Jane szuka miłości, czyli lepszy wymiar romansu.

jane

Jane Eye. Brzmi znajomo, prawda? Augusta Docher zachwyca czytelnika wyjątkowym fanfikiem klasycznej powieści Charlotte Brontë. Czy warto po nią sięgnąć?

Życie nie polega wyłącznie na ascezie, umartwianiu się i poświęcaniu.

Ona – Jane.

Jane nie ma znajomych ani rodziny, pożegnała niedawno swoją najbliższą przyjaciółkę. Została sama, niekochana i pełna ran. Oddziela przeszłość grubą kreską i postanawia wyjechać za granicę, by wieść spokojne życie i ułożyć siebie od nowa. Zaczyna pracę jako opiekunka osamotnionej dziewczynki.

On – Edward. Zagubiony w sidłach przeszłości, „zimny drań”, który nie potrafi pokochać nawet własnego dziecka. Męczy się swoim obecnym życiem, przybiera maski, a w jego domu czai się tajemnicza „biała dama”, o której nie sposób zapomnieć.

Między nimi

Pośród nich mała dziewczynka – Adelka – szukająca wsparcia, miłości i zrozumienia. Walczy o uwagę ojca i kawałek jego wypełnionego po brzegi czasu. Przywiązuje się do opiekunki, oddaje jej kawałeczek serca i nie wyobraża sobie bez niej życia. A co się stanie gdy jednak jej ukochana Jane odejdzie? Czy ojciec ją pokocha?

Kim jest tajemnicza „biała dama” mieszkająca w domostwie i co łączy ją z Edwardem?

Emocje nie słuchają żadnych rozkazów.

Przedstawiam Wam dziś „Rozdroża. Z klas(yk)ą w łóżku”, które urzekły mnie od początku do samiuśkiego końca. To piękna, mądra, chwytająca za serce powieść, a co najważniejsze wciągająca do głębi. Troje naszych bohaterów spotyka się ze sobą, ich ścieżki zostają powiązane, a los przekornie się z nimi bawi. Każde z nich jest inne, ale łączy ich jedno – zagubienie i samotność. To właśnie te czynniki sprawiają, że między nimi rodzą się pewne perypetie, które prowadzą czytelnika do rozwiązania tajemniczej zagadki o „białej damie”.

Nie będę zdradzać treści, bowiem to wszystko jest tak wzruszające i niesamowite jednocześnie, że do dziś (a jestem już trzy dni po lekturze!) nie potrafię znaleźć odpowiednich słów, by ją opisać.

Gdy człowiek prawie odtrąbił zwycięstwo, uznał, że coś zdołał poukładać i uporządkować, złośliwy los miesza mu szyki.

Jane jest smutną bohaterką, która otwiera serce czytelnika na wrażliwość i współczucie. Jako dorosła kobieta nie ma absolutnie nikogo, z kim mogłaby porozmawiać. Nikogo, kto przytuliłby ją w trudnych chwilach i przede wszystkim zaakceptował. Nic więc dziwnego, że dziewczyna postanawia walczyć o lepszą przyszłość i wyjeżdża z kraju. Myślę, że nawet w najgłębszych snach nie przypuszcza, że ta decyzja może doprowadzić ją do nowego i wyjątkowego życia.

Jane

Edward to ktoś, kto wmawia całemu światu, że nie zna się na uczuciach i jest ich pozbawiony.

Patrzy na siebie przez grzechy przeszłości, nie umie pogodzić się z losem i szuka sobie, czasem na siłę, zajęcia. Wszystko po to, by nie zajmować się swoją córką i zapomnieć o kobiecie, która zamienia jego w życie koszmar. Nie przypuszcza nawet, że pojawienie się Jane w jego domu, odmieni go na zawsze.

Najbardziej jednak było mi szkoda Adelki, naprawdę. Ta dziewczynka, mimo młodego wieku, bardzo dużo przeszła i nie czuła się kochana. Czymże jest wielki dom i służba, gdy obok dziecka nie ma rodziców? Adele szukała zrozumienia, wręcz błagała tatę o uwagę. Ten jednak, zimny jak lód, nie potrafił dać jej gorącej ojcowskiej miłości. Gdy do domostwa przyjeżdża jej nowa opiekunka, Adelka odzyskuje wreszcie harmonię, spokój i bezgraniczną troskę, której nie można kupić za żadne pieniądze. Pozostaje jednak pytanie, kim jest jej biologiczna matka?

Każdy ma swoją samotność. Tę prawdziwą.

To majstersztyk, jeśli chodzi o nową serię klasyki romansu Wydawnictwa Editio. Jestem zaczarowana stylem autorki, jej pomysłem na tę powieść i cudem, jaki stworzyła. To nie jest kolejna banalna historia o miłości dwojga kochanków, tylko poruszająca historia o tym, co w życiu tak naprawdę powinno się liczyć. Nie ma tu fałszu, przesady i obłudy. Nie znajdziesz tu także, Kochany Czytelniku, przerysowanych opisów seksu i nadmiaru wulgaryzmów. Spotka Cię przygoda, która poruszy Twoje serce do głębi i sprawi, że nie będziesz mógł się pozbierać.

Choć brzmi groźnie, zdecydowanie warto, uwierz mi. Autorce i wydawnictwu serdecznie dziękuję, że mogłam przeżyć tę opowieść po swojemu, a Wam gorąco polecam „Rozdroża. Z klas(yk)ą w łóżku.”

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares