Publikowanie współczesne – z czym to się… pisze?

Tuż po liceum poszłam na kierunek, który nie był moim wymarzonym. Ale poszłam.

Presja społeczeństwa pokazała, że bez studiów nic nie zrobisz. Tak, więc w wieku 19 lat skazałam się na najgorszy semestr nauki w moim życiu. Rzuciłam go, poszłam do pracy i nie zamierzałam bawić się więcej w studiowanie. Mimo wszystko, chęć nauki była większa i dwa lata później szukałam kierunku związanego z pisaniem. W końcu, mam swój blog, piszę wierszę, coś tam działam na Instagramie… Dlaczego by czegoś nie znaleźć? W końcu mogę pracować i studiować zaocznie.

I tak oto znalazłam się na Uniwersytecie Warszawskim na Publikowaniu Współczesnym. Większość osób nawet nie wie co to takiego, nazwa kierunku wręcz zwala ich z nóg.

Nie jest to w sumie takie dziwne, gdyż kierunek ten jest otwarty dopiero po raz drugi. Jak to mawiają wykładowcy, mogą na nas testować przedmioty, którymi się zajmują. Najkrócej mówiąc, Publikowanie Współczesne to nauka o książkach i ich tworzeniu. Brzmi banalnie. Teoretycznie można uznać, że jest przecież polonistyka, dziennikarstwo. Że tam też jest pisanie i nauka o literaturze. Tutaj jednak „poznajemy książkę od kuchni”. Czego na innych kierunkach nie ma bądź nie jest tak mocno dokładne w danej dziedzinie. Jednym z najważniejszych przedmiotów jest typografia. Uczymy się o doborze czcionek, o rozmiarze i odpowiednim papierze. To samo zresztą dotyczy okładki, kolorów, które są w tej książce. Czytelnicy często nie zdają sobie sprawy, że kolor wstążki może wiązać się z literką na okładce, a okładka jest minimalistyczna, bo tytuł sam w sobie może być okładką.

Szczerze mówiąc, na wcześniejszym kierunku (germanistyka) miałam wrażenie, że przedmioty średnio się ze sobą łączą.

Natomiast tutaj jedynie dwa przedmioty nie pasują do całości – ściślej mówiąc, w jednym przydała się końcówka. Zarządzanie – na obecnym etapie, według mnie, nie jest tak ważne, nie znając innych teorii z przedmiotów, które dopiero będą. Ale końcówka przedmiotu – zarządzanie czasem – była ciekawa. Drugi to zapychacz, na który trzeba było przynieść prezentację, Word i Excel, nie uczęszczając na zajęcia. Pozostałe przedmioty mają sens i każdy wynika z kolejnego. Na przykład typografia łączy się z wykładem „Pismo tradycja i współczesność”. Tam uczymy się nazw czcionek, odpowiednich pojęć dla liter małych i dużych. A z kolei ten wykład łączy się z ćwiczeniami o takiej samej nazwie, które mówią o początku pisma.

Mamy oczywiście „aspekty prawne działalności wydawniczej”, które w skrócie pokazują nam podstawowe prawa, potrzebne młodemu pisarzowi.

Do tego propedeutyka, czyli nauka o poprawności języka oraz „źródła informacji w pracy wydawniczej” mówiące o tym jakie czasopisma są ważne, o ich wydawaniu, częstotliwości i pobocznych informacjach pełniącymi główną rolę dla wydawcy, twórcy i redaktora. Ciężko mi porównać ten kierunek ze studiami dziennymi, gdyż nie miałam okazji na nich studiować. Zapewne nie będę miała takiej możliwości – moja obecna praca wyklucza w całości studiowanie dzienne, a nie zamierzam w najbliższym czasie zmieniać pracy.

Mimo wszystko, kontaktowałam się z moją przyjaciółką, która (o dziwo!) była na dziennych przez krótki czas.

Patrząc na niektóre notatki, to zaoczniaki mają nieco uściślony zakres, większość nadrabiamy w materiałach do czytania i lekturach zadawanych na egzaminy. Jednak w większości pokrywają się ze sobą przedmioty i tematy przerabiane na zajęciach. Niektóre kierunki zaoczne nie wymagają wf i większej ilości fakultetów czy zajęć ogólnouniwersyteckich i my właśnie takim jesteśmy. Jedyny fakultet dojdzie nam na dwa ostatnie zjazdy zimowe. Co ciekawe, materiał zajęć zimowych jest tak skonstruowany, że część przedmiotów kończy się na 5 zjeździe. Dzięki temu na 6 i 7  zjeździe można poznać zupełnie coś innego. Sądzę, że to ciekawe wyjście. Oczywiście na plus, ponieważ nie musimy w weekendy siedzieć od 8 do 20, tylko kończymy swoje zajęcia o 16. Co prawda, czasem organizacja bardzo leży. Czasem e-mailowe konwersacje nie są w pełni zrozumiałe i pojawiają się różnego rodzaju problemy, lecz warto poświęcić się dla tego kierunku.

Czemu zdecydowałam się pójść na ten kierunek?

Bo marzę o własnym tomiku poezji i książce. Chciałabym je wydać i podzielić się swoją twórczością z większym gronem czytelników, niż ci, których posiadam na blogu. Wiele przydatnych informacji zdobywam właśnie teraz. Wiem, że nawet jeśli nie udałoby mi się skończyć tych studiów, to posiadam już na ten moment sporą liczbę notatek i przydatnych rzeczy. Mogą graficznie zadbać o wizerunek mojej książki. A dodatkowo wzbogacić ją o szczegóły niewidoczne na pierwszy rzut oka, ale za to jemu przyjane. Dodatkowo, kto wie?

Może kiedyś natrafi się okazja, by pracować w wydawnictwie czy przy obróbce książek…

… a ten kierunek da mi taką możliwość. Szczerze mówiąc, w tym momencie nie myślę o tym aż tak, po prostu robię swoje, działam na blogu i Instagramie. Piszę dla siebie i dzielę się tym. Na komputerze mam pierwsze zalążki swoich książek i tomików, jakieś szkice i myśli, które chciałabym zawrzeć na jakichś stronach. Studia będą tego idealnym dopełnieniem. Traktuję je jako hobby, zainteresowanie i możliwość dalszej nauki. Staram się, by były przyjemnością, a nie stresem.

Czy polecam ten kierunek? Wiadomo, że polecam, ale nie każdemu.

Myślę, że musi być to osoba lubiąca popatrzeć na strony, okładkę. Niby nie oceniaj książki po okładce, ale przecież nad nią też ktoś pracował!). To musi być osoba, która lubi historię w zakresie pisma, hieroglifów, pisma hieratycznego czy tego jak powstaje atrament. W głównej mierze Publikowanie Współczesne opiera się na definicjach i nauce pamięciowej. Lecz pojawiają się tematy, które niestety trzeba zrozumieć (druk wklęsły, płaski, elementy drukujące i niedrukujące). Osoba, która wiąże przyszłość z książkami, ich tworzeniem i wydawaniem jest do tego bardzo odpowiednia.

Przede mną aktualnie dwa zjazdy, a potem sesja.

Niektóre przedmioty mam już zaliczone, z innych czeka mnie kolokwium albo egzamin. Potem zobaczymy, jak będzie wyglądał plan zajęć letni i przedmioty. To dopiero pierwszy semestr, ale nigdy nie czułam takiej pasji i radości ze studiowania. Jestem ciekawa dalszej drogi i tego, jak bardzo ciężko będzie, chociaż podejrzewam, że ze systematyczną nauką każdy da radę.

Dziękuję Wam za wspólną podróż przez ten kierunek. Trzymajcie się ciepło!

Klaudia Ceyrowska, ig@claudettaart

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares