Dobra żona

Odkryłam, bez specjalnego zdziwienia tym faktem, że nie lubię siebie w roli gospodyni domowej. I żony. Czasami nawet w roli matki. Absolutnie nie chodzi o to, że mam dosyć dzieci (choć czasami mam; tego hałasu, który ich otacza niczym bańka) Moja niechęć jest spowodowana wyrzutami sumienia, bo jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ja po prostu nie spełniam się w żadnej z tych ról.

Rozbierzmy na czynniki Dobrą Żonę.

Jest jak gejsza, jest jak dziwka, jest jak matka, kiedy zajdzie potrzeba. Dla Dobrej Żony mąż jest pępkiem wszechświata. Jest słońcem, wokół którego ona może krążyć. Nadążacie, przyjaciele i sąsiedzi ? Coraz lepsza jestem w tym ironizowaniu, nieprawdaż? Dobra Żona czeka z obiadem, codziennie innym, aby uniknąć monotonii. Rozkłada na stole świeży obrus, błyszczące czystością sztućce. Przed talerzem szklanka z kompotem pełnym truskawek, ani za gorącym, ani za zimnym. Dobra Żona zmywa po obiedzie, a suche naczynia odkłada natychmiast na miejsce. Jednocześnie, Dobra Żona czytuje „Newsweeka” i „Rzeczpospolitą”, aby mieć wyrobione poglądy i móc uczestniczyć w dyskusji, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Dobra Żona nie narzeka, kiedy jest mecz w telewizji.

Z wyrozumiałym uśmiechem bierze do ręki książkę, żeby nie przeszkadzać. Dobra Żona jest wcieleniem łagodności. Jest spolegliwa, kompromisowa. Jest także pewna siebie, mądra i niezwykle przedsiębiorcza (czy to się nie wyklucza nawzajem?). Wraz z nadejściem wieczora Dobra Żona podąża do łazienki dokonać ablucji. Wychodzi pachnąca, ze skórą gładką od balsamu, gotowa, aby sprawić mężowi przyjemność. Zostawmy sprawy łóżkowe, bo oto jest ranek, więc Doba Żona jest już na nogach. Zaparza kawę, szykuje mężowi kanapki. I tak dzień za dniem, noc po nocy, z uśmiechem na ustach, bez cienia pretensji.

Czas na analizę Świetnej Gospodyni. Wszyscy gotowi?

Zdaję sobie sprawę, jaka powinnam być, a jaką nigdy się nie stanę. Świetna Gospodyni (którą nie jestem) zaczyna dzień o świecie, ale nie od kawy, och nie! Ona nigdy nie będzie taką egoistką! Ona, kiedy cały dom jest jeszcze uśpiony, zamiata podłogi. Z trudno dostępnych kątów wyciąga mikroskopijne brudy, klęcząc i zbierając je do złożonej dłoni. Kiedy już się z tym upora, przystępuje do gotowania zupy. Może kapuśniaku, bo on tak lubi? Mięso, zapobiegliwie rozmrożone już poprzedniego wieczora, czeka, aż potraktuje je tłuczkiem. Świetna Gospodyni już nachyla się nad wiadrem, obiera ziemniaki, skrobie marchewki na surówkę (narzekał przecież, że bolą go oczy, a marchewka tak dobrze działa, podszeptuje jej Dobra Żona). Kiedy cały obiad jest już przygotowany, ona bierze się za zmywanie, prasowanie, porządki w szafkach, mycie okien, bo przecież bezczynność jest wrogiem, a to tak miło, kiedy cały dom aż lśni.

Świetna Gospodyni nie spoczywa na laurach.

Lubi wiedzieć, że zapracowała na swoje miano. Jest pewna nerwowość w jej ruchach, bo nienawidzi tego robić, ale wie, ze wiszą nad nią wypracowane przez matki, babki i prababki, obowiązki. Że idiotycznie pojęta tradycja, że pewne nastroje społeczne. Chciałaby się wyłamać, zaproponować, ale tak cicho, nieśmiało, jąkając się wręcz, żeby on jej trochę pomagał. Zegar odmierza minuty, a ona stoi zamyślona na środku kuchni, ściskając ścierkę w pobielałych dłoniach.. Po czym otrząsa się z tych dziwnych myśli, składa ścierkę starannie, odkłada na miejsce. Trzeba przecież posprzątać łazienkę.

Dobra, jedyne, co mnie łączy ze Świetną Gospodynią to niemy apel o odrobinę pomocy.

Albo chociaż szacunku – też odrobinę – dla wykonanej przeze mnie pracy. Dlaczego nie jestem Cudowną Matką ? To chyba oczywiste. Nie poświęcam dzieciom 100% swojego wolnego czasu. Cudowna Matka hołubi dzieci swe. Ma dla nich wszystkie uśmiechy świata, łagodny głos i ciepłe spojrzenie. Organizuje im czas, moderuje zabawy. Czyta książeczki, robi ulubione desery. Nigdy nie podnosi głosu, zawsze jest cierpliwa. Tłumaczy ze spokojem, nie zapienia się nad świeżo potłuczonym kubkiem, nad farbą rozbryźniętą po parkiecie. Ja taka nie jestem. Czy ciężko to pogodzić ze sobą. Czy Doba Żona, Świetna Gospodyni i Cudowna Matka może być jedną i tą samą osobą jednocześnie ?

autor: Magdalena Czmochowska

5.00 avg. rating (98% score) - 2 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares