Weź nie hejtuj, weź się przytul!

Nikt z nas nie lubi być obrażany. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że wolimy otaczać się ludźmi, którzy mówią o nas dobrze, darzą nas szacunkiem, doceniają i potrafią powiedzieć coś miłego. Krytyka? Jest rzeczą ludzką, czymś, czego się nie uniknie, ale… najważniejsze, żeby była konstruktywna. Tak już ten świat jest zbudowany, że każdy nasz ruch jest – mniej lub bardziej – obserwowany, często stajemy „na świeczniku”, choć wcale tego nie chcemy, tak po prostu się dzieje. Chcecie wiedzieć, czym jest hejt? Dobrze trafiliście! Właśnie o tym jest ten artykuł.

Po prostu hejt

W dobie Internetu zjawisko obrażania, krytykowania, wytykania błędów, staje się na tyle spotęgowane, że ciężko tego wszystkiego uniknąć. W życie współczesnego użytkownika wkrada się wtedy „kolega” zwany po prostu hejtem. Według słownika miejskiego slangu i mowy potocznej, słowo to określa negatywną opinię na tematy związane z wyglądem osoby, zachowaniem jej lub grupy, jej pracą, twórczością, wydarzeniami. Pewnie wszyscy wiedzą, że zjawisko to sięga do wszelakich forów dyskusyjnych, czatów czy obszarów do komentowania na witrynach społecznościowych. Gdy wyjaśnimy sobie z języka angielskiego słowo „hate”, tłumaczenie brzmi dokładnie „nienawidzić, hejtować, nie znosić, nie cierpieć”. Brzmi okropnie, prawda?

Hejt może byś skierowany nie tylko do konkretnej osoby. Obserwuje się w sieci takie zachowania użytkowników, jak obrażanie przedstawicieli danego narodu, płci, grupy czy środowisk. Warto więc zadać sobie konkretne pytania: jakie są przyczyny hejtu? jak sobie z nim poradzić i nie czuć się przytłoczonym?

Źródło: pixabay.com

Jakie źródła ma hejt?

Czytając wiele informacji na ten temat, nasunęło mi się kilka wniosków. Pierwszym z nich jest chociażby to, że hejterzy najczęściej krytykują i obrażają głownie dlatego, by sobie… ulżyć! Tak, dobrze czytacie. Napięcie stresogenne, które króluje w każdym z nas i jest wywoływane przez bodźce zewnętrzne, w końcu musi znaleźć w jakiś sposób ujście. Jedni pójdą pobiegać, inni skoczą na basen czy siłownię, jeszcze inni ugotują pyszny obiad dla całej rodziny, ale… są też tacy, którzy włączają Facebooka, Instagrama, przeglądają posty, zdjęcia i… komentują, plują jadem, próbując pokazać, że są lepsi, mniej wyidealizowani, a ich życie jest piękne i nie muszą tego pokazywać w sieci. Gdzie tkwi główny problem? W głęboko ukrytej zazdrości, że „sąsiad ma lepiej”? A może w tym, że hejterzy są tak rozczarowani swoim życiem, znudzeni rytmem swojego dnia, ale boją się zmian i tkwią w tym, co ich unieszczęśliwia? Myślę, że każda z tych teorii jest po trosze prawdziwa.

Człowiek – hejter

Żebyśmy dobrze się zrozumieli – nie uważam, że każdy hejter jest od razu człowiekiem bezdusznym, który jedyne, co robi, to czyni i poszerza zło na świecie. To bujda jakich mało! Moim zdaniem – a często lubię je mieć – ludzie zachowują się inaczej w sieci niż w realnym świecie. Kto wie, czy przypadkiem za złośliwą jędzą, która obraża inne kobiety, nie kryje się kochająca matka będąca na co dzień wzorem empatii dla swoich dzieci? Często tych ludzi w innych sytuacjach nazwalibyśmy pewnie tymi dobrymi, ale gdy już są uczestnikami internetowego świata, zachowują się odmiennie od tego, jacy są naprawdę. Okropne, co?

Źródło: pixabay.com

Anonimowość

Bywacie czasem niezauważani? Inni nie utożsamiają was wtedy z żadnymi danymi personalnymi, po prostu jesteście. Anonimowość to kolejna kwestia, która ma ogromny wpływ na hejterski świat. Internet jest takim medium, które umożliwia przekaz najróżniejszych opinii w bardzo szybki i jednocześnie niebezpośredni sposób. Czasem wystarczy podpisać się inicjałami lub wymyślonym pseudonimem, żeby opublikować komentarz, który nie zachwyci naszego odbiorcy. Mądre? Głupie? Najwidoczniej używalne, skoro taki sposób jest na porządku dziennym. Przecież trudno byłoby podejść do aktorki, piosenkarki i powiedzieć wprost „jesteś głupia”, „masz wypchane cycki, więc nie powinnaś się nimi chwalić”, „taka z ciebie gwiazda, jak ze mnie baletnica” i wiele, wiele innych.

Jednak gdy w grę wchodzi komentowanie w sieci – proszę bardzo! Znajdą się tłumy, które nie zawahają się powiedzieć, co myślą, bo przecież: znają życie celebrytek od podszewki, wiedzą, z jakimi problemami się borykają na co dzień. G***o prawda! Człowiek, który nie jest bezpośrednio związany z kimś, kogo obraża i nie zna choć cząstki jego życia, jest po prostu internetowym hejterem, który wyrządza przykrość słowami i co gorsza – czerpie z tego satysfakcję!

Źródło: pixabay.com

Zazdrość

Został ostatni punkt na mojej osobistej liście, który łączy się z każdymi wyżej wymienionymi spostrzeżeniami. Mowa tu o paskudnym uczuciu, jakim jest zazdrość. Pozostaje więc pytanie: dlaczego takie emocje nam towarzyszą, gdy patrzmy na życie innych? Może to znak właśnie tego, żeby zmienić coś w swoim otoczeniu? Patrzysz na zdjęcie koleżanki i myślisz sobie, że zrobiła się chuda i ma ładną figurę, a twoja jest taka sobie? Odłóż telefon na bok, spakuj strój do ćwiczeń, idź na siłownię i działaj! Inna znajoma wstawiła na Instagrama fotkę ładnych paznokci, a twoje od dłuższego czasu domagają się pielęgnacji? Wyłącz tę aplikację, znajdź numer do kosmetyczki i umów się na wizytę! Zrób sobie jeszcze ładniejsze, niż te, które widziałaś w sieci i też się pochwal. To nie jest takie trudne… wymaga co prawda samozaparcia i chęci, ale nikt nie powiedział, że się nie da. Po co szerzyć nienawiść w społeczeństwie? Jaką przyjemność można mieć z tego, że powie się komuś kilka okropnych słów? Do czego w takim razie zmierza świat, skoro ludzie są zdolni do takiego jadu wobec bliźniego?

Bądź mądrzejszy, nie hejtuj. Konsekwencje twoich, teoretycznie błahych, czynów, mogą odbijać się bardzo mocno na osobie obrażanej. Nie wiesz, jak zbudowana jest wrażliwość kogoś, komu „wrzucasz” w sieci. Nie zbadasz tego, czy ktoś nie weźmie sobie tak mocno do serca twoich słów, że potem nie potrafi patrzeć na siebie tak przychylnie, jak powinien. Pomyśl też jeszcze o jednym – ty też przecież nie lubisz, gdy ktoś cię obraża i wytyka błędy, prawda? Prosta zasada: traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany. Nawet w sieci. A może… przede wszystkim w sieci?

5.00 avg. rating (99% score) - 3 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares