“W kajdankach miłości. Życiowi bohaterowie.” – K. Bromberg

Każdy zna powiedzenie: “Nie oceniaj książki po okładce.” Odnosi się ono oczywiście do ludzi, jednakże w bezpośrednim kontekście też jest trafne. Dziś posłuży nam za przykład okładka “W kajdankach miłości. Życiowi bohaterowie.” K. Bromberg. Patrząc na nią widzimy przeciętną grafikę sylwetki faceta z przepięknym kaloryferem na brzuchu oraz w koszuli policjanta. Jaki pierwszy wniosek przychodzi nam do głowy ? Jest to kolejny romans, z którego aż bije żenadą w postaci słabo nakreślonych bohaterów, szczątkowej fabuły oraz masy scen seksualnych, które są obrzydliwe. Nie zapowiada to miłej lektury, a jednak…

Historia nie jest aż tak koszmarna jak okładka.

Emmerson i Grant spotykają się dwadzieścia lat po wydarzeniu, które było dramatyczne dla nich obojga. Kobieta ma uraz do młodego policjanta za to, że złamał daną jej obietnicę, gdy byli dziećmi. On, mimo upływu lat, nadal chce ją chronić i zdobyć jej serce. Jednakże demony przeszłości sprawiają, że nie potrafią się do siebie zbliżyć. Emmy nie chce rozdrapywać starych ran, ale on nie spocznie, póki nie sprawi, że stara przyjaciółka z dziecięcych lat go pokocha. Zazwyczaj we współczesnych romansach tyle akcji wystarczy, jednakże…

Uczucie, które tli się pomiędzy dwójką postaci nie jest jedynym wątkiem w tej powieści!

Autorka wplata w fabułę liczne retrospekcję, które mają wytłumaczyć nam, dlaczego główna bohaterka nie jest w stanie wejść w prawdziwą relację opartą na miłości i zaufaniu. Pokazuje przez to, jak bardzo przeszłość i nasze dzieciństwo rzutują na to, jakimi stajemy się dorosłymi. Jednocześnie opisuje historię małej dziewczynki, której dom jest często odwiedzany przez Granta. Policjant podejrzewa, że mała Keely nie jest bezpieczna w swoim domu, gdzie najprawdopodobniej dochodzi do aktów przemocy domowej. Jest to idealna klamra do opowiedzenia historii Emmerson i Granta. Mały chłopiec złamał obietnicę, aby móc ratować przyjaciółkę, a co zrobi dorosły facet, widząc krzywdę kolejnej kruchej osoby, która na to nie zasłużyła?

Największą wartością tej powieści są właśnie te dwa wątki, które poruszają ważny problem społeczny. To na nie zwraca się największą uwagę, a motyw miłosny należałoby potraktować jako tło.

Dla mnie jest on najmniej ciekawy i najgorzej napisany. Książki tego typu zazwyczaj bazują na takim wątku, jednakże w tym przypadku mógłby być on tylko nakreślony. Oczywiście, nie zabraknie tutaj scen seksu, które należy puścić w niepamięć, gdyż bardziej napełniają niesmakiem, niż chęcią wgłębienia się w lekturę. Niektóre opisy sprawiają, że zaczynasz czuć dyskomfort w trakcie czytania. Naprawdę nie wiem, czy autorzy w tych czasach uważają, że trzeba wpleść w fabułę jak najwięcej seksu, by można to nazwać romansem? Praktycznie każde spotkanie bohaterów jest okraszone masą pikantnych szczegółów. Po co ? Należałoby przekazać pisarce, że czasem mniej, znaczy więcej.

Cieszę się, że mimo wszystko nie jest to kolejne romansidło, które bazuje tylko na erotyce. Kryje za sobą również ciekawą historię, która pozwoli czytelnikowi na chwilę refleksji.

Reasumując: jestem zaskoczona, że okładka kłamie na temat fabuły. Jest tam wiele rzeczy, które mogłyby dyskredytować tę pozycję. Jednak na tle książek o tej samej tematyce na współczesnym rynku wydawniczym, wybija się przed szereg. Nie powinniśmy zadowalać się półśrodkami, ale pamiętajmy, że istnieją naprawdę okropne powieści, które mimo tego, że są paździerzami, podbijają listy TOP najczęściej sprzedawanych.

Aleksandra Chylińska

P. S. Okładka książki może powodować pewną dozę nieśmiałości i wstydu, gdy chcesz otworzyć ją w miejscu publicznym.

5.00 avg. rating (98% score) - 2 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares