Nowy rok, nowa ja.

Kiedyś odliczałam dni i godziny do upragnionej osiemnastki, a dziś zdarza mi się gubić w obliczeniach, ile ja dokładnie mam lat w tym roku.

Może zabrzmię ckliwie, może będzie to ciut nostalgiczne, ale trochę się pozmieniało. Właściwie, to wszystko. Od najmniejszych i najdrobniejszych szczegółów we mnie, poprzez otaczające mnie środowisko a skończywszy na postrzeganiu świata. A może to ja zmieniłam to wszystko? Zeszły rok był dla mnie sinusoidą skrajnych uczuć i emocji. Część mnie silnie walczyła o pozostanie dzieckiem, o zabawę, brak zobowiązań i radość ze wszystkiego co mam. Konkurowała z czymś zmieniającym się we mnie bezpowrotnie. Z zatraceniem i zyskaniem świadomości o życiu, jakiej nie miałam.

Cześć. Mam na imię Paulina i mam w tym roku 23 lata.

Dla jednych z Was, to co piszę, może wydawać się czymś naturalnym i niezauważalnym, jednak wiem, że duża część z Was zrozumie mnie i to, co aktualnie czuję. Zdałam sobie sprawę, jak szybko mija rok. Rok, a za nim kolejny i następny. Stąd wziął się ten post. Tu nie chodzi o to, że “o Boże, mam zmarszczki a rok temu nie miałam!”. Tu chodzi o to, że to na Niej jest widoczny ten przemijający czas, którego nie mogę zatrzymać. I teraz, kiedy przyjeżdżam do domu tak rzadko, pochłonięta swoimi codziennymi obowiązkami, karierą, rozwojem, widzę to jeszcze bardziej.

 

Mieszkam w dużym mieście, o wiele większym niż to, z którego pochodzę.

Tutaj życie mija szybko przez natłok codziennych spraw, ciągły pośpiech i wiecznie gubiący się gdzieś czas. Dom jest dla mnie azylem, gdzie wszystko płynie wolniej, spokojniej, gdzie jest Ona. Kiedyś, nie mogąc doczekać się tej upragnionej dorosłości, miałam wrażenie, że każdy dzień trwa nieskończenie długo. Czekałam, aż się wyprowadzę, aż będę wolna, aż to ja będę w końcu decydować sama o sobie i robić, co będę chciała. A dziś? Doceniam każdy dzień kiedy tylko mogę pojechać do domu, wyłączyć się i być z nimi.

Nie boję się przyszłości, bo jestem pewna, że wszystko to, co robię w obecnej chwili, przyniesie swoje konsekwencje.

Jutro, za miesiąc, czy za parę lat, ale to wróci. Z perspektywy czasu widzę, że wszystkie sytuacje i podjęte decyzje ukształtowały obecną mnie. Nawet jeśli wtedy wydawało mi się, że nie ma już wyjścia i, że świat się kończy, to dziś cieszę się z tego, gdzie jestem. Dziś mam za sobą życiową lekcję, że to, co się dzieje, należy rozpatrywać na o wiele szerszej płaszczyźnie czasowej, niż tu i teraz. I wiecie co? Wierzę w przeznaczenie i w to, że wszystko dzieje się po coś i w odpowiednim momencie. Wykształciłam w sobie taką zależność, że co by się nie działo, to przecież jakoś to będzie. I… zawsze jakoś to jest, a jest naprawdę dobrze.

Miniony rok nauczył mnie przede wszystkim tego, że na niektóre rzeczy nie mamy wpływu i musimy pozwolić im na to, aby toczyły się własnym biegiem wydarzeń, bez naszej ingerencji, nawet jeśli z naszym udziałem.

Przyjęłam też na siebie bardzo brutalną lekcję. Niektórzy ludzie pojawiają się w naszym życiu tylko po to, żeby odejść. Brutalną, bo przeżyłam to dość ciężko. Nie mogłam pogodzić się z tym, że przecież ja dałam im serce na tacy a w zamian za to dostałam takiego kopa. I okej, niech tak będzie. Oni odchodzą zostawiając mi coś bezcennego – doświadczenie. Wyobrażam sobie, że relacja z drugim człowiekiem to 100%, z czego ja mam tylko 50%. Bez względu na wszystko. Na to jak bardzo bym chciała, kochała, błagała, nie mam prawa mieć więcej. Nie mam prawa decydować o 50% drugiej osoby. Ze swoimi mogę zrobić co zechcę. Ale jeśli jest to relacja, to mamy po równo. Druga osoba też może wykorzystać (lub nie) swoje 50% wedle własnych wizji.

Nie mam jakichś szczególnych postanowień na nowy rok.

Chciałabym tylko przeżyć go trochę mniej boleśnie. Nie tracąc tyle, a zyskując od życia jeszcze więcej, o ile to możliwe. Kiedyś ktoś mi powiedział, że młodość jest trudna. Ale ja z roku na rok jestem coraz starsza a mam wrażenie, że jest coraz trudniej. To wcale nie mija wraz przemijającą młodością. Życzę sobie na ten rok wytrwałości i pokory, bo tego mi chyba brakuje. Zbyt ciężko mi się pogodzić ze stratą i walczę. Wam życzę tego samego lub jeśli życzycie sobie czegoś innego, to po prostu aby Wam się to spełniło. I dużo siły w pokonywaniu trudów dnia codziennego, bo tego zawsze brakuje, bez względu na to, jak silni potrafimy być.

 

5.00 avg. rating (99% score) - 6 votes

2 komentarze on Nowy rok, nowa ja.

  1. M
    13 stycznia 2020 at 20:51 (2 tygodnie ago)

    Że też właśnie teraz przeczytałam post, jestem pod naprawdę wielkim wrażeniem i rozumiem w 100% autorkę. Brawo, czuję dosłownie to samo, koniec tego roku przytłoczył mnie potwornie. Wiadomo, że w taki wieku każdy przeżywa coś po swojemu, dopiero uczymy się jaka codzienność jest naprawdę, wkraczamy w życie w którym  decydujemy sami o sobie, podejmujemy decyzje, poznajemy świat chociaż z każdym rokiem nie jest wcale łatwiej bo ciągle dostajemy kolejne szpilki od losu, niestety pojawia się też coraz więcej noży które wbijają się nam prosto w serce.
    Od kiedy wróciłam z pracy, która dodatkowo mnie nurtuje, zastanawiam się jak to możliwe, że pracuje tam już tyle lat i dlaczego dalej tam jestem, to miejsce nie ma żadnych perspektyw. Motywujesz mnie tym, że mój aktualny koniec świata mógłby też polegać na czymś innym a i tak wyciągnę wnioski z tego co się stało, już próbuje szukać zmian, chce poszerzać swoje horyzonty bo to przecież 25lat, jak wiele jeszcze przede mną, muszę próbować ułożyć tą codzienność tak jakbym tego chciała, chce być silniejsza i decydować o swoim losie, chce wybierać wakacje w ciepłym kraju ale najpierw muszę się poskładać. Przeżyję na pewno jeszcze wiele pięknych chwil i ten zły los się odwróci.
    Takie mam postanowienie noworoczne, będę sobą tylko muszę znaleźć w sobie siłę po tym upadku żeby wstać z większą pewnością siebie, Tobie z całego serca życzę już mniej tych przykrych sytuacji żeby nic nie podcinało skrzydeł i kolejny rok był spełnianiem nowych celów które układa życie. Ja planuje być z każdym rokiem mocniejsza w środku.

    Odpowiedz
    • Paolka Dworniczek
      14 stycznia 2020 at 10:25 (2 tygodnie ago)

      Bardzo Ci dziękuję za komentarz! Racja, masz TYLKO 25 lat, jeszcze wszystko przed Tobą. To, gdzie teraz jesteś, te problemy i zmagania za kilka lat, z perspektywy czasu będą bezemocjonalnie odbieranym doświadczeniem! Wierze w Ciebie bardzo mocno, spełniaj siebie i swoje marzenia! <3

      Odpowiedz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares