wszystkim ludziom na obszarze całego globu, ale warto sprawie przyjrzeć się bliżej. Jak głosi Wikipedia:

Spitsbergen – największa wyspa Norwegii, położona w archipelagu Svalbard, na Morzu Arktycznym. Powierzchnia ok. 39 tys. km², górzysta (do 1717 m n.p.m.), w dużej mierze pokryta lodowcami.

Dodajmy do tego wszechobecne niedźwiedzie polarne, których jest częściej więcej niż ludzkich mieszkańców, innych zwierząt parzystokopytnych i latających oraz ogólny brak wyżej rozwiniętej roślinności. Arktyka jawi się jako niezbyt przyjazny zakątek, prawda? Dagmara jednak opisuje to wszystko w sposób, który miałby za zadanie przekonać czytelnika do zagłębienia się w atmosferze tego mniej popularnego na mapie podróży miejsca. Z racji tego, że wyjechali tam głównie do pracy, materiał bogaty jest w opisy codziennego życia pensjonariuszy/pracowników/mieszkańców stacji badawczej Hornsund. Roczny pobyt obfituje w szczegółowe opisy zjawisk pogodowych, relacji pomiędzy uczestnikami wyprawy i kontaktów z przyrodą. Bywa zabawnie, bywa refleksyjnie, zdarzają się sytuacje, w których oddech sam się zatrzymuje. Jako fan literatury innej od opisywanej, byłem ciekaw kolejnych przewracanych stron, zastanawiając się co wydarzyło się później. Arktyka jawiła się jako miejsce odbycia świetnej przygody. Przy okazji autorka swobodnie we wspomnieniach przywołuje pewne późniejsze wydarzenia jako ich naturalne rozwinięcie. Przedstawiane sytuacje świetnie obrazują fotografie wykonane przez Piotra, których głębia, mimo odległości, jaka dzieli Polskę od norweskiej wyspy, była dla mnie wręcz namacalna. Ilość zdjęć podług treści pisanej jest bardzo dobrze wyważona, dzięki czemu stają się one naturalnym dopełnieniem, nie odrywając czytelnika od “mięsa”.

Jako fan literatury innej od opisywanej byłem ciekaw kolejnych przewracanych stron,

zastanawiając się co wydarzyło się później.

Lubię ciepłe dania, ale…

… całość okazała się dla mnie wyjątkowo smaczna, mimo podania na zimno. Osobiście jestem fanem książek innego gatunku, ale ten wyjątek sprawił, że w dobrym tonie jest poszerzyć krąg zainteresowań. Nie odczuwałem znudzenia tematem, co jest dla mnie główną zaletą “Domu pod biegunem”. Jako osoba doceniająca czar cieplejszych rejonów świata paradoksalnie odczuwałem dużą przyjemność w biernym towarzyszeniu bohaterom podczas wielu ich działań. Uznaję to za bardzo duży plus.

Nie odczuwałem znudzenia tematem, co jest dla mnie główną zaletą “Domu pod biegunem”

Arktyka idealna dla poszukiwaczy niekonwencjonalnych wyzwań

Oczywiście nie tylko. Pozycja będzie świetnym sposobem na – w myśl nazwy albumu zespołu Jamiroquai – “traveling without moving”. Chłód Spitsbergen nie udziela się w negatywnym znaczeniu, a dopełnia obrazu kawałka świata odciętego od większości wygód naszego codziennego życia. Pewnego rodzaju wyobcowanie sprawia, że ludzie podchodzą do siebie zupełnie inaczej, czego opisy są bardzo wartościową częścią całości. Może to być też świetna okazja do refleksji nad obecną sytuacją, gdyby słowo „Arktyka” zmienić na coś znacznie bliższego, jak „dom”, „mieszkanie” czy „kąt, który współdzielę”.

Ze swojej strony książkę mogę zamieścić w kategorii “POLECANE”, gdyż od tego momentu na pewno inaczej spojrzę na literaturę podróżniczą. W końcu każdy zasługuje na szansę.

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares