Chcę mieć prawo do popełniania swoich błędów, a nie cudzych – mówi Karolina Nawój.

Karolina Nawój, o czym może nie wszyscy wiedzą, to szefowa „Bookniętych” i założycielka tak uwielbianego przez Was fanpage’a „Nie mówimy tego, co czujemy. Nie czujemy tego, co mówimy”. W „Dzienniku dobrego życia” przeczytacie jej piękny list o pielęgnowaniu przyjaźni i więzach rodzinnych.

Jak to jest z tymi ludźmi, którzy odeszli? Czy oni czasem wracają?

Myślę, że ludzie często wracają poprzez miejsca i wspomnienia. I o ile możemy odejść od nich fizycznie, to często psychicznie jest to dużo trudniejsza sprawa. Uważam, że czasem na pewnym etapie życia mijamy się z ludźmi i rozstanie jest najlepszym rozwiązaniem w danej chwili. Jednakże wierzę też w to,że jeśli ludzie mają się na nowo spotkać, to tak się stanie. Bo przecież człowiek zmienia się, rozwija i dzięki temu nasze drogi na nowo się spotykają. Sama ostatnio doświadczyłam powrotu bliskich mi osób.

Miałaś w swoim życiu relacje, które sama postanowiłaś zakończyć? Co wtedy czułaś i jak sobie z tym poradziłaś?

Tak, doświadczyłam takiej relacji w przyjaźni. Postanowiłam ją zakończyć, ponieważ uważam, że powinniśmy starać się budować tylko zdrowe kontakty. Mimo że zakończyłam tę znajomość, było mi z tą decyzją bardzo ciężko. Postanowiłam nie tłumić emocji. Dałam im ujście poprzez płacz, smutek i samotność. Staram się szanować ludzi, którzy byli w moim życiu, bo myślę, że każda z tych osób nauczyła mnie dużo o mnie samej. Nawet jeśli jakaś relacja była dla mnie trudna, to nauczyła mnie w jaki sposób stawiać granice innym.

 

Często ludzie stawiają przed sobą mur, bo boją się zranienia. Jak Ty sobie z tym radzisz?

Czy tego chcemy czy nie, jesteśmy narażeni na to, że ludzie będą nas ranić. Dlatego uważam, że bardzo ważne jest budowanie w sobie samomiłości, która bardzo pomaga w sytuacji, kiedy ktoś zadaje nam ból. Nie zachęcam do tego, aby być nieostrożną, ale stawianie muru nic nie da. Może ochroni nas na chwilę, ale to właśnie dzięki doświadczeniu uczymy się jak żyć lepiej. Sama się tego uczę, bo zależy mi na tym, aby ludzie, którzy są w moim życiu wprowadzali w nie dobro, a ja jestem gotowa na to, aby odwdzięczyć im się tym samym.

Do jakich wspomnień z udziałem Twoich przyjaciół najczęściej wracasz?

Najczęściej wracam do tych wspomnień, które sprawiały, że byłam szczęśliwa. Bardzo dobrze wspominam noc pod gołym niebem z moimi przyjaciółmi z rodzinnego miasta. Takie chwile pokazują mi, że jestem szczęściarą, mogąc otaczać się takimi ludźmi.

Czy uważasz, że z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach?

Według mnie nie ma reguły, bo albo nad relacjami w rodzinie się pracuje, albo nie. Dużą rolę pełni świadomość. Niestety różnice pokoleniowe stanowią problem. Myślę, że często przez brak wyjścia ze schematów rodzinnych i przepracowania przeszłości, tworzymy rodzinę, która dobrze wychodzi tylko na zdjęciach. Ludzie często są nieświadomi tego, że powielają schematy, których nauczyli się w dzieciństwie. Nie oznacza to, że mając w domu np. osobę uzależnioną od alkoholu dziecko będzie uciekało w alkohol, ale że będzie używało mechanizmów obronnych. Dla mnie nie ma czegoś takiego jak brak skutków bycia wychowanym w dysfunkcyjnej rodzinie. Im wcześniej przepracujemy swoje zranienia, tym szybciej uwolnimy siebie i innych od destrukcji, którą serwujemy. Uważam, że nie ma nic złego w tym, że ktoś korzysta z pomocy psychologa lub terapeuty. Dla mnie takie osoby są bohaterami, bo potrafią walczyć o siebie i o to, aby nie przenosić zranień do rodziny, którą zakładają. Dla mnie to jest prawdziwą definicją miłości i dojrzałości w budowaniu relacji.

Wyobrażasz sobie nie mieć chociaż jednej najbliższej przyjaciółki?

Każda z moich przyjaciółek jest inna i wyjątkowa. Wzajemnie się uzupełniamy i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Cieszę się, że zawsze mogę do nich zadzwonić i one też to wiedzą.

Co, według Ciebie, jest najważniejsze i absolutnie niezbędne w budowaniu dobrych relacji z innymi ludźmi?

Zdecydowanie szczerość i lojalność. Chcę mieć przy sobie autentycznych ludzi, którzy na co dzień będą mi kibicować, ale jednocześnie, kiedy będę schodziła na złą drogę powiedzą mi o tym. Myślę, że ważne jest to, aby mieć przy sobie ludzi, którym zależy na naszym szczęściu i na tym, abyśmy stawali się najlepszą wersją samych siebie. 

Zdarza się, że nie lubimy kogoś od pierwszego wejrzenia. Kiedy Ciebie to spotyka, próbujesz zwalczyć w sobie niechęć do tego kogoś?

Bardzo lubię ludzi, jednak nie lubię, kiedy ktoś przekracza moje granice. Mimo tego, że jestem towarzyska to cenię sobie również samotność. Nigdy nie oceniam ludzi z góry, ale też wiem przy jakich ludziach czuję się dobrze.

 

Co leży u podstaw dobrych relacji w rodzinie?

Umiejętność szanowania granic i świadomość tego,że pochodzimy z innego pokolenia. Chcę mieć prawo do popełniania swoich błędów, a nie cudzych. Myślę,że w rodzinie najważniejsze jest wspieranie i to, że mogę na nią zawsze liczyć.

Gdybyś miała wcielić się w rolę jednego z „Przyjaciół”, kim byś się stała?

Myślę, że przejawiam dużo cech Moniki, jednakże blisko mi też do Chandlera i Phoebe. Cenię w sobie poczucie humoru i mimo że jestem bardzo zorganizowana, to zdarza mi się mieć dużo zabawnych sytuacji. Myślę, że najbardziej śmieje się sama ze siebie. Lubię w sobie to, że mimo swojej nadwrażliwości często podchodzę z poczuciem humoru do problemów, które mnie spotkają.

Za rozmowę dziękuje Magdalena Janikowska

A „Dziennik dobrego życia” czeka na Was pod tym linkiem:

https://sensus.pl/ksiazki/dziennik-dobrego-zycia-magdalena-czmochowska-karolina-nawoj,dziedz.htm#format/d

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares