Postanowienia noworoczne. Dam radę?

Koniec bieżącego roku zbliża się wielkimi krokami. Przygotowania do świąt, bożonarodzeniowy nastrój otacza nas ze wszystkich stron, a za moment będziemy świętować powitanie nowego, lepszego (co sobie obiecuję każdego Sylwestra) roku. Wyznam Wam, że za każdym razem obiecuję sobie zmiany, które powinny zostać wprowadzane zdecydowanie szybciej, ale cóż… Nowy rok to nowi my. Dlatego chciałbym się podzielić paroma decyzjami, które podejmuję, ale które muszę opóźniać o miesiąc, kwartał, aż dochodzę do kolejnych rozbłysków fajerwerków.

Zaprzestanie palenia tytoniu

To nałóg (bądź przyzwyczajenie, jak zwykłem mawiać), z którym próbuję skończyć przynajmniej raz w miesiącu. Sukcesywnie pochłania dużą rzecz mojego budżetu. Oraz, oczywiście, ogrom zdrowia, o którym się nie myśli tak, jak o kolejnym dymku. Pełna wiedza o szkodliwości palenia nie jest jednak dla zdecydowanej większości palaczy wystarczającym kopem motywacyjnym do zadbania o jakość życia, więc cóż… Czekam dalej przy popielniczce.

Skuteczna zmiana nawyków żywieniowych

Jeśli mieliście okazję zobaczyć mnie na żywo, bądź choćby na zdjęciach, to pewnie zauważyliście, że przydałoby mi się zrzucić kilka/kilkanaście zbędnych kilogramów. Spójrzmy prawdzie w oczy – słodycze, słone przekąski, gazowane napoje to coś, czemu ciężko się przeciwstawić tak mnie, jak i innym fanom nadprogramowych gryzów. Popełniłem minimalne kroki do posprzątania swojej materialnej świątyni i może na początku stycznia uda mi się powiedzieć zdecydowane NIE w kierunku pokus spożywczych. Trzymajcie kciuki!

Lepsza organizacja życia

Byłoby miło, gdyby chociaż to nie sprawiało problemów, prawda? Otóż nie, kochani! Sam do końca nie wiem czy to kwestia osobowości, problemów psychicznych czy zwykłego lenistwa, ale choćbym nie wiem jak bardzo się starał, to skupienie i koncentrację mógłbym kupować u dilerów dobrego życia. Checklisty zadań do wykonania? Dobre sobie. Stres, dający się we znaki? Wolne żarty. Uświadomienie sobie wymiaru czasu wolnego przy spójnym układzie obowiązków? Sami pewnie wiecie. To wszystko sprawiło, że stałem się samozwańczym Mistrzem Wykonywania Wszystkiego Na Ostatnią Chwilę. Gdyby przyznawali medale w kategorii rozkojarzenia, to mama mogłaby być ze mnie dumna. Skup się! Choćby na pisaniu tego tekstu.

Częstsze wizyty u członków najbliższej rodziny

Prowadziłem kiedyś dyskusję z przyjacielem o rówieśnikach, którzy znajdują choćby małą chwilę na odwiedziny u rodziców, dziadków, cioć czy wujków. Robi to na nas wciąż niesamowite wrażenie. W codziennym pędzie zapominamy o tym, że inni ludzie, ci najbliżsi myślą o nas i pewnie oczekują nas w swych progach. Mama i tata, którzy z wielką chęcią powitaliby nas niedzielnym obiadem czy dziadkowie, zawsze mający dobre rady na wiele tematów. Nawet wtedy, kiedy o problemach dzisiejszego świata mogą nie mieć dużego pojęcia, ale z perspektywy czasu sam fakt troski może być uroczy.

Kochani bliscy, choć trochę dalsi

Albo wujostwo, które powspomina czasy, kiedy z uciechą oglądali nas hasających po ogródkach działkowych, czy harcujących podczas imprez rodzinnych. Ci ludzie starają się i chcą nas pamiętać, więc ucieszą się tego, że i my o nich pamiętamy. Będą radować się z naszych uśmiechów, a jeszcze bardziej z naszej obecności. Wieczorem, kiedy jest już za późno na choćby rozmowę telefoniczną, taka myśl bywa przygnębiająca. Następnego poranka zróbmy im niespodziankę i zadzwońmy do nich. Umówmy się na kawę, powiedzmy “dzień dobry, u mnie wszystko gra”. Jutro dzwonię do babć, mam nadzieję, że się ucieszą.

Zmniejszenie poziomu stresu i nerwów

Cofnijmy się do organizacji życia – bałagan w nim nie da nam spokoju. Mnie nie daje, wręcz przeciwnie. Bywam poirytowany, nerwowy i łatwo wtedy o zgrzyty, szczególnie z osobami z najbliższego otoczenia. Pokładane w nas cudze nadzieje czy własne porażki, na polu pewnych spraw szybko stawiają w nieładzie naszą codzienność. A to odbija się na naszym samopoczuciu czy nawet samoocenie. Nerwy to ostatnie czego i mnie i Wam potrzeba. Może warto odrzucić na bok toksyczne czynniki, wziąć życie za rogi i uporządkować je, dając sobie chwilę wytchnienia i wewnętrznego ładu? Chyba nie chcemy patrzeć w lustro z krzywą miną, lepiej zacząć dzień z uśmiechem! Zacznijmy od siebie.

Zwiększenie wiedzy o finansach

Nie wiem jak wy, ale ja od zawsze miałem problem z trzymaniem pieniędzy w kieszeni. Ustalmy fakt – nie mówię o byciu dusigroszem, ale o mądrym rozporządzaniu budżetem. Nie minie dzień, a okazuje się, że nie mam trzydziestu złotych. Co się z nimi stało? Nie mam pojęcia. Zasięgnięcie wiedzy o oszczędzaniu czy planowaniu wydatków może być dobrym wstępem do ogarnięcia ogółu życiowych kwestii. A nie oszukujmy się – kto nie lubi cieszyć się cięższym portfelem i brakiem zobowiązań?

Większa dbałość o kondycję intelektualną

W dobie internetu jesteśmy bombardowani informacjami z lewej i prawej. Wydawałoby się, że to idealne warunki do rozwoju i pobudzania naszych chęci poznawczych. Nic bardziej mylnego. Dociera do mnie, że często zaśmiecam swoją głowę sprawami, które nie mają absolutnie żadnego znaczenia. Ale z jakieś niewiadomej przyczyny są bardzo ważne tu i teraz. Oczywiście, ciekawostki na temat historii, bieżących wydarzeń, znanych osób mogą przydać się nam do uznania nas za błyskotliwych w towarzystwie.

Nie dajmy się ogłupić

Bądźmy dla siebie odrobinę bardziej surowi – pogłębiajmy wiedzę ogólną, która sprzyja naszym sprawom zawodowym, naukowym czy codziennym. Chwyćmy za konkretne czasopismo, dodajmy do zakładek portale tematyczne lub odkurzmy książki kupione miesiąc temu. To ostanie polecam z całego serca.

Czas

Czas nie wróci, czas ucieka. Nie można go kupić, gdy go potrzebujemy, czy sprzedać nadmiaru, jeśli mamy go za dużo. Bądźmy dla siebie łaskawi ale i obiektywni – rozporządzajmy nim jak najlepiej potrafimy. Zróbmy z niego coś na kształt wody na pustyni – jest go mało, więc korzystajmy z niego oszczędnie i z głową. Podzielmy go na obowiązki, kwestie ważne, odpoczynek i dowolne wykorzystanie. Czas to pieniądz. Niewymienialny, bezwartościowy na zegarku, ale bezcenny w wymiarze życia. Żyjmy dla siebie, by w chwili zawahania móc stwierdzić:

“Nie żałuję niczego.”

I tego wam życzę.

 

 

 

3.00 avg. rating (78% score) - 1 vote

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares