Piękna (nie)codzienność miłości

Miłość. Najwdzięczniejszy temat poetów, literatów, scenarzystów i muzyków. Można wręcz rzec, że miłość jest wszędzie. W romansach, po które sięgamy, aby nasycić się słodkim eskapizmem. W komediach romantycznych, z ideą przewodnią tak pogardzanego przeze mnie „good feelingu”. W łzawych piosenkach (wybacz Lionel, uwielbiam „Hello”, ale to rasowy wyciskacz łez). Ale czy mamy pojęcie, czym ta codzienna miłość jest naprawdę?

Królowa jest naga

Stoi przed nami albo zawstydzona jak dziewica, albo pręży się dumnie jak Cersei Lannister. Pozbawiona makijażu, drogocennych błyskotek, z pustymi dłońmi, które nie trzymają nawet bukiecika polnych kwiatów, ani tym bardziej portfela wypchanego dolarami, pokazuje koślawe nogi, chude kolanka, płaski tyłek i pooraną zmarszczkami skórę. Jest prawdziwa, jest kwintesencją człowieczeństwa, odbiciem wszystkich nas. Czy przez to jest brzydka? Bo nie wygląda jak Kim Kardashian, nie śpiewa obłędnym głosem śp pamięci Marii Callas, nie pachnie jak modelka skąpana w perfumach Calvina Kleina? Dajmy spokój. To Wasza miłość. Nie musicie jej ubierać w najdroższe ciuchy prosto z butiku, ale Waszym obowiązkiem jest tak o nią dbać, dmuchać i chuchać, żeby nie zmarzła.

Kapiące krany

Wyobraźcie sobie taką sytuację: jest jakiś On i jakaś Ona. Te najpiękniejsze rzeczy, które ich kiedyś połączyły, zwiędły, uschły, umarły, bo z biegiem czasu Oni przestali o nie dbać. Zabiła ich rutyna. Jego powiększające się z dnia na dzień piwne brzuszysko, jej szlafrok w kwiatki i codziennie utyskiwanie. „Tyle razu prosiłam, żebyś naprawił kran w łazience, bo cieknie i cieknie. A ty myślisz, że rachunki za wodę zapłacą się same? Boże, po co ja w ogóle za ciebie wyszłam?” Co robi on? Zaczyna snuć cudowne wizje, w których na głowę tego przeklętego babska niechcący spada szafka z talerzami. Jeśli brzmi to dla Was znajomo, to już czas, abyście zdali sobie sprawę, że dawno przekroczyliście punkt krytyczny.

A gdyby tak przestać patrzeć na siebie wilkiem?

Złapać za ten klucz francuski, czy kombinerki, czy czym się ten durny kran naprawia i po prostu sprawić, żeby woda przestała kapać? A Tobie, kobieto, ciężko przeszłoby przez gardło to jakże zapomniane „proszę”? Czy zamiast wciąż toczyć pianę i podjazdowe wojny, nie lepiej byłoby choć na chwilę się przytulić?

„Weź szalik!”

Załóż czapkę!”, „Zjedz śniadanie!”, „Umów się w końcu na wizytę u dentysty!” Nie doszukujcie się w tym drugiego dna, bo przekaz jest prosty. To są właśnie te zaowalowane symptomy codziennej miłości. Weź szalik – nie chcę, żeby potem bolało cię gardło. Załóż czapkę – dbaj o siebie, bo nie chcę żebyś był chory. Zjedz śniadanie – proszę, wtedy będziesz miała więcej energii na cały dzień. W pozornie skrzekliwych, natrętnych słowach kryje się cała paleta troski i czułości.

Miłość zwykła, codzienna, przyziemna to drobiazgi, na które, tacy zabiegani, nie zwracacie uwagi.

A okazywać ją można na tysiąc sposobów, byle wytrwale, bez znudzenia, nawet jeśli zakradnie się tam chudy cień rutyny. Kobieto zrób temu biedakowi śniadanie do pracy, napisz na torebce „Miłego dnia, kochanie” i uwierz, że będzie tym zachwycony. Mężczyzno, a kiedy Ty ostatnio zmywałeś po obiedzie? Korona Ci z głowy nie spadnie, jeśli poświęcisz pięć minut na to, co dla Twojej partnerki może być kolejnym przyprawiającym o wymioty obowiązkiem.

Blisko, coraz bliżej

Cały dowcip polega na tym, żeby być razem bardziej. Spytacie „Czyli jak bardziej? Przecież wieczorem oglądamy razem film, czasami wpadniemy na domówkę do znajomych, razem chodzimy do sklepu. To mało?” No mało, kochani, mało. To tylko czubek góry lodowej. Możecie go sobie polerować, żeby lśnił w słońcu, ale to, co zanurzone pod powierzchnią także wymaga dbałości. Żebyście mnie dobrze zrozumieli – nie chodzi o to, abyście przez dwadzieścia cztery godziny na dobę nazywali się wzajemnie króliczkami, myszkami, dziubulkami czy innymi określeniami ze świata fauny i flory.

Chodzi o to, żebyście poza tymi oczywistymi oznakami miłości, intymności i przywiązania, ofiarowali partnerowi coś więcej.

Siebie. Swoje uszy, kiedy partner ma zły dzień i musi się wyżalić, ciepłe dłonie do przytulania, gotowość do natychmiastowego wyskoczenia do sklepu po czekoladę i chrupki bekonowe, kiedy Wasza druga połówka nabierze na nie ochoty. Swoje oczy, które patrzą ze zrozumieniem, usta z lęgnącymi się słowami mądrego, empatycznego pocieszenia. Przecież to takie łatwe, takie oczywiste. Prawda?

Trudności

Wyobraźcie sobie, że Wasz partner, z którym każda rozmowa kończyła się kłótnią, nagle zapada na chorobę unieruchamiającą go w łóżku. Człowiek, którego teoretycznie macie powyżej kokardek, zdany jest na Waszą łaskę i niełaskę. To ekstremalna sytuacja, ale wyzwalająca w ludziach pokłady takiego człowieczeństwa, miłości i współczucia, o które nawet by siebie nie podejrzewali. I cóż wtedy? Zaczynacie dbać o partnera z wprawą najczulszej pielęgniarki. Przynosicie mu smakołyki, zabawiacie konwersacją, trzymacie za rękę, tulicie i powtarzacie, że przecież nie jest sam, że jesteście obok, z nim czy z nią, ale na dobre i na złe. Na zawsze. Wszak to sobie kiedyś obiecywaliście.

A teraz zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie…

że Waszej drugiej połówce nic nie dolega. Nadal iskrzy się w Was ochota na podtykanie mu frykasów pod nos, na rozmowę, głaskanie po dłoni i przypominanie, że nie w nim czy w niej leży siła, ale w Was, w Waszej jedności? Nie? To spójrzcie teraz na tą czy tego, któremu ślubowaliście miłość. Bo miłość wciąż jest w Was, wystarczy tylko dbać o nią jak o nieopierzone kurczątko.

Podlewać, nawozić, czekać na owoce

Na co czekasz Mężczyzno? Idź do niej do łazienki, kiedy się kąpie. Zaskocz ją kieliszkiem wina. Nie lubi wina? Zanieś herbatę, małe z pianką, czekoladę na gorąco! A przede wszystkim nie rozsadzaj się znowu na kanapie z pilotem w ręku, daj swojej kobiecie siebie. Umyj jej plecy, usiądź na podłodze, zapytaj, jak jej minął dzień. A Ty na co czekasz Kobieto? Twój mężczyzna od wieków nie miał w ustach porządnego kotleta z karkówki, może w końcu usmażyłabyś go tak, jak on lubi? Drażni Cię to, kiedy on po całym dniu odcina się od wszystkich i udaje zepsutego nastolatka, żłopiąc piwo i grając na Xboxie? A może choć raz dołączysz do niego? Pogracie razem, wypijecie to nieszczęsne piwo na spółę. Pokaż mu, że jesteś nie tylko jego kobietą, ale i kumplem. To nie jest aż tak skomplikowane.

Róbcie sobie niespodzianki.

Ona uwielbia ptysie? Kup jej, nie zbiedniejesz. On ma dziurę w bokserkach? Zaszyj, to tylko chwila machania igłą. Nasza codzienność w równych częściach składa się z drobiazgów, nudy, starć jak i zaskakujących sytuacji. Chodzi o to, aby tym drobiazgom nadać rangę niezwykłości, zniwelować nudę, która rozkwita między Wami jak pleśń, a dzięki temu unikniecie potyczek i silni razem, w tej codzienności miłości, dacie sobie radę ze wszystkim.

Czego Wam z całego serca życzę!

5.00 avg. rating (99% score) - 3 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares