“Zdania proste rozłożone” – Mariusz Jagiełło

Ile jest zdań prostych, rozłożonych w 51 wierszach ostatniego tomiku Mariusza Jagiełły? Takie pytanie przyszło mi na myśl właśnie podczas lektury „Zdania proste rozłożone”.

Pokolenie czterdziestolatków.

Miałam wspaniałą możliwość zapoznania się z tym tomikiem jeszcze przed jego publikacją, za co serdecznie dziękuję Autorowi. Mariusza Jagiełło poznałam czytając jego pierwszy zbiór wierszy, „Człowiek z brudnopisu”. Z obu tomików wydobywa się głos pokolenia czterdziestolatków.  Są oni z reguły po przejściach, mają traumy, bagaż rozczarowań, ale i podręczną nadzieję. Oczywiście „Zdania proste rozłożone” są dojrzalsze, ale mają ten sam charakterystyczny męski ton, uważnie artykułujący emocje, skupiający się na zdystansowaniu, jak i poruszeniu wywołanym przez obraz świata.

Codzienność i wyjątkowość.

A jaki to jest świat? Przejmujący swoją obojętnością, prawami ustalonymi bez udziału lirycznego bohatera. A on musi się przecież odnaleźć w codzienności, pomiędzy kubkiem kawy, białą tabletką a tęsknotami. Zastanawiałam się, czy człowiek z brudnopisu komunikuje się z otoczeniem zdaniami prostymi złożonymi. Co ciekawe, drugi tom Mariusza Jagiełły otwiera utwór będący właśnie pożegnaniem poprzedniego bohatera. Wydaje się to solidną próbą odcięcia się od poprzedniej rzeczywistości. Punkt widzenia jest ten sam, jednak w „Zdaniach prostych rozłożonych” jest bardziej skondensowany.

Doświadczenie, bagaże.

W „zdaniach prostych rozłożonych” przemawia człowiek doświadczony, w związku z tym, mało co go zadziwia. Jednak świat go nie nudzi, dlatego opowiada o nim interesująco, niemalże hipnotycznie. Bywa zmęczony przepychankami z zuchwałą codziennością. Prawdopodobnie dlatego snuje refleksje o przemijaniu i o niezwykle absorbującej czynności: życiu.

Upchnięci w wagonach walczymy

O sumę istnienia. W osobnym przedziale

Dla osób bezradnych nie czujemy się

Wybrańcami. Stalowe szyny wytyczają cel

 I czas.

 Za oknami migają obrazy. Obserwujemy je

Z szeroko zaciśniętymi ustami. Puste miejsca

Nie zachęcają do odpoczynku, a twarze ludzi

Przypominają o niezakończonych epizodach.

 Podróż kończy się z terminem ważności.

Poskładanym ze strzępków połamanych krzyży,

Aktów seksualnych, wczorajszych przykazań.

 Na następnej stacji opuści nas kilku pasażerów.

Ciało będzie lżejsze o dwadzieścia jeden gramów.

 “Zdania proste rozłożone”.

To zapisy spraw o wielkiej wadze, to nieba i dachy emocji (nawiązujące do fotografii na okładce), to nastrój konfesyjny.  Dlatego też poezja Mariusza Jagiełły ma wyraźny kształt, drążący najważniejsze kwestie życia, choć nie bez ironii i swoistego poczucia humoru. W związku z powyższym, te podróże w głąb siebie mogą być pożegnaniem pewnej epoki, punktem przełomowym, punktem wyjściowym. Wydaje się jednak być całkiem pewne, że jest to punkt wejściowy do innego, wyższego poziomu obserwacji świata, miasta, domu, pokoju, cieni, słów i drugiego człowieka.

Kształt i nastrój.

Tomik jest podzielony na pięć rozdziałów, w każdym znajdziecie czułe serce. Z pewnością jest to serce, które by przetrwać, ciągle uczy się jak zgadzać się na sytuacje mające oschłą zdolność nagłego tracenia sensu. Spotkacie tu mężczyznę – mężczyznę, mężczyznę – ojca, mężczyznę – kochanka. Stawarza on nastrój zadumy, zaskakuje reakcjami na dotyk tkanki świata, która bywa bezwzględna dla wrażliwego człowieka. Posłowie napisali: Leszek Szaruga, Magda Gałkowska, Tomasz Pietrzak. Wydawca: Fundacja Duży Format.

Podsumowując: tomik bez mazgajstwa, bez patosu, bez przegadania. Czyta się świetnie. Miewa się gęsią skórkę na sercu. Mocno zapisuje się w pamięci.

Polecam.

5.00 avg. rating (98% score) - 3 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares