Dlaczego czytanie etykiet jest takie ważne?

Czytanie etykiet to sposób na zdrowie! Konto @czytamyetykiety na Instagramie śledzi ponad 200 tys. osób. W jednym miejscu można znaleźć nie tylko porady dotyczące odżywiania, ale i świadomego wyboru kosmetyków. Zapraszam na rozmowę z Agnieszką Pocztarską, o tym jak „zarazić” się tym stylem życia.

Czy czytanie etykiet to coś trudnego?

Czytanie etykiet spożywczych to nie jest jakaś fizyka kwantowa. Ważne są podstawowe zasady, którymi powinniśmy się kierować. Musimy jednak sobie zdać sprawę z tego, że czytanie etykiet przynosi same korzyści. Dzięki sprawdzeniu składu i wartości odżywczej produktów wybieram te najlepsze. Jak nie znajdę produktu z dobrym składem, to nie kupuję gorszego zamiennika. Zastanawiam się, czym ewentualnie mogę zastąpić dany produkt. Przykładowo, nie znajduję jajek ekologicznych albo z wolnego wybiegu, to myślę czym je mogę zastąpić. A jeśli marzy mi się jajecznica to idę do innego sklepu. Natomiast jeśli w sklepie nie ma np. śmietany bez zagęstników, to wtedy kupuję jogurt naturalny albo serek naturalny. Bo taki serek świetnie pasuje np. do makaronu ze szpinakiem.

To chyba trochę męczące..?

Jeśli chodzi o czytanie etykiet, to najgorsze są początki. Niestety może się okazać, że trzeba wybrać się do kilku sklepów w celu zrobienia kompletnych zakupów. Bo w jednym dostępny jest dobry nabiał, w drugim wędlina wysokiej jakości, a w trzecim mają niesiarkowane owoce suszone. Dlatego może okazać się to męczące i frustrujące. Ale tylko na początku. Później jest coraz łatwiej i odpowiednio wszystko możesz sobie zaplanować. Z czytaniem etykiet kosmetycznych jest już trochę trudniej moim zdaniem – sama wciąż się tego uczę. Ale tutaj też trzeba postawić na małe kroczki, dać sobie pomóc, dać sobie czas na tą naukę. Trzeba obserwować siebie i potrzeby swojej skóry, aby wiedzieć jakie kosmetyki są nam najbardziej potrzebne, a nie podążać za nowościami i HITami z rynku.

Jak zachęcić ludzi do zwracania uwagi na to, co jest napisane na etykietach produktów żywnościowych?

Moim zdaniem edukować. Każdego dnia staramy się na łamach serwisu pokazywać produkty z dobrym składem, aby uświadomić Polakom, że mają wybór. To od nich samych zależy jak będzie wyglądać ich codzienna dieta. Trzeba uświadamiać także konsekwencje zdrowotne naszych wyborów. Ja wiem, że jedno małe ciasteczko dane dziecko nie zrobi mu krzywdy. Lecz z drugiej strony: po co dziecku ciastko z cukrem (znane biszkopciki), jeśli możemy w tym samym momencie dać warzywo, jogurt naturalny lub inną zdrową przekąskę. Musimy sobie zdać sprawę z tego, że nawyki które wynosimy z dzieciństwa zostają z nami na baaardzo długo. A walka z nimi jest ciężka i długotrwała. Wiem, że żyjemy w dużym tempie i nikt z nas nie ma czasu na dodatkową naukę . Dlatego ja stawiam na podpowiedzi, publikacje infografik, które zostają w pamięci (bo większość z nas jest jednak wzrokowcami). Duże ikonki uśmiechniętej lub smutnej minki, kolory czerwony/zielony , czyli to, co z łatwością zapamiętujemy.

Czy Polacy chętnie zwracają uwagę na to, co kupują i jedzą? Jak ma się do tego czytanie etykiet?

Prowadzę ten serwis już piąty rok. W ciągu tego czasu zauważyłam wielką zmianę wśród nas, konsumentów, ale także wśród producentów, którzy coraz częściej decydują się na produkty w ich zdrowych wersjach. Polacy mają coraz większą świadomość. Zdają sobie sprawę z tego, że mają wybór. Chociaż często sięgają po gotowe produkty, zamiast samemu zrobić je w domu i mieć pewność składu dania. Często idziemy na skróty, nie czytamy, nie sprawdzamy. Wierzymy producentom, stosujących mnóstwo trików, aby przekonać nas do zakupu produktu, którego skład niczym nie zachwyca. Niestety trzeba być cały czas czujnym i zwracać uwagę na to, co wsadzamy do koszyka.

Skąd pomysł na założenia profilu o takiej tematyce?

Pomysł zrodził się z potrzeby. Zaszłam w ciążę, urodziłam dzieci i zdałam sobie sprawę z tego, że nie wiem, co im dawać do jedzenia aby to było zdrowe, a dzieci dobrze się rozwijały.

Nie jestem dietetykiem specjalistą, ale okazało się, że w moim towarzystwie (młodych mam) nie jestem sama: stwierdziłam, że to jest właśnie świetny pomysł na pomoc. Oczywiście w tamtym czasie nie myślałam, że będzie to taki ciężki biznes, który mogę uznać również jako moją pracę. Wiedziałam że chcę pomagać, ale nie zdawałam sobie sprawy z tego, że produkty z dobrym składem produkują małe, rodzinne przedsiębiorstwa które nie mają budżetów marketingowych. Ale z biegiem lat okazało się, że jednak coraz więcej firm z branży spożywczej i kosmetycznej stawia na dobry skład swoich produktów.

Czy stworzenie e-booków okazało się dobrym pomysłem?

E-booki to moim zdaniem świetne rozwiązanie na obecne czasy. Dużo się przemieszczamy, stoimy w korkach i ten czas możemy wykorzystać właśnie na czytanie. Książki mogą być grube, mogą nie mieścić się do naszych toreb, plecaków. E-book, który możemy przeczytać na naszym telefonie, moim zdaniem jest świetnym rozwiązaniem. Poza tym w dobie dbania o naturę i nie drukowania kolejnych książek na kolorowym papierze, który nie jest przyjazny środowisku, to kolejny argument na plus dla e-booków. Ja sama sięgam bardzo często po e-booki, zdobywać z nich wiedzę. Jestem jednak też staroświecka i uwielbiam zapach kartek z drukarni. Poza tym trzymanie książki w ręku ma swój niepowtarzalny urok.

Planuje Pani kiedyś wydać książkę w formie papierowej?

Moja pierwsza książka będzie miała swoją premierę już w tym roku, 3 czerwca. Jej tytuł to „Slow Beauty, czyli recepta na piękno” wydawnictwa Znak. Będzie mówiła o podejściu holistycznym do swojego zdrowia i naturalnej pielęgnacji, nie zapominając jednocześnie o zdrowej diecie, ale także o ochronie otaczającego nas środowiska ( #zerowaste ). Już się nie mogę jej doczekać! W ostatnim tygodniu moja społeczność pomogła mi wybrać okładkę książki.

Jak wygląda proces tworzenia e-booka?

Dzięki temu, że Czytamy Etykiety ma ogromną liczbę odbiorców, to pierwszym etapem tworzenia jest szukanie inspiracji na temat. A inspiracja powinna być zrodzona z potrzeby społeczności. Dlatego każdego dnia czytam komentarze, wiadomości prywatne i obserwuję czego potrzebują nasi obserwatorzy. Po wstępnym wyborze tematu, zadaję naszym fanom pytanie: „Czy to dobry pomysł?”. Jak tylko dostaję akceptację, zaczynamy pracę.

Nad merytoryką pracują moi eksperci dostosowując treść tak aby była ona jak najbardziej przejrzysta i łatwo przyswajalna przez odbiorcę. Jak treść merytoryczną mamy gotową – materiał przesyłany jest gotowy przesyłany jest on do grafika.

Znowu później wspólnie ze społecznością wybierana jest okładka e-booka, dzielę się nimi jego wnętrzem, spisem treści oraz opowiadam o tym czego mogą się z niego nauczyć czy dowiedzieć. Zależy mi przede wszystkim na tym, aby nikt nie miał poczucia, że kupuje kota w worku.

Czy spotyka się Pani z hejtem związanym z tematyką poruszaną na profilu instagramowym? Jeśli tak, to jak sobie Pani z tym radzi?

To trudny temat. Bo kiedy wkładasz w pracę swoje całe serce i zaangażowanie, a Twoim celem jest edukacja i wsparcie, to każde krytyczne słowo boli dwa razy mocniej. Hejt jest, chociaż powiem szczerze, że nie ma go zbyt dużo. Zresztą każda uwaga, z którą zwracają się do mnie nasi czytelnicy jest dla mnie ważna. Mam na szczęście bliskich, którzy bardzo mocno mnie wspierają i wierzą w to co robię i jeśli dostaję komentarz, który bardziej zaboli – mogę na nich liczyć.

Dziękuję za rozmowę.

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares