“Niepokój” – Jasper Stein

niepokoj-okladka-recenzja-booknieci-kryminal

Niepokój. To dziwne uczucie, które nie pozwala ci spać. A kiedy zaśniesz, to budzisz się zdezorientowany, zlany zimnym potem. Niepokój jest siedzeniem na tykającej bombie, trzepotaniem serca, kwaskowatym zapachem, którego nie potrafisz zidentyfikować, dygoczącymi dłońmi. Przeczuciem, że za chwilę stanie się coś, co postawi cię w stan bojowej gotowości.

Nazywam się Steen. Axel Steen.

Axel Steen to komisarz kopenhaskiej policji. Outsider i samotnik, który ponad wszystko ceni sobie dążenie do prawdy i nie spocznie, dopóki nie załata wszystkich luk w śledztwie. Niestety Steen drąży tunele nie tymi narzędziami, na które przyzwala praworządna komenda policji. Działa po swojemu, na własną rękę rozwiązuje problemy, używając sposobów niekoniecznie akceptowanych przez komendanta. Axel ma na koncie ciut więcej niż kilka skarg, trochę więcej niż niewiele upomnień, za to dużo wpisów w kartotece. Jego zaciekły antagonista, a zarazem szef, tylko czeka na kolejne potknięcie Axela, bo w marzeniach już wyciąga mu stołek spod tyłka, patrząc na spektakularny upadek znienawidzonego podwładnego.

Miasto pogrążone w chaosie

Axel bezradnie przyglądał się, jak od godzin przedpołudniowych zamieszki przybierały na sile i obejmowały coraz większy obszar dzielnicy. Choć młodzi demonstranci i ich liczni sympatycy pewnie jeszcze spali, kiedy rozpoczęła się eksmisja, to w ciągu kilku godzin udało im się zgromadzić imponująco dużą grupę rozgoryczonych i wściekłych ludzi. Doszło do kolejnych zajść w wielu innych miejscach, a sytuacja błyskawicznie rozwijała się z niepohamowaną, niszczycielską siłą. Nørrebro zmieniło się w strefę walk: spalone samochody, wysokie na metr płomienie wyrastające z kontenerów na śmieci, splądrowane sklepy i chodniki pokryte odłamkami szkła z wybitych okien wystawowych. Axel patrzył na swoje miasto w mieście. Jego i osiemdziesięciu tysięcy mieszkańców północnej dzielnicy Kopenhagi. O północy stał w oknie i wstrząśnięty patrzył na stolicę. Niebo przysłaniała gruba kurtyna dymu z niezliczonych ognisk, jak trująca burzowa chmura nad płonącym dachem. W dole po ulicy biegali chuligani. Tylko nieliczni wyglądali na aktywistów ruchów autonomistycznych albo bywalców Ungdomshuset. Większość po prostu przyłączyła się na wieść o rozróbie.

niepokoj-okladka-recenzja-booknieci-kryminal

Trup na cmentarzu

Podczas trwających zamieszek i starć policji z demonstrantami, gdzie w ruch z jednej strony lecą koktajle Mołotowa, z drugiej zaś idą gumowe pałki, komisarz Steen z wydziału zabójstw zostaje wezwany na cmentarz Assistens, gdzie oparte o mur spoczywają zwłoki mężczyzny. Trup nosi ubrania charakterystyczne dla sfrustrowanych bojówkarzy, zaś za plecami jego dłonie skute są policyjnymi kajdankami. Axel podczas wstępnych oględzin nieżyjącego mężczyzny dopuszcza do siebie gorzką myśl, że za zabójstwem mógł stać policjant. Zdaje sobie sprawę, że taka informacja stanowiłaby wyjątkowo kaloryczną, tłustą pożywkę dla lewicujących mediów, których sympatia przechyla się mocno na stronę demonstrantów nienawidzących instytucji policji. Współcześni dzieci – kwiaty, którzy muszą iść pod prąd, według swojego mniemania bronić słabszych, koniecznie walczyć „za sprawę”, wykrzykując anarchistyczne hasła. Tym razem tłem zabójstwa są zamieszki powstałe w wyniku wyburzania Ungdomshuset, tzw Domu Kultury. Miejsca, w którym squatersi, zbuntowani nastolatkowie i anarchiści znajdowali schronienie, organizowali spotkania i koncerty.

Nie będę spamować!

Chociaż bardzo mnie kusi, żeby opisać całą książkę od A do Z, ale nie mam prawa odbierać nikomu przyjemności z czytania. „Niepokój” ukazał się w Danii w 2012 r i – uwaga – był debiutem Jespera Steina. Czy to wygląda na debiut? Narracja prowadzona jest płynnie, doskonale, przyspiesza niemal niezauważalnie, osiągając punkt kulminacyjny we właściwym momencie (to mogę zdradzić; pod koniec książki). „Niepokój” pełen jest wyrazistych, plastycznych opisów, a jego fabuła wyjątkowo dobrze „zacumowana”. Nie ma w niej luk, nic tam nie zgrzyta, zaś sam autor powoli odkrywa przed czytelnikiem kolejne warstwy intrygi. Powtarzam zatem: czy to wygląda jak debiutancka powieść? Otóż nie. To doskonałe, trzymające w napięciu kryminalne dzieło. W „Niepokoju” policjanci nie są wyłącznie „tymi dobrymi”, dziennikarze wyłącznie bezstronnymi, kobiety wiernymi, a demonstranci winnymi. Jesper pięknie rozdziela zasługi i winy; jakby przyznawał zarówno złote gwiazdki jak i trzaskał po łapach linijką. Mimo że powieść pędzi na oślep, wyczuwa się w niej perfekcyjną równowagę.

Niesamowita charakterystyka

Dotąd nie przywiązywałam uwagi do idei, jakie scalają społeczności. Jesper Stein zmusił mnie do pochylenia głowy nad tym zagadnieniem. Wszak duża grupa ludzi, którą łączą wspólne przekonania i priorytety, już buduje społeczność. Policja ze swoim naczelnym motto stania na straży porządku publicznego – „chronić i bronić”. Sfrustrowani anarchiści, broniący SWOJEGO MIEJSCA własną piersią, przelaną krwią i buzującą w nich wściekłością. Media podgrzewające atmosferę, która skłania do jeszcze większej nienawiści w stosunku do stróżów prawa. I znowu policjanci ze swoim orężem w postaci paralizatorów, armatek wodnych czy pałek, które agresywnie idą w ruch w starciach z demonstrantami. Między nimi gang narkotykowy trzęsąc półświatkiem i garstka ludzi próbująca zaprowadzić ład w chaosie. Czy da się to wszystko pogodzić? Kim był trup? Odsyłam was do lektury, bo naprawdę warto. A dla każdego miłośnika kryminałów „Niepokój” jest nadzwyczajną gratką.

niepokoj-okladka-recenzja-booknieci-kryminal

Nørrebro i Assistens

Książka Steina zafascynowała mnie do tego stopnia, że nie mogłam się powstrzymać i musiałam obejrzeć miejsca opisane w powieści. Nørrebro, aczkolwiek nie mam pojęcia jak wyglądają pozostałe dzielnice Kopenhagi, wydaje się miejscem wręcz magicznym. Piękne kamienice, klimatyczne ulice jakoś tak automatycznie skojarzyły mi się z leniwą sobotą na rowerze, ciepłym rogalikiem, zimnym piwem i modnymi hipsterami. Za to Assistens… wow, to dla mnie ewenement! Przepiękny, zadbany park, który jest jednocześnie cmentarzem. Spoczywa na nim między innymi Hans Christian Andersen. Nie przypuszczam, aby w polskiej przestrzeni publicznej mógł istnieć taki cudowny, wielofunkcyjny twór, a ja jestem nim zachwycona. Dodam, że zdarzenia opisane w „Niepokoju” (tj ewikcja Ungdomshuset, która pociągnęła za sobą dwa dni zamieszek, brutalność policji i ogromne zniszczenia sklepów, lokali usługowych, spalone samochody i jeden wielki chaos, z serią aresztowań włącznie) miały miejsce naprawdę.

Bardzo dziękuję wydawnictwu Editio Black za możliwość przeczytania tego wciągającego kryminału, a Wam, czytelnikom, polecam gorąco i z całego serca.

5.00 avg. rating (98% score) - 2 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares