Ludzka twarz superbohaterów – The Umbrella Academy

1 października 1989 roku na całym świecie odnotowano przypadki 43 kobiet rodzących dzieci, mimo iż wcześniej nie były w ciąży. Co więcej, dzieci te obdarzone były nadludzkimi zdolnościami. W tak ekscentryczny sposób rozpoczyna się historia The Umbrella Academy – serialu Netflixa. Jego pierwszy sezon możemy od lutego oglądać na platformie. Jest to adaptacja serii komiksów o tym samym tytule, autorstwa Gabriela Bá oraz znanego szerszej publiczności jako były muzyk formacji My Chemical Romance – Gerarda Way’a.

W produkcji najbardziej kojarzoną ze swoich występów aktorskich personą wydaje się być Ellen Page (grająca Vany’ię Hargreeves).

Pozostałe role należą do Toma Hoppera, Emmy Raver-Lampman, Davida Castañedy, Aidana Gallaghera (brawurowo zagrany Numer Pięć – pomimo młodego wieku autora) i Roberta Sheehana, którego postać stała się prawdziwym ulubieńcem widowni.

Przybranym ojcem siódemki cudownych dzieci zostaje naukowiec-miliarder Sir Reginald Hargreeves (w tej roli Colm Feore).

Reginald ma w planach stworzyć wyjątkową drużynę superbohaterów, których zadaniem będzie obrona świata przed wszelkim złem. To w gruncie rzeczy nic odkrywczego jeśli chodzi o historie typu science-fiction. Jednak szalony miliarder w swoim rozumowaniu popełnia pewien błąd. W znacznym stopniu zaniedbuje fakt, iż ma do czynienia z dziećmi. Efekt jest taki, że wychowuje on grupę osób, które mimo nadprzyrodzonych zdolności, w dorosłym życiu borykają się z licznymi traumami oraz problemami o charakterze społecznym.

Nie udaje się też utrzymać spójności drużyny

Rodzeństwo” rozdziela się. Każda postać wybiera inną drogę życiową i zapomina o nadrzędnym celu, do którego niejako została powołana. Po kilkunastu latach członkowie niezwykłej grupy spotykają się ponownie, aby rozwikłać zagadkę śmierci przybranego ojca. To dopiero początek całej kaskady nieoczywistych zagadek.

Gdy oglądałam ten serial miałam wrażenie…

… iż twórcy spisali całą historię na kartce papieru, którą następnie pocięli i prezentowali widzowi jej kawałki w losowej kolejności. Moim zdaniem jednak w tym szaleństwie jest metoda. Na początku można czuć się trochę niekomfortowo oglądając ten serial, jednak poplątanie wszystkich wątków i nietypowe zwroty akcji w późniejszym czasie skutkują 100-procentowym zaangażowaniem odbiorcy w odkrycie prawdy.

Czasem aż ma się ochotę krzyknąć do bohatera, żeby nie robił tego czy tamtego.

A on zwykle nie słucha oddając się swoim często prymitywnym pragnieniom czy motywacjom, co zwykle skutkuje negatywnie na resztę jego otoczenia. Wszystko to sprawia, że widzimy bardziej ludzką twarz osoby, która dla świata przecież miała być wyidealizowanym guru oraz symbolem mocy. Okazuje się, że nawet najbardziej zdolni i obdarzeni wyjątkowymi talentami upadają. Wewnątrz są słabi, uciekają od własnych lęków.

Jeśli chodzi o moją prywatną opinię: serial The Umbrella Academy bardzo przypadł mi do gustu.

Z całą pewnością mogę także stwierdzić, że Gerard Way wplótł w stworzoną przez siebie produkcję motywy i klimat na stałe charakteryzujące jego muzykę. Całość jest mroczna, mocno emocjonalna, groteskowo śmieszna. Owszem, były takie momenty, gdy miałam już dosyć wskazówek prowadzących donikąd i ogólnego zwodzenia. Jednak produkcja w moim mniemaniu powinna otrzymać wyróżnienie z grawerem: „inne niż wszystko inne”.

5.00 avg. rating (98% score) - 2 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares