Moje ulubione książki z dzieciństwa

Zazwyczaj pasja do wykonywania jakiś czynności zaczyna się niespodziewanie. Trudno jest przypomnieć sobie jak i kiedy się tym zaraziliśmy. Może od przyjaciół, może od kogoś zupełnie obcego. A może to była jedna sekunda, którą dobrze wykorzystaliśmy?

Ja zostałam zarażona miłością do książek już jako mała dziewczynka.

W domu moich dziadków półki wręcz uginały się od książek. Spędzałam tam bardzo dużo czasu, patrzyłam na ułożone tomy i zastanawiałam się na co komu tego tyle. Były to głównie podręczniki do fizyki i chemii, albumy muzeów z całego świata, czy też encyklopedie. Dla mnie liczyły się tylko obrazki, treść była za trudna do zrozumienia.

„Ronja, córka zbójnika” Astrid Lindgren

Jeszcze nie potrafiłam sama czytać. Moja babcia wpadła na pomysł, żeby czytać mi parę stron książki, jaką sobie wybrałam z półki, tuż przed snem. Zdradzę, że to był najbardziej wyczekiwany moment każdej wizyty u moich dziadków. To okłada zdecydowała, którą książkę wybiorę. Była to „Ronja, córka zbójnika” Astrid Lindgren.

Główną bohaterką jest Ronja, córka zbójnika, która rodzi się w burzliwą noc. Tego samego wieczoru przychodzi na świat Birk, syn wroga zbójnika.

Dwójka fajnych dzieciaków.

Oboje spotykają się jako dzieci, przeżywają wspólnie chwile grozy i mogą na siebie liczyć. Z czasem stają się dla siebie bratem i siostrą co nie podoba się ich rodzicom. Muszą opuścić dom i żyć w grocie, aby na koniec pogodzić dwie wrogie sobie rodziny. „Ronja, córka zbójnika” to pierwsza opowieść, która mnie zachwyciła. Astrid Lingren zabrała mnie do krainy lasu i prawdziwej przyjaźni. Ronja skradła moje serce od razu, dzięki niej pokochałam przyrodę, była moją przyjaciółką i bohaterką. Czasami wracam do lektury i za każdym razem poznaję Ronję na nowo.

„Serce” Edmund de Amicis

Do tej książki mam szczególny sentyment. Okładka niczym się nie wyróżniała. Tytuł nie mówił nic. Uparłam się na nią, chociaż babcia powtarzała, że nie będzie to książka dobra do snu. Miała rację. Czytanie jej zajęło o wiele więcej czasu niż się spodziewałam. Nie rozumiałam nic, ale uparcie stałam przy swoim. Tak jak w przypadku Ronji, sięgnęłam po „Serce” po paru latach. Byłam już dorosła i o wiele lepiej dostrzegałam, co autor miał na myśli. Przeniosłam się do czasów, gdy takie wartości jak przyjaźń i miłość, były czymś bardzo ważnym. Ten pamiętnik jedenastolatka mogłam dopiero zrozumieć sama w ciszy.

„Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren

Dzieci z Bullerbyn” to moja ulubiona lektura z podstawówki. Treści zapewne nie muszę nikomu zdradzać – po prostu grupka dzieci mieszkająca w małej wiosce Bullerbyn. Jako 9-latka znałam już autorkę i z chęcią samodzielnie kupiłam egzemplarz. Tego samego dnia pochłonęłam 20 stron i po raz pierwszy zasnęłam z nosem w książce.

Wszystkie te pozycje łączy przyjaźń, która wymaga poświęcenia i czasu. To ona może trwać na zawsze, jeśli chcemy. Tak powstała przyjaźń między mną a książkami, którą chcę przekazywać dalej. Książki to drugi, może i lepszy świat. Na szczęście możemy decydować co i kiedy możemy przeczytać, nawet jeśli na początku nie jesteśmy świadomi tego, co nas czeka.

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

1 Comment on Moje ulubione książki z dzieciństwa

  1. Iźka
    31 lipca 2019 at 12:30 (3 miesiące ago)

    Witam, osobiście całkowicie zgadzam się z Twoim
    tekstem !

    Odpowiedz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares