Związek to najcięższa relacja na świecie – Aleksandra Nawój

Partnerstwo jest współpracą. O tym przede wszystkim powinniśmy pamiętać. Zawsze trzeba rozmawiać, co by się nie działo – mówi Aleksandra Nawój. Aleksandra to świadoma, absolutna i uwielbiająca ludzi kobieta. Jej piękny list o miłości partnerskiej znajdziecie w „Dzienniku dobrego życia”

Czym dla Ciebie jest relacja partnerska?

Jest dla mnie sytuacją, kiedy nie wypowiadam się jako “ja”, a jako “my”. To stan, w którym jestem świadoma, że nie odpowiadam wyłącznie za siebie, a za rodzinę. Nieistotne, ile osób wchodzi w jej skład, zawsze patrzę na nią przez pryzmat jednej jednostki. Wiem, że będzie wiele momentów, w których będę musiała wychodzić ze swoich stref komfortu. Poświęcać swoje potrzeby dla dobra całości relacji. Lecz ponad wszystko robię to, bo nie ma piękniejszej formy współpracy niż właśnie partnerska, związkowa.

Nawiązując do listu: czy udało Ci się uciszyć ten głos, który nie pozwalał Ci na popełnianie błędów?

Zawsze będzie nam towarzyszył wewnętrzny krytyk. Jednakże od nas zależy, czy pójdziemy z nim na współpracę. Takie głosy mogą wręcz motywować do działania, kiedy uznamy, że nie chcą nam zrobić krzywdy. Te głosy po prostu są wymagające i często szczere. Jeśli zaczynasz znać swoją wartość wiesz, że nie należy się nimi przejmować, a dać im pole ekspresji i się z nimi dogadać. Często jest tak, że ludzie, którzy są krytyczni więcej osiągają. Oni wiedzą, że na wiele ich stać.

Co robić, kiedy pojawia się w nas poczucie, że nie jesteśmy wystarczająco dobre dla swojego partnera/partnerki?

Partnerstwo jest współpracą. O tym przede wszystkim powinniśmy pamiętać. Zawsze trzeba rozmawiać, co by się nie działo. Jeśli ma się takie uczucia, można powiedzieć to swojej drugiej stronie. Jednakże jest to sprawa delikatna i naszym partnerem/partnerką musi być osoba dojrzała emocjonalnie, która na usłyszanej informacji od nas nie będzie później żerować. Przyjmie ją z szacunkiem, docenieniem, że się otworzyliśmy i szczerze powie, co o tym myśli. Może się okazać, że owa połówka nie odczuwa tego w taki sposób jak my. Dlatego komunikacja jest tak ważna. Nawet jeśli okaże się, że coś jest nie tak, to jako partnerzy powinniśmy oboje nad tym popracować.

Dlaczego uważasz, że ludzie uciekają w używki zamiast szczerze porozmawiać z ukochaną osobą?

Używki są ogólnodostępnym, popularnym zagłuszaczem emocji. Inna sprawa to fakt, jak dana osoba interpretuje pojęcie związku. Niestety osobiście zauważam częstą tendencję do postrzegania go na zasadzie: “jak się do mnie nie dopasujesz to twój problem”. To jest patologiczna postawa. Potem taka osoba kończy kolejne związki i musi jakoś odreagować fakt, że “jest wyjątkowym pechowcem i ciągle źle trafia”. Na pewno wtedy dużo prościej sięgnąć po alkohol czy narkotyki, zamiast zmierzyć się z problemem i go przepracować.

Czy relacja naszych rodziców ma wpływ na to, co dzieje się w naszych związkach? Jak sobie radzić, kiedy ktoś nie miał żadnych rodzicielskich autorytetów domu?

Oczywiście, ma ogromny wpływ. Biorąc pod uwagę aspekty psychiki ludzkiej, to czego doświadczymy w wieku dziecięcym, często przenosimy na dorosłe życie. Rozumiem przez to, że dziecko ucząc się świata, zinterpretuje go przez pryzmat tego, jak wytłumaczy mu się procesy, które widzi. Albo zinterpretuje po swojemu, jeśli zostawi się miejsce na niedopowiedzenia. Widać po tym jak odpowiedzialne zadanie stoi przed rodzicami. Jeśli z nim sobie nie poradzą, dziecku pozostaje wtedy praca na własną rękę. Takie osoby często decydują się na pracę w dorosłym życiu, po negatywnych doświadczeniach i zauważeniu, że coś nie funkcjonuje jak należy.

Myślisz, że da się wyczuć, czy relacja, w którą właśnie wchodzimy jest tą właściwą?

Dla mnie nie ma takiego czegoś jak relacja właściwa, czy nie. Raczej bym powiedziała, że albo się nad relacją pracuje, albo nie. Wiadomo, że wejście w relację z osobą niedojrzałą i nieświadomą będzie niosło za sobą konsekwencje, a my nie jesteśmy od zbawiania świata. Najważniejszą relacją o którą powinniśmy dbać to relacja z samym sobą. Od tego wszystko się zaczyna. Dzięki temu, że dogadamy się z odbiciem w lustrze, będziemy w stanie mądrze pomagać i kochać. Relacja nigdy nie będzie właściwa, jeśli będzie oparta na idealistycznej wizji świata, a nie na ciężkiej pracy.

Masz jakąś receptę na to, jak uwolnić się od toksycznego partnera/partnerki i nie zmagać się z poczuciem winy, w które nas wbijał/wbijała?

Najważniejsza rzecz to być świadomym. Jeśli człowiek nie czuje potrzeby zmiany, najprawdopodobniej ciągle będzie powielał “wdrukowane” schematy. Od tego bym zaczęła. Osoby z zewnątrz mogą edukować, pokazywać alternatywny punkt widzenia. Natomiast naciskanie na zmiany to kiepski pomysł. Prawdopodobnie tylko pogorszymy wtedy sytuację.

Związek to nie tylko blaski i patrzenie sobie w oczy. To także cienie, kłótnie i pretensje. Jak zachować równowagę między nimi? Co zrobić, żeby tych blasków było jednak więcej?

Ja bym powiedziała odwrotnie, związek to najcięższa relacja na świecie, ale i najpiękniejsza. Ludzie uciekają, bo boją się tego, że ich relacja będzie naznaczona duża ilością cieni. Im szybciej zaakceptujemy, że tak będzie, to tym lepiej. Blaskiem nazwałabym to, że mimo cieni potrafimy się kochać. Jesteśmy przy sobie, możemy na siebie liczyć, podejmujemy trud bycia razem.

Co daje Ci poczucie bezgranicznego szczęścia?

Nazywam to możliwością “dawania dobra” innym. Sprawiania, że ludzie potrafią się uśmiechnąć mimo trapiących ich problemów. To sytuacja, kiedy nie muszę udawać kogoś innego, żeby sztucznie komuś się przypodobać.

Ślub: tak, czy nie? Sądzisz, że warto składać sobie przysięgę małżeńską? Ludzie przecież łatwo się poddają, rezygnują, kiedy zaczyna dziać się źle.

Myślę, że to, że ludzie szybko rezygnują związane jest z tym, że mają słaby charakter i są egoistyczni. Oczywiście, są przypadki, kiedy trzeba zrezygnować z relacji z racji np. przemocy fizycznej lub psychicznej. Jednakże większość przypadków polega na tym, że ludzie nie mają pojęcia, co sobie ślubują. Sama przysięga mówi, że w zdrowiu i chorobie, a my przy najbliższej okazji uznajmy, że do siebie jednak nie pasujemy. Chcę podkreślić, że nie ma czegoś takiego jak niezgodność charakterów. Znowu, albo pracujesz nad małżeństwem, albo idziesz na łatwiznę i się rozwodzisz.

Olę przepytały Karolina Nawój i Magdalena Czmochowska

DZIENNIK DOBREGO ŻYCIA” czeka na Was tutaj:  https://sensus.pl/ksiazki/dziennik-dobrego-zycia-magdalena-czmochowska-karolina-nawoj,dziedz.htm#format/d

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares