Społeczna szkodliwość “Lolity”

O szkodliwości filmów typu ”Lolita” mówiło się już wiele. Zbyt często jednak skupiamy się wyłącznie na aspekcie estetycznym dzieła, zapominając o tym jakie złe strony ma dany film czy książka. Chciałabym dziś poruszyć wszystkie problemy i ryzyko jakie, moim zdaniem, niosą za sobą filmy typu ”Lolita”.

Po pierwsze: ładny obrazek czy ukłon w stronę pedofila?

Zacznijmy od tego, że filmy tego typu nie bez powodu są kontrowersyjne. Pojawiają się w nich sceny nie tylko z rozebranymi młodymi dziewczynkami. W tych scenach owe dziewczynki są dotykane przez mężczyzn lub nawet pozorowany jest seks, który na gotowym filmie wygląda już całkiem prawdziwie. Nastolatki mają prawo poznawać seksualność. Ale za własną zgodą, nie przed kamerami i nie z dużo starszymi, dorosłymi mężczyznami. Bo wtedy sytuacja jest po prostu chora. Oczywiście, stosunki są inscenizowane.

Ale dotyk czy nagość już nie.

A pod otoczką pięknych kadrów i estetycznych ujęć kryją się przesycone erotyzmem sceny z wyeksponowanymi, nagimi ciałami podlotków. Niepełnoletnie dziewczynki są obiektem pożądania pedofilii. Pornografia dziecięca jest zakazana, a jednocześnie sceny niemalże pornograficzne, także z udziałem dzieci, występują w filmach uznawanych za kultowe. A za ich oglądanie, nawet pedofilom, nie grozi już kara. To nie jest zdrowe, co więcej, to niebezpieczne. Gdybyśmy przyłapali kogoś na oglądaniu scen erotycznych starszego mężczyzny z dziewczynką – byłoby to obrzydliwe. No chyba, że oglądałby ”Lolitę”. Wtedy nawet pochwalilibyśmy jego gust filmowy.

Nie mam nic przeciwko nagości w filmach.

Mam coś przeciwko tworzeniu scen niczym z filmów pornograficznych, w których udział biorą dzieci. Siedemnastoletnia Dominique Swain w ”Lolicie” w teorii dzieckiem już nie jest, ale warto pamiętać, że gra czternastoletnią współżyjącą dziewczynkę. A pełnoletniość w Stanach osiąga się w wieku dwudziestu jeden lat. Te z pozoru niewinne filmy są tak naprawdę pięknie ubranym aktem pedofilii, do tego jednak przejdziemy później.

Po drugie: wykorzystywanie młodych aktorek

Na ten problem zwróciłam uwagę dopiero kilka lat temu, gdy obejrzałam wywiad z Pauliną Młynarską, gdzie opowiadała jak właściwie wyglądało nagrywanie słynnej sceny do ”Kroniki wypadków miłosnych”. Okazało się, że za kulisami już nie było tak wspaniale, a pani Paulina została niemalże zmuszona do nagrania tej sceny w ten konkretny sposób. Dotarło do mnie jak wiele z tych młodych dziewczynek odziera się z pierwszych momentów bliskości. Tracą one pierwsze momenty bliskości.

Jak na to patrzeć?

Dziewczynki, których ciała wskazują na to, że jeszcze nie zaczęły dobrze dojrzewać, są dotykane przez nagich dorosłych mężczyzn. Nie tak powinny wyglądać pierwsze kontakty z nagością czy cielesnością. Siedemnastoletnia dziewczyna może sama o sobie decydować i jest siebie w miarę świadoma. Ale w świetle prawa nadal jest dzieckiem i niekoniecznie musiała mieć wcześniej tego typu kontakty z mężczyzną.

Gdzie właściwie jest granica?

Zmuszanie dziecka do przyjmowania intymnego dotyku od dorosłego jest złe, za pieniądze również. Ale granie opłacanej roli, gdzie właściwie za te pieniądze wspomniane już dziecko daje się dotykać – nagle staje się sztuką. Uznajmy jednak, że dziecko nie czuje się z niczego odarte, wie, że to tylko film. Rodzice zgodzili się na takie, a nie inne sceny. Akceptuję to. Problem polega na tym, że na pewno nie zgodzili się na to, żeby ich dzieci były uciechą dla pedofilii. A to się dzieje. Patrz: punkt pierwszy.

Po trzecie: zwyrodnialec jako smutny romantyk, czyli jak z kata zrobić ofiarę swoich cierpień.


Najlepiej widać to w książce
Humbert Humbert w książce jest zwyrodnialcem. Nic go nie tłumaczy. Uciekł z Europy, ponieważ wykorzystał seksualnie dziecko. Snuje fantazje na temat tego, że gdy Dolores będzie już dla niego ”za stara” zdecyduje się mieć z nią dzieci, by móc zaspokajać nimi swoje fantazje. Jest okrutnym potworem, a utrata pierwszej miłości nie jest żadnym wytłumaczeniem.

Większość z nas również straciła swoje pierwsze miłości.

A mimo to nie porywamy kilkunastoletnich dziewczynek. Bo, w przeciwieństwie do Humberta, jesteśmy normalni i nie stanowimy zagrożenia. W książce są opisane jego chore fantazje, widać jak wykorzystuje niewinną dziewczynkę. W filmie natomiast jest on przedstawiony jako nieszczęśliwy, rozgoryczony samotnik. Nie ma ani słowa o wykorzystaniu dziecka przed poznaniem Lo, jest za to wzruszają historia człowieka, który po wielu latach nadal rozpacza za utraconą w młodości miłością. Zachowuje się jak troskliwy tata, a nie jak zwyrodnialec, którym tak naprawdę jest.

Wykrzywianie rzeczywistości

Przez takie filmy nie tylko mamy odbiór pedofilów jako osobników w zasadzie dobrych, jedynie pogubionych, miłych i opiekuńczych, ale nawet posądzamy ofiary o współwinę! Takie nimfetki, stały się wręcz popularne, a romans młodej dziewczyny z dojrzałym mężczyzną urósł do rangi motywu kulturowego. To kolejne dwa problemy, do których przejdziemy. Najpierw wróćmy jeszcze na moment do omawianego przeze mnie zagadnienia. Otóż o tym jak bardzo gloryfikuje się intencje pedofilii może świadczyć fakt, że pod koniec filmu Humbert żałuje zabrania Lo dzieciństwa i dość mocno sugeruje przeprosiny. To nie ma miejsca w książce. Film zrobił z pedofila zagubionego chłopca w ciele mężczyzny, kogoś kto żałuje swoich czynów. W rzeczywistości to nie miało miejsca.

Po czwarte: ofiara nie jest winna. A może jednak jest?

Ofiary pedofilii nie są sobie winne. To dzieci, które często nie rozumieją co się właściwie dzieje. Filmy sprawiły, że ich odbiór popkulturowy jest zupełnie inny. Nawet na forach dotyczących tych dzieła, spotykam się z opiniami, że dziewczynka sama była sobie winna. Tylko to nie jest prawda.

Ktokolwiek czytał ”Lolitę” i oglądał film, wie jak bardzo różnią się od siebie te dwa obrazy.

W książce Dolores jest niezainteresowana seksem, kiedy Humbert z nią współżyje, ona czyta komiks. Nudzi ją to, bo nie wie w jakim ona jest celu, nie rozumie jej sensu. W filmie widzimy wampa w ciele dziewczynki. To jednak fałszywy obraz. Lo jest dorastającą dziewczynką, która straciła ojca i żyje z matką eksponującą swoją seksualność, usilnie próbującą zdobyć mężczyznę, oraz pogardzającą córką. Lo chce miłości. Czyta komiksy, ogląda filmy, przegląda gazety o gwiazdach filmowych, ma nawet plakaty.

Przez popkulturę miłość identyfikuje z seksem.

Wiele młodych dziewcząt czy kobiet, które nigdy tej miłości nie dostały od ojca, szukają jej w starszych mężczyznach. Jednak różnica między dzieckiem a dorosłym polega na tym, że o ile nastolatka może się podkochiwać w kimś starszym, o tyle on nie ma prawa tego wykorzystać. Bo jest starszy, zapewne bardziej stabilny i rozsądny, niż zakochana młoda dziewczyna. W ”Lolicie” wiele osób dostrzegło obraz, który dostrzegłam i ja. Pogubionej dziewczynki, która udaje dorosłą, żeby zyskać w końcu uwagę matki, a jednocześnie trochę ją naśladuje, jakby chciała tym zasłużyć na jej miłość.

No, bo kto z nas nie chciałby być kochany?

Kto z nas nie miał czasem dość szkoły i nie próbował przekonać opiekunów, że chce wolne? Naprawdę nikt nie uważał, że ma za małe kieszonkowe, że potrzebuje więcej wolności? Dolores znała wszystkie te opisane wyżej sytuacje. Tylko umiała je zdobyć na swój sposób, ponieważ nie znała innego. Niestety, wiele osób na podstawie filmu odbiera ją tak, jak podałam wyżej. Jako nimfetkę i prowokatorkę.

Prawdziwa historia

Żeby dodatkowo podkreślić jak bardzo film zniekształca sytuację, należy wytłumaczyć, że Navoko napisał swoją książkę na podstawie prawdziwych wydarzeń. Sally Horner miała tylko jedenaście lat kiedy została porwana przez pedofila Franka La Salle. W 1948 roku w New Jersey pięćdziesięciodwuletni mechanik samochodowy, który wyszedł z więzienia, zaczął mieć obsesję na punkcie Sally, córki wdowy. Często widywano ją jak wychodziła ze swoimi przyjaciółkami ze szkoły, ona sama nie zauważyła jednak, że ktoś ją prześladuje. Pewnego dnia przyjaciele namówili ją do kradzieży notatnika, co miało być przepustką do ich grupy. Gdy to zrobiła, La Salle pojawił się i powiedział jej, że jest agentem FBI. Miała z nim iść za karę za kradzież, żeby nic nie powiedział jej matce.

Zgodziła się.

Przez dwa lata podróżowali po Stanach jako ojciec i córka, zatrzymując się w hotelach i na polach kempingowych. La Salle gwałcił dziewczynkę. Dopiero po upływie tych dwóch lat jeden z gości hotelowych zainteresował się smutną dziewczynką i chorobliwie skupionym na swojej córce ojcem. Ten człowiek dał Sally szansę ratunku. Poprosiła go o telefon do rodziny. Niedługo później pojawiła się policja. La Salle dostał wyrok trzydziestu pięciu lat więzienia. Sally po dwóch latach zginęła w wypadku samochodowym. Jej oprawca zmarł w więzieniu. Czy historia nie wydaje się być znajoma? Nabokowa nie inspirowała niewyżyta seksualnie dziewczyna potrzebująca wrażeń, tylko niewinna ofiara, jeszcze dziecko.

Pokazał to w swojej książce, film jednak zniekształcił obraz.

W zestawieniu z pierwowzorem historii, film tym mocniej wydaje się być po prostu źle zrobiony. Z historii inspirowanej dramatem niewinnej dziewczynki, twórcy stworzyli opowieść o romansie postaci niemalże sobie równych, z przewagą Dolores w niektórych momentach. Wydawcy nie produkują już okładek ”Lolity” z seksowną małolatą na okładce, ponieważ nie znajdziemy jej w książce. Pokazują za to ofiarę pedofila. Winny jest oprawca, prześladowca. Szkoda, że tak mało osób sięga po książkę, a film utrwala przeciwną wizję.

Po piąte: związek nastolatki z dużo starszym mężczyzną? To takie modne.

Jest wiele filmów, które opowiadają historię młodych dziewczyn, które są w związkach z dorosłymi mężczyznami. Różnica jest taka, że aktorki w nich grające są dorosłe lub wcielają się w postacie, z którymi współżycie nie jest nielegalne. Celem Nabokova nie było promowanie pedofilii ani relacji na zasadach, które dziś nazwalibyśmy sponsoringiem. Według jego biografii był on człowiekiem niezwykle empatycznym, wrażliwym na ludzką krzywdę, całe życie był wierny swojej żonie.

Utracił dzieciństwo w inny sposób niż jego bohaterka Dolores.

Chciał pokazać dramat tej straty, przedwczesnego przymusu dorosłości. Próbował pokazać także społeczeństwo amerykańskie, purytańskie, pełne sprzeczności, paradoksów, podwójnej moralności. To opowieść o potworze i jego ofierze. Przez film jednak zaczynamy je odbierać jako na swój sposób piękne. Humbert, przecież zapewnia Lo edukację, spełnia jej zachcianki i marzenia, podróżuje z nią, a nawet sprząta w ich wspólnym mieszkaniu i robi jej warkoczyki. Szkoda, że zostało to aż tak drastycznie zmienione.

Filmy są dla ludzi, ale wszystko z głową.
Gdyby tego typu filmy nie uwznioślały złych postaci i zachowań, nie przedstawiały taki scen z udziałem dzieci oraz nie próbowały uczynić ofiar współwinnymi uważam, że byłyby pouczające i piękna jednocześnie. Obecnie jednak kreują fałszywe obrazy i zdecydowanie przekraczają granice. Trzeba po prostu mieć świadomość pewnych rzeczy, o których napisałam. Żeby w przeciwieństwie do wielu użytkowników forów, których wypowiedzi czytałam – nie uważać, że dziewczynki są winne pedofilii, bo kuszą, a zwyrodnialcy tacy jak Humbert chcą dobrze, tylko są bardzo zranieni. Wydaje mi się, że po lekturze mojego artykułu wiecie już dlaczego to jest złe.

5.00 avg. rating (97% score) - 1 vote

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares