Lepsze nic, niż “Wszystko albo nic”

Tytuł: “Wszystko albo nic”

Autor: M. S. More

Gatunek: romans

Wydawnictwo: Editio Red

Liczba stron: 312

Okładka: miękka

Cena rynkowa/okładkowa: 39,90 zł

Ocena 1+/10

Pani M.S. More poprzez książkę “Wszystko albo nic” dodała kolejny gwóźdź do trumny. Bo choć nigdy moim celem nie było hejtowanie polskich romansów współczesnych, to niestety autorzy nie dają mi szans na to, aby się od tego odżegnać.

Książka pełna wszystkiego i nic… niczego.

Natalie, dziewczyna z dobrego domu i on, Blaise, bad boy, który może mieć każdą, ale z niezrozumiałego nikomu powodu chce ją. Miłość. Młodość. Tajemnica. Nic. Miał być to po prostu płomienny romans, ale sekrety głównych bohaterów mogą drastycznie zmienić uczucia, które się w nich kłębią! Jakie to… nudne, nieodkrywcze i głupie. Historia wydaje się być taka, jak w większości pozycji tego gatunku. Wręcz “modelowa”. M. S. More wkleja do niej wszystkie zagrywki, którymi posługują się współczesne autorki, jednakże nic z tego nie wychodzi. Podobno jej inspiracją są zagraniczne romanse (sama pisarka jest Polką, pseudonim może zmylić), co wcale tak dobrze nie wróży.

Nic nie może przecież wiecznie trwać

Nawet moja cierpliwość. Szczególnie, przy czytaniu “Wszystko albo nic”. Nie tylko historia, ale również sposób narracji i kreacji świata przedstawionego bohaterów sprawiła, że często musiałam sobie robić przerwy w czasie czytania. Głupota dialogów mnie przerażała. Ja mogę zrozumieć wszystko. To, że jest to książka bardziej w stylu young adult, jest bardzo “młodzieżowa”, jednakże to nie zmienia faktu, że naprawdę ciężko przez nią przebrnąć. Na poparcie tego, zacytuję wam fragment: “- Mam imię, dupku. (…) – Ale musisz przyznać, że cholernie to do ciebie pasuje, mała. – A może chcesz sprawdzić, czy moja pięść będzie równie dobrze pasować do twojej twarzy, dupku? (…) – Zadziorna i agresywna. Musisz być dobra w łóżku.”

Niektóre książki powinny pozostać tam, gdzie się “narodziły”

Po fragmencie, który wam przytoczyłam powyżej, proszę, zrozumcie moje rozgoryczenie. Mam wrażenie, że teraz wszystko co ma dużo kliknięć na Wattpad, zostaje wydawane w formie książki. Ale dlaczego?! Niech zostanie tam, gdzie było. Szkoda papieru na takie brednie i powielanie schematów. Tworzymy tysiąc pierwszą książkę o tym samym! Czy naprawdę jest taki popyt na to, aby czytać ciągle o tym samym?! Jeśli tak, to tracę wiarę w czytelnictwo.

We “Wszystko albo nic” znajdziemy jeden plusik

Ha! Zaskoczyłam was? Jaki to plusik? Są to cytaty, które otwierają każdy rozdział. Są dość sugestywnie i odzwierciedlają to, co ma się stać w danym rozdziale. Na korzyść M. S. More działa również to, że jest to jej debiut literacki. Nie zakładam, że wszystkie jej książki mnie tak zbulwersują. Warsztat można zawsze poprawić. Tego Pani M. S. More życzę, jednakże nie obiecuję, że sięgnę po coś innego tej autorki. Za dużo nerwów mnie to kosztuje.

Nie polecam “Wszystko albo nic”. Szkoda waszego czasu i nerwów. Życie jest za krótkie na to, aby czytać marne książki.

5.00 avg. rating (99% score) - 3 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares