W nowotwórczesności wszystko jest rakotwórcze.

Ma wiele imion, wiele postaci i masek. Czynniki ryzyka? Geny, papierosy, brak aktywności fizycznej, środowisko, nerwy. Życie. Jak to jest zachorować na życie? Jak to jest, że wszystko czego dotkniemy, czego posmakujemy, może być tą jedną bądź jedną z miliona przyczyn, że powstanie pomiędzy naszymi tkankami nieproszony gość. Guz. Nowotwór. Rak.

Mam wrażenie, że on sobie przekracza określone naukowo granice zachorowalności mówiąc „jeszcze Was zaskoczę”.

I nagle zamieszkuje niespodziewanie w niespodziewanym człowieku, jakby szydził z tego, że próbujemy określić meritum jego poznawania, a raczej – rozpoznawania. Zadomawia się w nas, by śmiać się prosto w twarz lekarzom, którzy myśleli, że mogą określić profil człowieka narażonego. Tylko zapomnieli dodać, że wszyscy jesteśmy narażeni, a to co robimy nie ma większego znaczenia. Szczególnie teraz, kiedy w nowotwórczesności wszystko jest RAKOTWÓRCZE.

Pamiętacie czasy brzydkich pomidorów i brudnych od ziemi marchewek? Teraz wszystko jest czyste, nieskazitelne, jędrne i kolorowe.

Tak bardzo pozornie. Dzisiejszy świat jest doskonały w stwarzaniu pozorów. Bo za brzydkim pomidorem stał ogród, a za tym pięknym stoi chemia. I mimo tego, że prąd #healthylife od paru lat przebija się do rzeczywistości, to więcej w jedzeniu mamy związków chemicznych niż składników naturalnych. Podobnie w napojach, powietrzu, a nawet w relacjach. Bo przecież stres to też jeden z odźwiernych raka.

Biegniemy, sił nam brakuje, a każdy nasz krok to wylane czerwoną plamą nerwy na dekolcie.

Życie wymaga od nas coraz więcej. Nie. To my wymagamy od siebie coraz więcej. Zachłyśnięci tym, co fantastycznie wygląda w mediach społecznościowych urządzamy wyścigi – sami ze sobą. I w tym całym zamieszaniu nawet nie zauważamy kiedy zaczną nam się trząść ręce. Ze stresu. Bo tak bardzo nam zależy. Na czym? Odpowiedzcie sobie. Czy na tym żeby być najlepszą wersją samego siebie? Tylko jaka jest ta najlepsza wersja? I czy kiedyś uda się dosięgnąć ideału? Prędzej dosięgnie nas nerwica, która spłodzi nam guzka, może dwa albo trzy. Albo dziesięć.

POMAGAJMY

Zwolnijmy. Badajmy się. Próbujmy zapobiegać. I wielka prośba w Waszą stronę – POMAGAJMY. Proces wypraszania raka z organizmu nie na darmo nazywamy WALKĄ. To jest walka, a nawet i wojna, w której nie walczy tylko jeden człowiek, ale całe rodziny i całe społeczeństwa. Walczmy razem z nimi. Bo przecież nie ma nic cenniejszego niż życie. Życie. Życia. Życia, które możemy ocalić. To my jesteśmy lekiem na raka, który nie jest przeznaczony tylko dla elit świata. Bo my jesteśmy światem.

Poniżej znajdziecie kilka adresów stron przez które możecie pomóc już, natychmiast. Pamiętajcie, że nawet to parę złotych, czy garść włosów może dać szansę.

https://www.raknroll.pl/chce-pomoc/wplac/

https://www.siepomaga.pl

https://naratunek.org

4.67 avg. rating (93% score) - 3 votes
shares