„Mroczni ludzie” – Jens Henrik Jensen

Oxen wrócił! I to w jakim stylu! Bardzo czekałam na drugą część trylogii Jensa Henrika Jensena, zachęcona doskonałą „Zanim zawisły psy”. „Mroczni ludzie” to porywająca, trzymająca w ciągłym napięciu, pełna niespodziewanych zwrotów akcji i tak dobra kontynuacja, że przy epilogu trylogii pewnie dostanę zawału serca.

Początek roku

Niels Oxen, spędza czas w szopie. Po zeszłorocznych traumatycznych wydarzeniach, którego epicentrum stanowiły wieszane psy i morderstwa ich właścicieli, odwrócił się na pięcie od szefa PET, Axela Mossmana i jego podwładnej, policjantki Francke, i po prostu rozpłynął się w powietrzu.

Nie chciał mieć z nimi nic wspólnego, mimo że nie przestawali w poszukiwaniach byłego komandosa. Był im, a szczególnie Mossmanowi, nadal potrzebny. Może nawet bardziej niż kiedykolwiek. Tajemnice zamku Norlund i organizacji, w której istnienie tak naprawdę mało kto wierzył – Danehof – ciążyły na wszystkich, chcących dokopać się do prawdy. Nils zaszył się jednak niczym bakteria w jelicie grubym. Ale wróćmy do szopy. Podczas strzelających na horyzoncie fajerwerków, zwiastujących nadejście nowego roku, Oxena budzi pisk opon samochodu. Dwóch zamaskowanych mężczyzn włamuje się właśnie do stojącego nieopodal domu. Ludzka przyzwoitość, choć przecież chciał pozostać niewidoczny, nie pozwala na bierne przyglądanie się agresywnym osiłkom.

Niels rusza na pomoc

Szarpnięciem otwarł drzwi i wrzasnął. Paroma susami pokonał dystans dzielący go od pokoju, w którym byli napastnicy. Niższy zamarł w bezruchu, niesiona ręka, w której trzymał łom, zawisła w pół drogi nad leżącym na podłodze staruszkiem. Ten wyższy stał obok przewróconego fotela. Na twarzach obu malowało się zaskoczenie, ale zachowali spokój. Odwrócili się i wspólnie natarli na niespodziewanego gościa. Ten mniejszy ostrym tonem warknął koledze jakieś polecenie i zrobił krok w przód. Był krępej budowy ciała i nie było najmniejszej wątpliwości, że zamierza zrobić użytek z trzymanego w ręce łomu. Zareagował instynktownie – efekt wieloletniego szkolenia i brutalnej rzeczywistości. Risk assessment, ocena ryzyka – a może po prostu wyćwiczona umiejętność błyskawicznego rozpoznania sytuacji, identyfikacji bezpośredniego zagrożenia i wyeliminowania go w pierwszej kolejności.

Uwielbiam outsiderów

W takim samotnym wilku jest coś szczególnie pociągającego. Może sposób w jaki zżywa się z tym swoim wyalienowaniem, jak bardzo bywa (bywa, nie jest) samowystarczalny. Uwielbiam, choć to może chore, jego chęć do życia na peryferiach społeczeństwa, poza normami. Samotny wilk jest zawsze czujny, właściwie na wszystko przygotowany. A jeśli jest byłym komandosem, wielokrotnie odznaczonym za odwagę i to najwyższym orderem w Danii, przejawia nadzwyczajną czujność. Czujność i możliwość przewidywania, które są jego jedynymi sprzymierzeńcami w ratowaniu życia. Oraz kompromitujące nagranie z ministrem sprawiedliwości w roli głównej.

Przymusowa ucieczka od sielanki

Staruszek, któremu Nils uratował życie podczas noworocznego napadu, udzielił mu schronienia. Podarował Oxenowi kilka miesięcy spokojnego życia. Zarówno nawyki wyniesione z wojska, jak i czysta ludzka wdzięczność dla Rybaka, nie pozwoliły Nilsowi siedzieć bezczynnie. Przygotowywał się. Być może sam nie wiedział na co, ale chciał być pewien, że zanim dojdzie do ostatecznej rozgrywki, zdąży uratować skórę. Niespodziewana wizyta pewnego człowieka w jego mimo wszystko dobrze strzeżonej ostoi, uruchomiła domino, w którym ostatni przewrócony klocek, miał być śmiertelną kulą przeznaczoną dla Oxena.

Kryminalna doskonałość

Dałam się zaskoczyć Jensenowi po raz drugi. Pisząc zaskoczyć, mam na myśli to, że szybkie zwroty akcji, ponowne morderstwo na zamku Norlund i śmierć niewinnego człowieka, nie pozwoliły mi oderwać się od tego wciągającego kryminału. Czytelnik do końca nie jest pewien, czy Nils cierpi na paranoje spowodowane PTSD (zespół szoku pourazowego), czy wokół niego zawiązał się spisek. Czy Oxen może zaufać komuś, kto jest na ostatnim miejscu na jego liście osób do zaufania? Kto jest jego wrogiem, a kto sprzymierzeńcem? Czy uda mu się wywinąć spod kosy śmierci i medialnej nagonki napędzanej przez policję? Czy uda mu się zdemaskować pseudowładców Danii, pociągających za sznurki królestwa? Zakończenie „Mrocznych ludzi” pozostawia ogromne pole wyobraźni, wbija w fotel, aż zdenerwowany czytelnik zaczyna mamrotać „Ale jak to: koniec? W takim momencie? A co będzie dalej?”

No właśnie, co będzie dalej?

Bardzo dziękuję wydawnictwu Editio Black za to, że kolejny raz mogłam stać za plecami Nielsa i obserwować jego poczynania.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

2 komentarze on „Mroczni ludzie” – Jens Henrik Jensen

  1. Gandalf
    5 lutego 2019 at 15:58 (9 miesięcy ago)

    “Mroczni ludzie” faktycznie trzymają w napięciu, porywają i nie pozwalają odłożyć się na półkę aż do samego końca. Świetny powrót Jensa Henrika Jensena, więc gorąco polecamy wraz z Tobą! 🙂

    Odpowiedz
    • Magda Czmochowska
      5 lutego 2019 at 16:01 (9 miesięcy ago)

      Rozumiem, że Wy także czekacie już na finał trylogii? 😉

      Odpowiedz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares