Aż do śmierci. Prawdziwe historie przemocy domowej, która zmusza ofiarę do zbrodni – Daria Górka, Wydawnictwo Mova 2019

Osiem kobiet. Każda z nich jest morderczynią i przebywa w zakładzie karnym. Żyją jak winne, choć są ofiarami. Zmęczone, pozbawione resztek godności, mizerne i pokorne. Dziś przedstawiam Wam książkę, wobec której nie można przejść obojętnie – po prostu się nie da.

Przyznam szczerze, że nie wiem, od jakich słów zacząć opisanie tego, co czuję po przeczytaniu  lektury. Nie mogę powiedzieć, że „dobrze się bawiłam”, ponieważ to najmniej odpowiednie stwierdzenie, jakie powinno paść w tej sytuacji. I choć książkę „połknęłam” w jeden dzień, na zakończenie czułam taką mieszankę uczuć, której nie da się chyba jednoznacznie określić. Kobiety, które dotknęła przemoc domowa i gwałt rodzinny są najbardziej tragicznymi ofiarami współczesnego świata, jakie mogę sobie w tej chwili wyobrazić. Nie da się pojąć, co czuje ktoś, kto przeszedł przez takie piekło, dopóki sam go nie doświadczy. Ludzka cierpliwość, psychika i organizm mają swoją wytrzymałość, a gdy czara goryczy się przeleje, konsekwencje mogą być naprawdę tragiczne w skutkach.

Ta książka to głos oddany kobietom, które głosu nigdy nie miały

Bohaterki przez wiele lat nie poczuły akceptacji, prawdziwej i przede wszystkim zdrowej miłości. Nie usłyszały czułych wyznań, stawały się raczej odbiorczyniami wyzwisk, przekleństw i agresji. Bite, poniżane i niekiedy zmuszane do prostytucji, nie wierzyły w piękny świat i lepsze jutro. Tkwiły w świecie stworzonym od podstaw przez partnerów nieszanujących drugiego człowieka. Choć mężczyźni wyznawali im miłość, szybko przekonywały się, że to tylko puste słowa, które mają mydlić oczy.

Czy pamiętają chwilę, gdy odpowiedziały przemocą na przemoc?

 Musimy sobie powiedzieć wprost, że to mocna książka. Jednak jedno jest pewne – Daria Górka napisała ją wspaniale. Autorka nie ocenia, nie krytykuje, ona pyta i stara się zrozumieć. Wykazuje się empatią, umiejętnością analizy wniosków i spokojnym podejściem do swoich rozmówczyń. Czytelnicy stają przed nagą prawdą, pokazującą samotność kobiet w ich cierpieniu. Daria Górka zmusza nas do refleksji. Co, jeśli podobne sytuacje dzieją się obok nas, a my udajemy, że tego nie widzimy? Czasem mała pomoc z naszej strony dla ofiar przemocy domowej może okazać się dla nich zbawieniem i szansą na nowe, lepsze jutro.

Emocje

Płakałam podczas lektury. Czułam takie współczucie, ból i rozżalenie, których nie potrafię opisać słowami. Niesamowite, jak wielka jest miłość matki do dziecka, która potrafi znosić poniżanie i bicie. Te kobiety bardziej przejmowały się swoimi pociechami niż tym, by żyć godnie. Bały się krzyczeć i wołać o pomoc, a jak już to zrobiły, ludzie i tak udawali, że nie słyszą. Jestem w szoku, jak wielka znieczulica panuje w polskim społeczeństwie.

W co może zmienić się miłość

Bohaterki książki „Aż do śmierci” pokazują w swoich historiach, że czasem naiwna wiara w drugiego człowieka i chęci poprawy, jakie wykazuje, może doprowadzić do zguby. Gdy już miłość przemienia się w nienawiść, maleje odwaga, która mogłaby okazać się zbawienna. Czy to już tzw. syndrom sztokholmski? Choć jestem dwa dni po lekturze, nadal nie mogę pojąć, jak można tak traktować i gnoić drugiego człowieka, który teoretycznie powinien być dla nas ostoją bezpieczeństwa i poczuciem spokoju. A co wtedy, gdy dom rodzinny nie ma w sobie nic z ogniska domowego, a jedyne, co łączy go z ogniem, to właśnie prawdziwe piekło, które los zgotował tym delikatnym kobietom? Dlaczego akurat one? Czemu nikt im nie pomógł? Dlaczego przestały mieć chęć do walki o swoje życie? Tak bardzo im współczułam i będę współczuć dalej.

Zmusza do stawiania pytań

W głowie mi się nie mieści, jak można żyć w rodzinie, od której chce się tylko uciec. Zdałam sobie sprawę, że mając takie życie, jakie mam, jestem prawdziwą szczęściarą. Oczami wyobraźni widziałam, jak mogłaby wyglądać codzienność bohaterek książki Darii Górki, gdyby tylko powalczyły, gdyby tylko miały jeszcze siłę i odwagę do marzeń… Zaskakiwała mnie ich pokora. Emanował z ich wypowiedzi taki rodzaj ukojenia, który jest spowodowany smutkiem i małym końcem świata.

„Zabiły zwierzę, a siedzą jak za człowieka”

One do tej pory boją się prosić o litość i pomoc. Choć ich życie było koszmarem, wyrok chcą odsiedzieć w całości. „Zabiły zwierzę, a siedzą jak za człowieka” i wiecie co? Nadal czują się winne i wiedzą, że zrobiły coś niewybaczalnego. Ale… czy aby na pewno? Zastanówcie się, ile można żyć w klatce wypełnionej brakiem miłości i znęcaniem zarówno psychicznym, jak i fizycznym? Jak długo można znosić plucie oszczerstwami prosto w twarz? To właśnie narastające cierpienie i bezradność stają się nie do zniesienia i prowadzą do zbrodni. Ofiara zabija i sama staje się winna, a mnie nadal nie mieści się to w głowie.

Za zamkniętymi drzwiami

„Aż do śmierci” długo będzie we mnie „żyło” i „pracowało”. Bardzo dużo wody w rzece upłynie, zanim ochłonę. Na razie jestem zdruzgotana i przerażona tym, co może dziać się w polskich domach za zamkniętymi drzwiami. Książkę polecam bardzo mocno. Jest niesamowita i pełna zaskakujących treści, które na pewno umoralniają i pobudzają ludzką wrażliwość. Autorce i wydawnictwu serdecznie dziękuję za możliwość przeczytania tej pozycji. To było cenne doświadczenie, którego nigdy nie zapomnę.

5.00 avg. rating (98% score) - 2 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares