„Jak podrywają szejkowie” – Marcin Margielewski

Przyznam na wstępie, że do książki podchodziłam z drwiącym uśmiechem, przygotowana na kicz, który będzie wylewał się z każdej kartki. Uznałam, że tytuł ma za zadanie przyciągnąć żądne emocji czytelniczki, które – jak szczerze, to szczerze – za literaturą wyższych lotów nie przepadają. Ot, tania sensacyjka z dość pospolitym, a jednak chwytliwym tytułem, którą będą mogły się karmić, pełne tęsknoty za ciekawszym życiem.

Arabskie poczucie humoru?

Jakież było moje zdziwienie, gdy przeczytałam już sam prolog, w którym poczucie humoru autora od razu przypadło mi do gustu. A potem pierwszy rozdział. I kolejne. Każda strona to wspaniała historia, choć to nie są łatwe obrazy. To jedna z książek, która może zmienić nastawienie do współczesnego świata, wyostrzyć je albo całkowicie zreformować. Jestem bardzo wymagająca i prywatnie niezwykle starannie dobieram literaturę, którą czytam. Dlatego obawiałam się, że tym razem do zrecenzowania otrzymałam romansidło z sensacyjnym wątkiem.

Nic z tych rzeczy.

„Jak podrywają szejkowie” już na poziomie językowym jest porywająca. Żadnych powtórzeń, bogaty, elegancki styl. Mocno nakreśleni bohaterowie, autentyczne charaktery. Ponad 350 stron opowieści arabskiego księcia, zgrabnie przeplecionej uwagami autora. Marcin Margielewski (dziennikarz radiowy, prasowy, telewizyjny, który przez wiele lat podróżował, m.in. po Wielkiej Brytanii, Dubaju, Kuwejcie, Arabii Saudyjskiej) wysłuchał i zapisał historię egzotycznego księcia. Młodego, inteligentnego i jednego z najbogatszych mężczyzn świata, któremu właśnie w Polsce przypadło wejść w dorosłość.

Pieniądze, konie i kobiety.

Polska dla Arabów ma szczególne znaczenie, zwłaszcza z racji odbywających się tu aukcji koni. A Polki są dla niech jednymi z najpiękniejszych kobiet na świecie. „Allah stworzył wiele pięknych rzeczy, ale najbardziej udały mu się konie i kobiety” – to zdanie będzie przewijać się często przez usta głównego bohatera. Jest nim książę Abed, który opowiada poruszającą historię, zaczynającą się właśnie podczas słynnej na całym świecie aukcji koni. Siedemnastoletni Abed przylatuje do Polski wraz ze swoim ojcem, kuzynem i służącym, by wybrać upragnionego wierzchowca. Jednak nagle jego ojciec wyjeżdża, wraca do Emiratów, nie dokończywszy licytacji, która dostarczyłaby jego synowi wspaniałego prezentu. Abed zmuszony jest pozostać w Warszawie.

Polska.

Ani od starszego, stryjecznego brata Wasima, ani od służącego (raczej przyjaciela) Namiba nie otrzymuje odpowiedzi na pytanie o tak pilny powrót ojca do kraju. W hotelowym pokoju znajduje tylko krótki list od niego. Posłuszny woli ojca oddaje się pod opiekę Wasima. Znany hulaka, organizator imprez „Wasim style”, gdzie leje się alkohol, sypie biały proszek i przewijają się tłumy długonogich blond piękności, wprowadza Abeda „w świat dorosłych”. Abed od pierwszych stron książki daje się poznać jako niezwykle wrażliwy chłopak z poczuciem humoru. Wyrósł w swoistej bańce mydlanej. Wśród ogromnych bogactw pałacu, gdzie dosłownie spełniano jego życzenia, zanim zdążył je wypowiedzieć. W Warszawie przeszedł swoisty chrzest bojowy, poznając uroki nocnego życia, które tak pielęgnował jego kuzyn Wasim. Moment powrotu do Emiratów, na zawsze odmienia Abeda. Sytuacja, w jakiej będzie się musiał odnaleźć, nie jest łatwa dla młodego mężczyzny. Na zawsze pozostawi w nim ślad, rysę, pęknięcie w sercu.

Orgie.

Późniejsze lata studiów na ekskluzywnych uczelniach Wielkiej Brytanii to również lata orgiastycznych, wyuzdanych imprez z przyjaciółmi. Towarzyszy im Wasim, znany chyba już wtedy na całym świecie z niewyobrażalnych wyczynów, jeśli chodzi o skłonności do mocno zakrapianej zabawy. Niestety, w którymś momencie dochodzi do tragedii, która wstrząśnie relacjami między ZEA a Wielką Brytanią, tak, by można ją było uznać za międzynarodowy skandal. I choć bliskowschodni szejkowie są w stanie wszystko sprzątnąć pod dywan (czytajcie: zapłacić), to jednak nawet oni pozostają w ogromnym oburzeniu patrząc na zachowanie Wasima. To  kolejny moment, który wstrząsa Abedem. Czytając tą historię, miałam wrażenie, że momentami uczestniczyłam w jakiejś baśni z tysiąca i jednej nocy (choćby ze względu na konstrukcję narracji i wyczekiwanie na kolejne fragmenty rozmowy autora z księciem). Zwłaszcza podczas opisów przepychu, jaki panuje w pałacach arabskich książąt. Niezrozumiałe dla naszej kultury na pewno będą dwie rzeczy: traktowanie kobiet oraz ogrom bogactwa, które wypacza osobowość.

 

Kontrasty to bogactwa i jeszcze większe bogactwa.

„Jak podrywają szejkowie” to książka pełna kontrastów. To fajerwerki luksusu i kurz dubajskich pustyń (a może serc?). Kilka historii o wychowaniu, tradycji, rodzinie. O miłości i samotności. Granicach, których przekroczenie poniża i odziera z człowieczeństwa. Opowieść o upadku i odrodzeniu. Dystansach i szukaniu bliskości. Depresji i ucieczce od bólu. O tym, że uczucia są bezcenne i nie mają żadnej waluty.  Swoisty hołd złożony drugiemu człowiekowi.

Blask i cień.

Marcin Margielewski w świetny sposób przybliża kulturę Bliskiego Wschodu, jego piękno i jego cienie. Postaci, których losy nakreśliła ogromna fortuna i miliardy dolarów na kontach. Brutalność, przedmiotowość w traktowaniu kobiet, perwersja, hazard (jakże surowo zakazany w islamie), rywalizacja i chorobliwie pojęte poczucie honoru. Jednocześnie zamiłowanie do piękna i wyszukanego stylu. Ta książka łamie schematy. Ukazuje dwulicowość arabskich bogaczy, którzy Koran (często cytowany) interpretują na swój użytek, tylko i włącznie dlatego, że mają pieniądze. To smutne potwierdzenie, że pieniądze szczęścia nie dają, oraz jak łatwo można się zatracić nie znając równowagi w braniu i dawaniu. To również piękna historia, która mnie wzruszyła do łez. Z jednej strony porażające powieści z nocnych klubów, łatwym (a może właśnie trudnym) zarobku w modelingu, z drugiej szacunek do tradycji, w której szejkowie zostali wychowani. A oni w egzotyczny sposób przerażają i zachwycają.

Dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka za możliwość przeczytania książki.

Polecam!!!

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
shares