„Drwal. Miłość, która narodziła się z natury” – K. N. Haner

„Lubiłem swoją samotnię, bo czułem, że to jedyne miejsce na całym świecie, w którym mogę być sobą. W którym nikt mnie nie ocenia. Nikt nie przeszkadza. W którym byłem ja, moje myśli, moje problemy. Moja przeszłość i przyszłość, którą niepewnie, ale małymi krokami budowałem.”

Oryginalość.

Fenomenalna! Mam w głowie istny rozgardiasz! Chcę Wam tak wiele opowiedzieć o najnowszej powieści Katarzyny Haner, „Drwal. Miłość, która narodziła się z natury”, a jednocześnie nie może to być przecież spoiler. Zacznę od tego, że w ogóle nie spodziewałam się, że to właśnie mi przypadnie kolejna przygoda recenzencka powieści Kasi. Za jej propozycję serdeczne dziękuję! Kiedy otworzyłam przesyłkę z książką, zerknęłam na okładkę i już wiedziałam, że to będzie strzał w dziesiątkę. Nie myliłam się.

A może by tak… „w Bieszczady”?

Jednego z głównych bohaterów, Jasona Parkera poznajemy już na samym początku powieści. Zagubiony mężczyzna po bolesnym rozstaniu z kobietą postanawia przeprowadzić się z uroczego Cleveland… do lasu. Dlatego buduje drewniany domek, z dala od drogi i od ludzi. A przede wszystkim od rzeczywistości. Jego jedynymi towarzyszami są psy, które chronią teren przed drapieżnikami i ostrzegają przed zagrożeniami. Jason niejednokrotnie podkreśla, że kocha swoją samotnię. Tę oazę spokoju. Zamiłowaniem mężczyzny jest majsterkowanie w drewnie. Tworzy w nim małe arcydzieła, które wyglądają niczym żywe organizmy. Być może… trwa w nich życie?

Ups! Niespodzianka!

Z czasem o dziwnym mieszkańcu lasu, dowiedziała się pewna gazeta, w której dziennikarką jest Samantha Crow. To właśnie jej zlecono przeprowadzenie rozmowy z dzikim drwalem z Cleveland. Kobieta pokonuje masę kilometrów tylko po to, by usłyszeć: „nie”. Mężczyzna zauważa jednak iskrę determinacji w upartej dziennikarce. Dlatego proponuje zwykłą rozmowę, przy herbacie. Akcja nabiera tempa, napój dawno wystygł, a tematów do rozmów nie brakuje. Szybko nastaje noc. Jak na gentlemana (choć dzikiego!) przystało, proponuje nocleg swojemu gościowi. To nic, że w zakurzonym i dawno nieremontowanym pokoju. Los postanowił jednak zakpić z bohaterów i pokrzyżować im nieco plany. Kiedy nastał ranek, okazało się, że Sam nie może powrócić do domu. Nocny deszcz sprawił, że ucierpiała cała okolica. Pobliskie ziemie zamieniły się w jedno wielkie bagno. Droga powrotna do cywilizacji była nieprzejezdna.

Siły natury.

Cóż, rad nie rad, gość musiał pozostać parę dni dłużej. A to kolejna szansa na lepsze poznanie się bohaterów. Samotny mężczyzna otwiera zranioną duszę przed, na pozór, beztroską kobietą. Oboje skrywają wiele tajemnic przed światem. Czy ujrzą światło dzienne? Tego dowiecie się czytając powieść Katarzyny Haner, „Drwal. Miłość, która narodziła się z natury”.

Rollercoaster.

Nie potrafię znaleźć słów, które by w pełni wyraziły mój zachwyt. Ta książka to rollercoaster uczuć. Bywają momenty, które naprawdę zapierają dech w piersi. Mimo że to romans, znajdą się również wątki, które zasługują na miano kryminalnych. Pobicia, szarpaniny, stalkowanie, molestowanie, ile tu się dzieje! Podczas lektury z pewnością nie będziecie się nudzić!

Na podium.

Od dawna czytam książki Kasi Haner i mam tendencję do wystawiania im ocen. Ta zdecydowanie przebiła moje najśmielsze oczekiwania i uplasowała się na najwyższym podium. Ciężko będzie przebić jej pozycję. Czytałam ją z wypiekami na twarzy. Mimo że powieść została już przeze mnie pochłonięta, to nadal tkwię w tej historii. Jestem w niej zakochana i zostanie ona ze mną przez długi, długi czas.

Za możliwość przeczytania dziękuję serdecznie wydawnictwu Helion oraz samej Autorce.

5.00 avg. rating (98% score) - 2 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares