Toksyczni ludzie

toksyczni-ludzie-feieton

Wyobraź sobie, że jesteś na diecie, którą sama sobie wyznaczyłaś.

Chciałabyś podobać się mężczyznom, robić na nich wrażenie swoim wyglądem. Na Twoim ciele przybyło kilka dodatkowych, niepożądanych przez Ciebie kilogramów. Za każdym razem, kiedy stajesz przed lusterkiem, narzekasz na swój wygląd. Jednak chwilę później przypominasz sobie, że w schowku, gdzie zawsze trzymasz słodycze – czeka na Ciebie Twoja ulubiona czekolada z orzechami. Siadasz wygodnie w fotelu przed telewizorem i bijesz się z myślami: „Skoro obiecałam sobie, że schudnę, to nie sięgnę po nią”, myślisz. Ale jesteś mało asertywna i kolejna myśl już jest nieco odmienna: „Jedna kostka czekolady nie zrobi większej różnicy.”

I wtem, nawet nie zdążysz się zorientować, kiedy cały Twój misterny plan o odchudzaniu odchodzi w niepamięć.

Tę sytuację przywołałam nie bez powodu, ponieważ dzisiejszy artykuł chciałam poświęcić w całości tematowi toksycznych ludzi. Ty – to osoba przed lusterkiem, zaś czekolada – to toksyczny człowiek, od którego pragniesz się uwolnić. Codziennie przechodzisz ten sam schemat, prawda?

Rano budzisz się, pierwszą myślą jest on, zaś nasz on – ma Cię w… wiadomo gdzie. Kolejną myślą jest, żeby do niego odezwać się, napisać chociaż jednego, krótkiego sms-a. Nie możesz jeść, nie możesz normalnie funkcjonować, bo myślisz jedynie o Nim. Chciałabyś, żeby był przy Tobie właśnie w tej chwili, i w każdej kolejnej minucie Twojego życia. Jest Twoim przysłowiowym „tlenem, bez którego nie możesz oddychać” i „wodą, bez której kwiaty schną”….

Do czasu, kiedy nie wymyśli kłótni z byle powodu i nie zdenerwuje Cię do czerwoności. A bywa to bardzo często. Wtedy mówisz sobie: „Mam naprawdę dość, odpuszczam, nie chcę takiego życia”. Zamykasz się w swoich czterech kątach, żeby wypłakać swój ból i zapomnieć o nim, zapijając smutki w butelce wódki. Kiedy trzeźwiejesz – przypominasz sobie o całym zajściu i historia się powtarza. Kolejnego dnia budzisz się i mówisz: „Dość, cholera jasna!”

toksyczni-ludzie-feieton

Wtedy wydawać by się mogło, że zaczynasz nowe życie.

Usuwasz jego numer ze łzami w oczach, które płyną po Twoich policzkach niczym wodospad Niagara, blokujesz go na fejsie, usuwasz kontakt w messengerze, i zapominasz o jego istnieniu. Wychodzisz na imprezę, bawisz się doskonale, poznajesz nieziemsko przystojnego faceta o niebieskich oczach i blond włosach – faceta jak ze snu. Wiesz o tym, że bardzo Ci się podoba, a on również daje Ci wiele sygnałów, że jesteś w jego typie. Zaczyna Cię powoli całować, tak, że ziemia usuwa Ci się spod stóp. Jesteś zauroczona i zapominasz o Bożym świecie.

Może o świecie i tak… ale nie o nim, prawda? Wchodzi Ci w umysł jak do siebie i nie ma zamiaru stąd wyjść, skubany. Co więcej, wziął sobie krzesełko i siedzi na samym środku Twojego mózgu. Mógłby chociaż śmieci wynieść, no ale po co. Dlatego odsuwasz się od poznanego przystojniaka i wybiegasz z imprezy zalana łzami i znów zamykasz się w pokoju. Przeklinasz się w myślach za ten haniebny czyn, którego dokonałaś, bo przecież kochasz kogoś innego ponad życie. Nie myślisz logicznie, bo klapki, które masz na oczach są ukierunkowane tylko na niego. Zapominasz, że świat stoi dla Ciebie otworem, bo nie liczy się nic innego. Zasypiasz znów z myślą o nim. A telefon nieubłagalnie milczy.

Kiedy jednak postanowi się do Ciebie odezwać – Twój świat znów nabiera barw, prawda?

Cała nienawiść, jaką do niego po części czułaś odchodzi w dal, i liczy się tylko to, że się odezwał, że słyszysz jego głos…. Ale mam dla Ciebie złą wiadomość.

toksyczni-ludzie-feieton

Prawda jest taka, że to TY jesteś toksycznym człowiekiem, choć cały czas myślałaś odwrotnie.

Tacy ludzie zawsze zwalają winę na drugą ze stron. Utknęłaś w jednym, martwym punkcie i nie dopuszczasz do siebie myśli, że rzeczywistość wygląda inaczej, niż w Twojej wyobraźni. Dla niego nie istniejesz! To on zrobił ten lepszy krok, krok ku przyszłości, do przodu i to on żyje pełnią życia. A Ty cierpisz… Cierpisz bez powodu, choć wydawać by się mogło, że to koniec świata… NIE!

Zmień swój punkt widzenia, dostrzeż to, co było wówczas niedostrzegalne. Spróbuj odseparować się od niego, przeżyć detoks, nie kontaktować się z nim, a zobaczysz, że z czasem… nie będzie to dzień, nie będą to dwa, nie będzie to miesiąc – ale z czasem ujrzysz światełko w tunelu. To boli, wiem, ale jesteś silną kobietą, która da sobie radę ze wszystkim, tylko uwierz w siebie i otwórz się na świat.

Pamiętaj, że czas jest najlepszym lekarzem.

4.00 avg. rating (81% score) - 9 votes

7 komentarzy on Toksyczni ludzie

  1. Lagrimas. Derramadas
    2 stycznia 2019 at 21:45 (6 miesięcy ago)

    Cholera jasna…w 100% wszystko się zgadza jest dokładnie tak jak w tekście… ból, okropny, rozrywający od środka, nienawiść, następnie rozkwit, barwy, silne emocje i znów skrajny ból.

    Odpowiedz
    • Jagoda Szuster
      30 stycznia 2019 at 16:45 (5 miesięcy ago)

      Dziękuję za docenienie. Choć nie wiem, czy sformułowanie „miło mi” jest adekwatne do tematu artykułu. Dobrego popołudnia.

      Odpowiedz
  2. Maybenot
    6 stycznia 2019 at 21:10 (5 miesięcy ago)

    Mogę tylko prosić o wyjaśnienie, czemu to osoba pokrzywdzona jest niby toksyczna?

    Odpowiedz
    • Jagoda Szuster
      30 stycznia 2019 at 18:34 (5 miesięcy ago)

      Często jest tak, że kiedy myśli się o danej osobie, w której jest się zakochanym po uszy – pragnie się jakiegokolwiek kontaktu – sms’a, dźwięku telefonu, czy jakiejkolwiek innej formy komunikacji. Jeśli tak nie jest – to my sami walczymy o niego i dokonujemy niepotrzebnych, desperackich kroków. Sami nagabujemy telefonami, sami żebrzemy o niego. Czy to nie wychodzi na to, że uparliśmy się tylko na niego i to nie my potrzebujemy tlenu do oddychania?

      Odpowiedz
  3. DAZUOL
    24 stycznia 2019 at 12:30 (5 miesięcy ago)

    Fajnie sie pisze Wam wszystkim kiedy macie na myśli (tak myślę) związki “singli” wszystko się zgadza ale co zrobić gdy w grze jest rodzina, dzieci?
    Jak myślicie, jak bardzo można się upokorzyć w próbie dotarcia do osoby która przez 15lat stała sie dla Was całym życiem, bez której brakuje Wam powietrza w płucach a klatka piersiowa jest tak ściśnieta że serce nie ma siły bić?
    Gdzie jest granica po której przekroczeniu nalezy powiedzieć pass?
    Przeszliśmy chyba już wszystkie fazy pierwsze wyrażenie dezaprobaty na żródło problemu, sprzeczki, kłótnie, prośby, postawienie w stan litości ze względu na dzieci, znowu kłótnie, płacz, złość, szał i w końcu odchłań, wiem że to jeszcze nie koniec tragicznej końcówki naszego wspólnego 15 letniego życia ale jest ulga, co ją spowodowało?, dotarcie do świadomości że to jest już koniec i nie ma szans na nic więcej.
    Teraz pozostaje tylko detoks, ciekawę ile on potrwa, jak się zachować dalej jako ojciec w przyszłości?, nie wyobrażam sobie na chwilę obecną funkcjonowania wśród dzieci, każda taka chcwila byłaby jak posypanie solą otwartej rany, na chwilę obecną najprostszym rozwiązaniem może egoistycznym jest zniknąć na drugim końcu świata…

    Odpowiedz
  4. Anna
    12 lutego 2019 at 15:26 (4 miesiące ago)

    U mnie dziś mija równo 3 miesiące jak się odcięłam. Nadal jest okropnie ciezko. Są dni lepsze gdy myślę że wszystko mi się uda ale są i gorsze gdy zalewam się łzami jak małe dziecko…

    Odpowiedz
    • Jagoda Szuster
      12 lutego 2019 at 18:22 (4 miesiące ago)

      Aniu, rozumiem co czujesz, bo można powiedzieć, że tkwię w tym samym, tylko, że ta sytuacja jest nieco skomplikowana i do końca odciąć się nie da, choćby nie wiem co. Wracając do Ciebie – musisz dać sobie czas. Musisz oczyścić umysł i serce z tej osoby i wynieść pozostawione przez niego śmieci. Inaczej cały czas będziesz w pewien sposób z nim związana.

      Odpowiedz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares