„Flesz. O fotografii z lampą błyskową” – Scott Kelby

Flesz. Teraz dodasz blasku swoim fotografiom! Lampa błyskowa to dziś standardowy element nie tylko większości aparatów fotograficznych, ale i telefonów komórkowych. Niestety niewielu z posiadaczy tych sprzętów elektronicznych umie się nim prawidłowo posługiwać. Nie martw się drogi Czytelniku – ten poradnik wszystko Ci wytłumaczy!

Jak czytać, żeby wiedzieć co autor miał na myśli

Na początku warto zaznaczyć, że to poradnik nietypowy. Na pierwszy rzut oka myślałam, że to tylko sucha wiedza potrzebna dla profesjonalnych fotografów. Ku mojemu zaskoczeniu, można się śmiać lub lekko zirytować już po pierwszych stronach. Należę do drugiej grupy osób, ponieważ nie jestem przyzwyczajona do tak zwanego skakania po tekście. Moim zdaniem jeśli autor chce przekazać wiedzę powinien przyjąć jedną formę pisania. Niestety już na samym początku pojawiają się myśli autora zapisane w nawiasie, co zdecydowanie utrudnia skupienie się na tej PODSTAWOWEJ wiedzy. Dopiero po trzydziestu stronach oswoiłam się ze stylem fotografa, ale nadal nie rozumiem po co ten zabieg. Nie ukrywam, że parę razy się zaśmiałam z tekstów w nawiasie na przykład (zerknij na pudełko, nie żartuję, nie wymyśliłbym tego sam). Również przez zdania w nawiasie musiałam przeczytać coś parę razy.

Jak tego używać, żeby tego nie zepsuć?

Scott Kelby zaskoczył mnie swoją cierpliwością. Przyłożył do każdego szczegółu dotyczącego fotografii wiele uwagi, tak aby nawet początkujący fotograf nie zgubił się już po pierwszym rozdziale. Na każdej stronie pojawiają się fotografie wraz z krótkim opisem tego, co powinno się zrobić w danej sytuacji. Autor przytacza również dane marki i jak która pracuje. Porównuje wielokrotnie tani i drogi sprzęt. Scott Kelby jest szczery do bólu i nie owija w bawełnę. Perfekcyjnie przekonuje czytelnika do własnych obserwacji poprzez swoje doświadczenia z fotografowaniem. Moim zdaniem jest to bardzo istotne, ponieważ autor w ten sposób chce nawiązać więź z czytelnikiem. Nie pozostawia go samego ze sobą, tylko zaprasza go do swojego artystycznego świata. Po przeczytaniu całej książki doszłam do wniosku, że sucha i podstawowa wiedza może być bardzo interesująca i nie trzeba spędzać wielu tygodni, aby ją przyswoić.

Estetyka

Cała książka jest graficznie i estetycznie bardzo dobrze wykonana. Pomocnicze fotografie są przejrzyste, tak aby każdy mógł spróbować swojej przygody z robieniem zdjęć. Bardzo ważne jest to, że pod koniec książki znajduje się skorowidz, w którym znajdziemy wszystkie potrzebne nam terminy wraz z numerami stron. W poradniku znajdziemy takie informacje jak korzystać z lamp błyskowych, jak zacząć z nimi pracować, jak ustawić aparat, jak otrzymać efekty specjalne czy jak oświetlić tło. Autor podpowiada jak zrobić fotografię portretową we wnętrzach i w plenerze, oraz jak fotografować ceremonie ślubne.

Ostatnia kwestia była dla mnie najbardziej interesująca

Od dawna podziwiam i śledzę w mediach społecznościowych fotografów ślubnych. Moim zdaniem to jedna z cięższych prac dla fotografa. Wymaga ona z pewnością doświadczenia, ale również sprawności w ocenie sytuacji. Dzień ślubu jest bardzo stresujący. Państwo młodzi są odpowiedzialni za wiele spraw, a fotograf ma uwiecznić najpiękniejsze chwile z tej uroczystości. Nie wolno zapomnieć, że taki dzień zdarza się raz w życiu, więc wszystko musi być dopięte na ostatni guzik.

Spójność, śmiech i wiedza

Dzięki zawartym informacjom, przykładom i wyjaśnieniom na chwilę możemy poczuć się jak fotograf i wykorzystać wiedzę w praktyce. Tego poradnika z pewnością nie powinno zabraknąć u posiadacza aparatu fotograficznego czy lustrzanki. To nic, że nie używało się ich od paru lat. Sama forma informacji, jaką autor nam serwuje, zachęci do wyciągnięcia aparatu i zrobienia kilku fotografii. Najciężej jest zacząć, bo może faktycznie niektóre ustawienia mogą przyprawić o ból głowy, ale przy drugim i kolejnym podejściu będzie coraz łatwiej. To nic takiego, nikt nie wie wszystkiego. Na pewno na większość z tych pytań, które siedzą w głowie, autor umieścił odpowiedź w dziesięciu rozdziałach.

Scotta Kelby’ego można znaleźć w mediach społecznościowych. Zdjęcia przez niego zamieszczone, są opisane wraz z parametrami, jakie były ustawione.

autor: Honorata Szkudlarek

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares