Czy mając wizję, mamy wystarczająco?

Tytuł: „Świat w obiektywie. W poszukiwaniu wizji.”

Autor: David duChemin

Gatunek: poradnik

Wydawnictwo: Helion

Liczba stron: 277

Okładka: miękka

Cena okładkowa: 59,00 zł

Ocena: 8/10

 

„Świat w obiektywie” to nie kolejny poradnik. Nie kolejny warsztatowo techniczny instruktaż „co i jak”. To książka pisana sercem, stawiająca na pierwszym miejscu w fotografii wizję – bo to od niej się wszystko zaczyna.

Mając wizję każdy może robić zdjęcia?

I tak i nie. Wszystko ma swój początek i cel. Wszystko zależy od tego w jakim celu robisz zdjęcia oraz co chcesz przez nie przekazać. Autor książki w doskonały sposób opisuje fotografię jako drogę do wyrażenie zarówno siebie, jak i swoich emocji. Tak, emocji, bo bywa, że fotografia tak mocno chwyta za gardło, że aż krzyczy do nas swoimi emocjami. To wielka sztuka robić takie zdjęcia.

277 stron o wizji i emocjach.

Trochę za dużo. Książka jest bardzo ciekawa, aczkolwiek w połowie zaczyna być męcząca. Strona po stronie autor prowadzi nas przez swoją wizję na temat fotografii. Robienie zdjęć to nie tylko nasze wyobrażenie o nich. Oczywiście autor daje nam wiele istotnych wskazówek, w zależności od fotografowanego obiektu mówi nam na co zwrócić uwagę. Prowadzi nas etapami wykonywania zdjęcia. Wydaje mi się jednak, że zabrakło tutaj trochę tego warsztatu, którego autor celowo próbował się wyzbyć. Dla początkujących książka wręcz doskonała, by oddać się pasji i pogłębiać swoją miłość do niej.

Podróżuj, pielęgnuj swoją wizję i warsztat.

Prócz całego źródła inspiracji książka ma też „ćwiczenia twórcze”, co w zamyśle autora ma być dla nas zadaniami w trakcie czytania i praktyką tego, o czym autor już mówi. Nadal jednak skupia się to wszystko na naszej wyobraźni, nie technice. Oczywiście przy swojej podróży autor daje nam wiele przydatnych wskazówek – używanie statywu, jak estetycznie wykadrować zdjęcia, o ilości światła. Daje nam nawet PROBLEM i jego ROZWIĄZANIE. Nadal jednak jest to dla mnie za mało matematyczne, by móc początkującemu fotografowi coś uzmysłowić. Ważne są liczby. Jeśli naświetlasz w ciemnym pomieszczeniu obraz na krótkim czasie – będzie ciemny. Dlaczego? W krótkim czasie w ciemnym pomieszczeniu nie dotrze wystarczająca ilość światła do matrycy. Jeśli użyjesz długiego czasu naświetlania zdjęcia bez statywu – rozmaże się. Dlaczego? Właśnie tego jest za mało. Za mało istotnych szczegółów w całej treści, a za dużo opowiadania o odpowiednim podejściu, wizji i nastawieniu.

Mając wizję, możesz dalej się rozwijać.

Autor przedstawia nam wiele ciekawych kategorii fotografii w bardzo prosty sposób. Fotografowanie osób starszych. Krajobrazów. Kultur i sztuki. Ludzi z różnych końców świata i ze swojego doświadczenia mówi nam jak poprosić o takie zdjęcie. Taki był zamysł tej książki i dobrze, od tego przecież fotografia się zaczyna. Od pomysłu. Wyobrażenia. Wizji tego, jak przedstawisz obraz, na który patrzysz. To początek, prawdopodobnie najważniejszy. Możliwe, że dla kogoś, kto nigdy nie miał styczności z fotografią jest to coś wystarczającego. Ze mnie w trakcie czytania cały czas wyrywało się „no dobra, i co dalej?”. Prócz przedstawienia podejścia do zamysłu cały czas brakowało mi tego J A K. Mam już ułożony w głowie pomysł, według instrukcji autora, ale teraz co dalej, jak to dalej wykonać, by moja fotografia była pełna i kompletna. Dokładnie taka, jak zdjęcia autora przedstawione w książce które po prostu urzekają. Są przepiękne, są dokończone, są po prostu urzekające.

 

Moja wizja mówi: krócej!

Proszę nie traktować mojej opinii na temat tej książki jakoś znacząco. Nie, to tylko moja subiektywna opinia wynikająca z tego, jakim typem człowieka jestem. Ja lubię krótko, zwięźle i na temat. 277 stron mówiących „zwolnij”, „przyjrzyj się uważnie” albo „zaplanuj” to trochę za dużo. Rozumiem, że najważniejszy jest początek, zamysł i schemat, to jak chcę przedstawić to, co widzę i czuję, by inni mogli poczuć ten obraz dokładnie tak jak ja, jednak dalsze procesy robienia zdjęcia są równie ważne.

Można się zakochać.

W fotografii po tej książce naprawdę można się zakochać. Autor przedstawia nam przenoszenie emocji na papier jak coś, co jako jedyne może uchronić przemijający czas. W istotny sposób zaznacza też, że fotografia nie polega na naciskaniu spustu migawki kiedy widzisz coś ładnego. Trzeba jeszcze wiedzieć JAK przedstawić tę wizję, by wywarła na innych równie silne emocje. Zrobić zdjęcie tak, by nie było tylko pocztówkowym, ładnym obrazkiem, a by przekazywało emocje. To sztuka, której temat autor wykorzystał w pełni. I to naprawdę ważne, ten początek, być może najistotniejszy. I ja to kupuję w pełni, ale pytam co dalej?

5.00 avg. rating (98% score) - 2 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares