“Fantazyjne frykasy Christine McConnell”


Tytuł: „Fantazyjne frykasy Christine McConell”
Produkcja: Stany Zjednoczone
Gatunek: Różne
Rok produkcji: 2018
Ocena: 8,5/10

To serial Netflixa z 2018 roku. Składa się z sześciu odcinków i jest idealny dla fanów oraz krytyków programów kulinarnych, miłośników czarnego humoru, rodziny Addamsów, parodii, magii, horrorów, Christine oraz stylu Tima Burtona. Tak, dla nich wszystkich. Na raz.

Christine McConnell to niesamowita kobieta. Wielbicielka wszystkiego, co stare i mroczne. YouTuberka, właścicielka popularnego konta na Instagramie, modelka, aktorka, projektantka, autorka książki, cukiernicza mistrzyni i… główna bohaterka serialu, o którym mowa.

Serial składa się z sześciu około półgodzinnych odcinków. Opowiada o życiu w mrocznym domostwie i o jego mieszkańcach. Wśród nich znajdziemy Christine (o której nie do końca wiadomo czy jest człowiekiem czy może czarownicą), ożywionego szopa pracza Rose, również ożywionego kota sfinksa Strzępka, pochodzącego ze starożytnego Egiptu i mówiącą pajęczycę. A oprócz tego nie do końca zidentyfikowanego potwora z piwnicy, potworzycę o mackach ośmiornicy żyjącą w lodówce, ducha kobiety, który przez cały rok poza Halloween przemieszcza się lustrami, które znajdują się w domu. No i oczywiście potwora, który zachowaniem przypomina psa, czyli Edgara.

Te wszystkie postacie mieszkają w dużym, wiktoriańskim domu. Mają swoje małe i większe przygody, problemy. Bywają okrutne i złośliwe. Ale na swój sposób tworzą kochającą się rodzinę.

A tym samym niesamowicie kojarzą mi się z rodziną Addamsów. W produkcji nie znajdziemy krwawych scen, tortur czy pokazów okrucieństwa. Żarty bywają jednak oparte na zbyt czarnym i brutalnym poczuciu humoru, a ostatnia scena jest mocna i może wstrząsnąć widzem. Jeśli jednak lubimy mroczne (nie mylić z ciężkim, chamskim lub niesmacznym) poczucie humoru, klimat retro i vintage, żarty i dialogi jak z „Rodziny Addamsów” oraz estetykę Tima Burtona, całość na pewno nam się spodoba. Osobiście zachwyciłam się estetyką całości i nawet jeśli czasami miałam wrażenie, że twórcy przesadzili, pisząc żarty, to i tak oglądałam serial już dwa razy.

Niesamowite stroje oraz wystrój domu są nie tylko piękne, ale także inspirujące. A tytułowe frykasy autorstwa Christine… To zasługuje na osobny akapit.

Dlaczego? Ponieważ ona naprawdę szyje, piecze, gotuje i tworzy wszystkie te rzeczy, o których mowa w serialu. Przedstawione na ekranie pająki z orzechów i karmelu, zapiekanka w kształcie kurczaka, wiktoriańskie domostwo z piernika, ciasto, które wygląda jak szop pracz, skrzydełka nietoperza z brystolu i drutu, świeczki wyglądające jak duchy oraz wiele innych naprawdę są autorstwa Christine. I, no cóż, są fantazyjne w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie bez powodu wspomniałam jednak, że jest to serial zarówno dla fanów programów kulinarnych jak i dla krytyków.

Christine, co prawda robi wszystkie te wspaniałe rzeczy na ekranie i opowiada o nich, ale w taki sposób, że bardziej przypomina to parodię niż program kulinarny.

Główna bohaterka niby opowiada o tym, co, jak i w jakiej kolejności należy zrobić, ale najczęściej w sposób bardzo ogólny, pozbawiony szczegółów i skierowany do speców cukierniczych. Na ekranie nie mamy pokazanych także większości etapów tworzenia tych niesamowitych kulinarnych i dekoracyjnych dzieł. Fani programów kulinarnych na pewno znajdą dla siebie jakąś inspirację. Ich krytycy oraz wielbiciele parodii, na pewno będą się dobrze bawić, obserwując jak kobieta, która tworzy wiktoriańską posiadłość z ciasta opowiada o tym, jakby była to najłatwiejsza rzecz na świecie. Mi osobiście przypomniało to wiele programów kulinarnych.

Ale nie samymi fantazyjnymi frykasami człowiek żyje. Serial oferuje nie tylko ciekawe poczucie humoru, dużą dawkę śmiechu i parodii oraz wspaniałą estetykę. Dostajemy także barwne postacie i niesamowitą fabułę.

Ich wzajemne relacje, cudownie indywidualne charaktery, niesamowita opiekuńcza miłość jaka ich łączy, fantastyczne cięte riposty, charakterne i wyraziste postacie drugoplanowe, dziwni członkowie rodziny Christine oraz wątek miłosny są równie dopracowane. I piękne. A może przede wszystkim piękne. Dodatkowo nastrojowa muzyka dopełnia dzieła. Jestem naprawdę pod wrażeniem całości, nawet jeśli niektóre momenty psują moje zauroczenie estetyką i pomysłem. Całość jest niepowtarzalna, a stworzenie takiego serialu wymagało ogromnych pokładów kreatywności i pomysłowości.

Oraz dobrego smaku. Tak samo jak frykasy, które wymagają niemałego nakładu pracy, cierpliwości, fantazji i pomysłowości. Serial i dzieła Christine mogą nam się nie podobać lub nie pasować do naszej estetyki.

Ale nie możemy przejść obok nich obojętnie i nie docenić pomysłu oraz wkładu pracy. Ta kobieta potrafi tworzyć małe arcydzieła. Nieważne czy to, co jest na ekranie nam się podoba, czy nas odrzuca. Obok produkcji nie można przejść obojętnie i choćby dlatego warto ją obejrzeć. Jest dopracowana w każdym szczególe, starannie zrobiona i oryginalna. To zaskakująca mieszanka horroru, romansu, parodii, czarnej komedii, kryminału i programu kulinarnego. Dodatkowo zawiera w sobie niemal doskonałe kostiumy oraz pacynki potworów, świetną grę aktorską, idealnie dobraną muzykę i dobrą grę świateł. Dobrze, oprócz niektórych wymienionych w akapitach wyżej wad, istnieje jeszcze problem z widokiem na dom z zewnątrz, który wygląda sztucznie. Ale wiecie co? Serial jest niepowtarzalny. I choćby dlatego warto go obejrzeć!

3.67 avg. rating (79% score) - 3 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares