Przewodnik emocjonalny #1 Jak tulić tęsknotę

Ile waży tęsknota? Kilka litrów łez, parę kilogramów lodów czekoladowych? Jak dużo straconych gramów szczęścia? Mogłabym liczyć. Mogłabym. Ale nawet kalorii nigdy liczyć nie potrafiłam.

Tęskno mi, Boże

Staram się definiować swoje uczucia, bo to pomaga. Potrafiąc określić naturę emocji stajemy się jej bliscy, świadomi, samoświadomi. Świadomi tego co nam dolega. Ze świadomością możemy więcej. Możemy wiedzieć czego się wystrzegać, a co pielęgnować. Możemy wiedzieć jak siebie przytulić i gdzie, żeby ulżyło.

Ale gdzie tulić, żeby ukoić tęsknotę i czym ona tak naprawdę jest?

Tęsknota jest czekaniem połączonym z przenikliwym smutkiem i cichą nadzieją. Spaceruje pomiędzy nami by zaszklić nagle nasze oczy za pomocą dobrze znanej piosenki, rozpoznawalnego zapachu czy kształtu. Jest spojrzeniem wpatrzonym w dal w ciemnym pokoju, uchylonymi ustami i zaszytym gardłem. Jest nieprzespanymi i przespanymi nocami w czułych objęciach nieobecności.

Jak tulić?

Ja piszę i czytam. I oczywiście jem lody. Płaczę, bo wypłakać też się trzeba. Piję dobrą kawę i jeszcze lepsze wino. To mój zestaw interwencyjny na silne uderzenia tęsknoty. Zarówno na te negatywne, jak i na te pozytywne. Jednak, przyznajmy sobie szczerze, te negatywne powodują dużo poważniejszy emocjonalny bajzel, niż te pozytywne. Wtedy musimy siebie tulić jeszcze mocniej, najmocniej jak potrafimy. Uzupełnić sobie brak tego, za czym tęsknimy. Pełnością siebie. I może to wydawać się błahe, ale naprawdę pomaga.

Ale jak być bardziej pełnym?

Proste rzeczy. Gdy budzimy się z tęsknotą na powiekach, musimy bardziej niż zwykle zadbać o siebie. Jeśli zwykle jemy na śniadanie “byleco”, tym razem musimy wybrać “cośspecjalnego”. I tak cały dzień. A najlepiej całe życie. Wybierać siebie. Myśleć “ja”. Mówić sobie “zasługuję”. Chwalić się. Doceniać. Aż w końcu z godziny na godzinę będziemy się czuć lepiej w swoim własnym towarzystwie. Zaczniemy sobie bardziej wystarczać, tęsknota odejdzie na dalszy plan. Nie wypchniemy jej, nie. Naturalnie ją ograniczymy uzupełnieniem innych braków. Czasem po drodze może się okazać, że tęsknota za czymś/kimś była przerzuceniem tęsknoty za sobą, tęsknoty za poczuciem zaopiekowania, przytulenia.

Co na to czytać?

Ja mam trzy czytane typy na tęsknotę:

1. Poezja do rozmemłania. Poezja to ogromna emocjonalność zamknięta w wierszu. Idealna żeby tęsknotę swoją rozdrapać i wypłakać.

2. Bridget Jones! Tak, właśnie lekkie i zabawne przygody Bridget Jones czy Andrei Sachs prosto z książki “Diabeł ubiera się u Prady” to jest to czego potrzebujemy na naszą smutną tęsknotę. Przebojów i humoru.

3. Przestań się czuć do dupy! No właśnie. Poradniki psychologiczne typu “Przestań się czuć do d*** zmień nawyki, które hamują twoje szczęście” to coś, czego potrzeba do kompleksowego leczenia tęsknoty. To coś, co zmieni nasze myślenie, skusi nas do pracy nad sobą. Coś, co uświadomi nam, co jest naprawdę ważne, pozwoli tęsknotę usidlić, zrozumieć i poskromić.

A Wy? Jak byście zdefiniowali tęsknotę? I czy dobrze ją tulicie?

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares