Nowy rok, nowy ja – felieton Dawida Waszaka

Dawid Waszak, jeden z ulubionych bookniętych autorów, otwiera dla Państwa nasz nowy cykl – ZNANI DLA BOOKNIĘTYCH. Dawid stoi za powieściami „Narodziny zła”, „O Tym, który już raz umarł”, „Czerwień obłędu” i „Mroczny układ”

Nowy rok – ukryć się nie da, ale czy nowy ja, do tego nie jestem przekonany.

Przyzwoitość nakazuje, abym może nieco sparaliżowany strachem i z drżącym głosem wyszedł na środek i przedstawił się wszystkim, którzy zdecydowali się przeczytać to, na co poświęciłem trochę czasu. Tym bardziej, że sam tytuł już do tego zobowiązuje. Zacząłem nawet dobrze, opisywałem swoją przeszłość, opisywałem to czym się zajmuję i to czym chcę się zajmować. Szło dobrze, ale po kilkunastu zdaniach doszedłem do wniosku, że nie do końca może to kogokolwiek interesować i dlatego też zdecydowałem się Was nie zanudzać i zaprosić jedynie bardziej ciekawskich na mój profil na Facebooku i Instagramie.

Koniec roku jest dość specyficznym okresem w życiu każdego z nas.

Pracujemy ciężko przez dwanaście miesięcy po to, aby przed świętami stracić większość swoich oszczędności na prezenty dla rodziny, przyjaciół, znajomych, a nie rzadko zdarzy się, że nawet dla ludzi, za którymi nie do końca przepadamy. To dla nich po pracy przeciskamy się przez tłumy w supermarketach. To dla nich tracimy wieczory w kolejkach, stoimy w korkach, marzniemy na dworze i to wszystko po to, aby uszczęśliwić drugiego człowieka. Piękna rzecz, prawdziwie ludzka.

Po świętach dochodzi natomiast do dziwnych sytuacji, ponieważ sięgamy do bankomatu po pozostałą część oszczędności i planujemy wykorzystać ją po to, aby bombowo wstrzelić się w nowy rok. Bo nowy rok to nie jest taka błaha sprawa, bo nowy rok to nowe możliwości, bo nowy rok to nowi my. Nic bardziej mylnego, a jeśli ktoś tak myśli to chyba ma za ciasne majty i w grudniu za mocno uwiera tam, gdzie uwierać nie powinno.

Przekażę wam teraz bardzo ważną myśl, więc wyciągać notesy.

Nowy rok, to nowy rok i nic poza tym.

Tematu nie wybrałem przypadkowo, bo oto w styczniu przyszedł czas na plagę postanowień noworocznych i zdecydowane zwroty w życiu każdego z nas. Robimy podsumowanie minionych miesięcy, rachunek sumienia po to, aby żałować za grzechy. Ostatnio spotkałem na ulicy kilku moich znajomych i w tym okresie standardowe „Cześć co u ciebie?” zostało wyparte kosztem „Cześć, jakie masz postanowienie noworoczne?”.

Poważnie?

Reakcja moja daleka była od oczekiwań znajomych, bo zamiast zwierzyć się z tego, jakie mam pragnienia i co zrobię, aby je zrealizować, z dumą oznajmiłem, że takowych nie posiadam, a przynajmniej na tę chwilę.

Zawsze takie postanowienia wprawiały mnie w osłupienie, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że innych wprawia w osłupienie moja odpowiedź. Zastanawia mnie wtedy myśl, czy to ze mną jest coś nie tak, czy może wszyscy dookoła mnie powariowali i starają się usilnie zdecydować na postanowienie, do którego nie są do końca przekonani. Bo jak inaczej to wytłumaczyć? O co w tym wszystkim chodzi? O samą chęć zmiany, o pragnienie innego życia?

Może faktycznie chodzi w tym o coś więcej.

Może jest to sprawa wyższa. Może chodzi w tym o to samo, co w świątecznych prezentach. Dążymy do tego, aby być lepszym człowiekiem, dlatego szukamy swoich minusów i próbujemy je poprawić. Może to ja się mylę, może to z moimi majtami coś jest nie tak. Możliwe również, że poniekąd i osoby które myślą podobnie jak ja, oraz te z postanowieniami noworocznymi mają rację, tylko ta druga grupa podchodzi do tego w zły sposób.

Wydaje mi się, że jeśli ktoś chce coś zmienić w swoim życiu, może to zrobić w każdej chwili. Chcesz ćwiczyć? Zacznij na przykład w marcu. Chcesz zacząć szkołę? Zacznij we wrześniu. Chcesz zmienić pracę? Zmień kiedy chcesz i uwierz, że jeśli nie poczekasz z tym do początku roku, nic się nie stanie i po prostu będziesz lepszym człowiekiem już w tej chwili, a nie od stycznia.

Przyznam, że kiedy byłem dzieciakiem (jakieś kilkanaście – kilkadziesiąt lat temu) miałem postanowienie noworoczne.

Takie małe, skromne, ale moje. Z postanowieniami jest tak, że myślisz, aby je zrealizować, następnie nie realizujesz i odkładasz je na następny rok. Tak też było ze mną, dlatego na takich deklaracjach się skończyło. Teraz jestem na takim etapie życia, że jeśli chcę coś zrobić, planuję to i po prostu robię. Nie oglądam się za siebie i nie żałuję, bo niczego to nie zmieni. Trzeba żyć chwilą i nie przejmować się drobnostkami. Trzeba robić to, na co ma się ochotę, a nie to co wydaje nam się, że powinniśmy robić. Postanowienia noworoczne to doskonała okazja do oszukiwania samych siebie i innych. Bo jeśli czegoś nie chcesz, odkładasz to na później, w tym przypadku na styczeń. Jeśli spóźnisz się z realizacją postanowienia, czekasz do kolejnego roku.

Mam nadzieję, że jeszcze będę miał możliwość podzielenia się z Wami moimi przemyśleniami.

Życzę realizacji wszystkich postanowień noworocznych.

Dawid Waszak

4.00 avg. rating (83% score) - 4 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares