Królowa romansów, Nora Roberts. O powieściach dla kobiet

Romans jest jednym z najbardziej popularnych gatunków literackich. Statystyki informują, że romantyczne treści są w pierwszej trójce najlepiej sprzedawanych. Dlaczego czytelnicy lubują się w takiej tematyce? Czy to przez to, że daje im nadzieję spotkania prawdziwej, szczerej miłości? Czy wynika to z chęci zatracenia się w świecie bajek, choć są świadomi, że rzeczywistość wygląda inaczej?

Trudno jest odpowiedzieć na te pytania. Dla mnie romanse są ucieczką. Pomagają w przeniesieniu się w iluzję, która sprawia, że chcę wierzyć w prawdziwą miłość… Że ona naprawdę się przytrafia. Chcę przedstawić Wam autorkę, która sprawiła, że pokochałam ten gatunek. Opowieści, które przedstawia na kartach swoich książek są niezwykłe i nietuzinkowe.

Nora Roberts.

Właściwie Eleanor Marie Robertson, bo o niej mowa, jest niekwestionowaną królową gatunku.  Prawie każdy, kto sięga po historie miłosne chociaż raz o niej usłyszał. Roberts się również pod pseudonimami Sarah Hardesty czy Jill March. Jako J.D. Robb pisze kryminały. Zaczęła tworzyć na początku lat 80, gdy podczas zamieci śnieżnej nie mogła wydostać się z domu. Można rzec, że „zamieć” trwa do dziś i zaowocowała dziesiątkami ciekawych powieści. Wiele z nich otrzymało liczne nagrody, niektóre zekranizowano. Przekrój książek Roberts jest naprawdę zróżnicowany. Od romansów obyczajowych, po fantastyczne i sensacyjne. Dziś polecam Wam te, które są moim zdaniem najciekawsze.

 “Przed ślubem zdawało się jej, że go kocha, ale oczekiwane szczęście nie nadeszło. „Pomyliłam się więc” – myślała i starała się dociec znaczenia słów: szczęście, namiętność, upojenie, słów, które tak pięknie brzmiały w książkach.” Gustaw Flaubert

„Ślubny kwartet”.

Uwiedź mój umysł, a dostaniesz moje ciało,
odkryj mą duszę, a będę Twoja na zawsze.”

Moim zdaniem „Ślubny kwartet” to najlepsza seria Nory Roberts. Traktuje o czterech przyjaciółkach, które prowadzą agencję ślubną. Mac zajmuje się fotografią, która w jej wykonaniu jest prawdziwym dziełem sztuki. Emma odpowiedzialna jest za kompozycje kwiatowe. Dzięki tortom i słodyczom Laurel uważana jest za najlepszego cukiernika w Connecticut, a Parker jest niezastąpioną organizatorką przyjęć w „Przysięgach”. Każda z książek traktuje o jednej z nich przybliżając nam ich postaci oraz motywację, dlaczego zostały właścicielkami firmy, zajmującej się ślubami. Choć dziewczyny są niezależne i każda z nich odnajduje szczęście w tym co robi, skrycie pragną miłości. A tą, dane jest im oglądać w trakcie pracy…

 Puzzle „Ślubnego kwartetu”.

“Kiedy znajdziesz kobietę, którą kochasz, bez pamięci, a ona kocha ciebie, nawet z twoimi słabościami i wadami, wszystko wskakuje na swoje miejsce.”

Naprawdę dobrze czyta się te historie, gdyż każda jest inna i skupia się nie tylko na aspektach romantycznych. To, jak prosperuje przedsiębiorstwo ślubne oraz to jak ciekawe (a czasem również niedorzeczne) rzeczy dzieją się podczas przygotowań do najważniejszego dnia w życiu pary młodej, jest naprawdę dobrym punktem w fabule „Ślubnego kwartetu”. Nie są to ckliwe powieści. Znajdujemy w nich wiele humoru oraz naprawdę dobrze ukształtowanych bohaterów, którym kibicuje się w dążeniu do szczęścia.

„Niebo Montany”.

„Kiedy silna kobieta płacze, wówczas łzy wypływają z najgłębszych i najciemniejszych zakamarków jej duszy.”

Gdy umiera właściciel wielkiego rancza, wszyscy zaskoczeni są nie tylko nagłą śmiercią, ale również tym, że zapisał cały swój majątek trzem córkom, z których każda ma inną matkę. Kobiety nigdy się nie poznały, nie wiedziały nawet o swoim istnieniu. Tylko Willa, najmłodsza z nich, wychowała się przy boku ojca. Dziewczyna jest zdruzgotana, gdy dowiaduje się, że żeby przejąć ranczo, każda z córek musi zamieszkać na nim przez rok. Nie może go opuścić na dłużej niż dobę. W innym przypadku prawo do rancza, zostanie odebrane.

Różne światy „Nieba Montany”.

„A swoją drogą, nie wiem jak wy, mężczyźni jesteście w stanie to znieść. To, że wszystko, co się w życiu liczy – wasze ego, wasza osobowość i odzwierciedlenie waszych uczuć dynda wam między nogami.”

Powieść nie opowiada tylko historii sióstr, które muszą się nauczyć żyć ze sobą. W dodatku każda z nich pochodzi z innego świata. Fabuła jest dynamiczna, został w nią wpleciony wątek kryminalny. Pojawia się ktoś, kto pannom Mercy usiłuje przeszkodzić w objęciu posiadłości. Dzięki temu powieść nie jest płytka i banalna. Oczywiście, jak na romans przystało, przedstawia również historie miłosne trzech sióstr. Na szczęście wątki funkcjonują w książce harmonijnie, są wyważone.

Wiadomo: książka lepsza niż film!

Pod żadnym pozorem nie porównujcie książki z jej ekranizacją. Film jest nudny i ciągnie się jak flaki z olejem, natomiast lekturę “Niebo Montany” można pochłonąć jednym tchem.

Irlandzka trylogia.

Słowa mają magiczną moc. Są jak zaklęcie i jak klątwa. Niektóre, najlepsze z nich, raz wypowiedziane zmieniają wszystko.”

Irlandzka trylogia rozpoczyna się powieścią „Klejnoty słońca”. To historia młodej psycholog Jude Murray, która po nieudanym małżeństwie postanawia wyprowadzić się na malowniczą irlandzką wieś. Romantyczka wierzy w stare legendy o duchach i wielkiej miłości. Jak się okazuje, nie są one wcale takie nieprawdziwe… Dzięki odrobinie magii i szaleństwa udaje jej się robić rzeczy, na które nigdy by się nie odważyła oraz znaleźć w końcu prawdziwą miłość.

„Łzy księżyca” i „Serce oceanu”.

– Dlaczego niektórym słowo kocham przychodzi z takim trudem?
– Bo wymawiając je stajesz się bezbronny.”

Następne dwie części opowiadają o postaciach, które poznajemy już w „Klejnotach słońca”. Są to “Łzy księżyca” i “Serce oceanu”. Powieści łączą się ściśle ze sobą, są w nich kontynuowane losy bohaterów Trylogii, jednakże można czytać te książki nie znając poprzedniej części. Nie są w nich opisywane tylko historie miłości między dwójką osób. Nora Roberts zapoznaje nas z kulturą Irlandii i jej folklorem, dlatego seria wybija się ponad inne z tego gatunku.

 

Na wiosnę najlepsze są romanse.

W dorobku Nory Roberts znajdziecie dziesiątki różnych powieści, jedne z nich są naprawdę dobre, inne są… krótko mówiąc, słabe. Jednak trzeba oddać autorce to, że miała naprawdę duży wkład w tworzenie naprawdę dobrych romansów. Książki Amerykanki są pisane ze smakiem i mają świetny warsztat. Jeśli chcecie „odczarować” złe wrażenie, jakie wywołały w Was kiepskie romanse, zachęcam do sięgnięcia po powyższe lektury.

Autor: Aleksandra Chylińska

5.00 avg. rating (98% score) - 2 votes
shares