„Poeci? Dziś? Gdzie?” – Nie Czesław, ale Miłosz

Nie Czesław, ale Miłosz. Poeta, pisarz, wrażliwiec i wyjątkowo dobry obserwator. Tomikiem wierszy „Brudne słowa” udowadnia, że poezja wciąż ma się dobrze. A dla Bookniętych napisał felieton dedykowany poetom. I nie tylko! Zapraszamy do lektury.

Wszyscy doskonale wiemy czym są wiersze.

Wiemy też kim są poeci. Chodzili tacy po ziemi, cierpieli, pili i umierali (zazwyczaj) młodo. Jedni z nich byli wieszczami, albo za takich się uważali. Ci drudzy może nawet nie uważali się za nikogo. Potrafimy interpretować to, co zostało przez nich napisane. W okresie edukacji zostaliśmy wyposażeni w zestaw środków do analizy tekstu poetyckiego. Ze szkodą dla czytelnika. Niestety. Kiedy słyszę słowo „poeta” w dzisiejszej rzeczywistości, to chcąc nie chcąc widzę odległą przeszłość. Aktualnie też są takie osoby – tworzące w swoim zaciszu. Tylko co właściwie może zrobić z tym co napisał? Ten poeta?

Napisałem wiersz!

Ba, mam nawet cały zbiór na tomik! I co teraz? Dróg jest wiele, ale nie tak dużo, jakbyśmy chcieli. Jeśli czujemy się pewnie i nie boimy się podbijać świata, to walimy bez pardonu w drzwi wydawnictw. Jak się szybko okazuje, nikt nam nie odpisuje. Z niektórych odpowiedzi dowiadujemy się, że poezji praktycznie się nie wydaje, albo w bardzo niskich nakładach. Kto to teraz czyta? Możesz dostać propozycję współfinansowania na niski nakład i jeszcze niższy procent zysku. W końcu jesteś debiutantem. Bierz jeśli ci to odpowiada.

Jeśli nie, to nie poddajemy się i walczymy dalej.

Zrobię to na własną rękę! Jest self publishing! Są nawet specjalne instytucje, które zajmują się tego typu działaniami! Tylko warto zadać sobie kilka pytań. Dość prostych (w teorii). Czy warto? Jak będzie wyglądała dystrybucja i promocja? Kto to kupi? Ciocia, wujek, mama i koledzy? Przecież nikt o mnie nie słyszał, nikt o mnie nie wie. Wpadamy na pomysł – są przecież konkursy! Można wysłać swoje słowa i liczyć na wygraną! Można też wysłać kupon lotto. Gazety związane z tematyką wierszy?

Tylko kto to teraz czyta?

Osobiście nie znam nikogo. I tak oto, po krótkiej, choć intensywnej walce, zatrzymujemy się w miejscu i piszemy do szuflady, zapominając o tym, że narzędzie do publikacji mamy w swoim pokoju i to już od bardzo dawna. Orientujemy się, że trzymamy je w dłoni. Praktycznie każdy ma smartfona i komputer. Zapewne ma też internet. Nie chcę generalizować, ale większość założyła konto na facebooku czy instagramie. Gotowe! Bierz się do roboty i załóż swoja autorską stronę! Publikuj pod swoimi danymi, ewentualnie stwórz nazwę, czy tam pseudonim. Wrzucasz pierwszy tekst i zapraszasz znajomych.

Ekscytacja rośnie!

Jesteś bliski orgazmu, strach miesza się z euforią, drżysz przed wielką sławą, zaczynasz ćwiczyć swój autograf i odświeżasz maila, aby sprawdzić, czy połapiesz się w tych wszystkich zaproszeniach do współpracy, czy będziesz musiał jednak zatrudnić menedżera. I co się dzieje? Bardzo mało. Kilka lajków i może ze dwa komentarze. Rozczarowanie. Może nie umiem pisać?

Może po prostu potrzeba czasu. Nic od razu się nie dzieje. Wrzucaj teksty regularnie. Pisz do stron, które publikują różne dzieła innych twórców. Zapraszaj ludzi, bądź otwarty na krytykę, nawet taką ostrą, bo i ona się pojawi. Z czasem będziesz zmuszony do delikatnego promowania postów. Zapłać daninę internetowym oligarchom, inaczej przepadniesz. Nawet jak będziesz miał sześć zer, to utną ci zasięgi. W końcu chcesz trafić do ludzi i robisz to dla nich. Dla siebie. Czekaj, twórz, wrzucaj, reaguj, licz na szczęście, bo tak naprawdę, nigdy nie wiadomo czy się uda.

Jakie mają wyjście osoby, które piszą poezję?

Praktycznie nie mają. Muszą działać z podziemia. Być partyzantami. Ich las i schronienie to internet. Tam mogą swobodnie tworzyć. Niektórym na pewno się uda, inni zginą próbując. Dlatego walczcie i pokażcie, że się da! Że można! Że ludzie cały czas chcą poezji w swoim życiu! Z kolei Ty, drogi czytelniku, reaguj i wspieraj, bo bez ciebie nas nie ma… albo dusimy się w swoich ciasnych szufladach.

Niech słowo będzie z wami.

– Nie Czesław, ale Miłosz.

5.00 avg. rating (99% score) - 5 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares