Autor: pieceofroses

„Technicznie rzecz biorąc, nie przyczynił się do złamania mi serca. Niczego mi nigdy nie obiecywał. Sama sobie to uroiłam. Nas. Jednak nie ma żadnych nas.”

ONA

Livia Innocenti ­– tancerka, pasjonatka od urodzenia, kobieta młoda, ale ambitna, która nie pozwala na to, by coś zepsuło jej karierę. Nie boi się nowych wyzwań, wyjazdów, poznawania nowych ludzi, kocha to, co robi, nie widzi siebie w innym zawodzie. Życie uczuciowe? Serce po przejściach, przeżyło dwie zdrady i nadal bije. Szuka miłości? Niezupełnie, jej aktualnym zajęciem jest występowanie na koncertach sławnych gwiazd i tańczenie w ich teledyskach. Wydawać by się mogło, że ma wszystko, czego pragnie, i nic jej nie jest więcej potrzebne do szczęścia.

ON

James Sheridan – urodzona gwiazda muzyki, bożyszcze nastolatek, którego kariera nabrała tempa, gdy był jeszcze dosyć małym chłopcem. Lekki furiat, niecierpliwiec i fan dobrych imprez. Ciągle podróżuje, koncertuje, wydaje nowe single. Uwielbia być w centrum uwagi. W wolnych chwilach lubi „zabawić się” z nowo poznanymi dziewczynami. Życie uczuciowe? Teoretycznie w związku z piosenkarką, ale kryzysy pojawiają się systematycznie, relacja z przeszłością. Bogaty, przystojny, utalentowany, czego chcieć więcej?

ONA i ON?

Spotykają się w pracy. James ma brać udział w koncercie dla fanów, a Livia razem z zespołem została wybrana do współpracy, jeśli chodzi o wrażenia artystyczne. Na pierwszy rzut oka skaczą sobie do gardeł, nie potrafią znieść swojej obecności. Dziewczyna ma ochotę wydrapać piosenkarzowi oczy i nie umie traktować go tak, jak on sobie tego życzy. Jednak… mężczyzna jest nią zaciekawiony i z nieznanych sobie powodów próbuje spędzić z nią jak najwięcej czasu. W konsekwencji dochodzi do tego, że zaczynają się poznawać, a co więcej – nie są już osobnymi jednostkami – stają się parą kochanków. Nie mówią o swoich uczuciach, nie chcą się do nich przyznać, traktują to wszystko jako relację bez zobowiązań. Jednak z biegiem czasu Livia przestaje się oszukiwać, podejmuje konkretną decyzję, która może zaważyć na dalszym życiu i karierze zarówno jej, jak i Jamesa.

Co na to gwiazdor? Czy będzie potrafił docenić tancerkę i jej postanowienia? Czy może jednak za wszelką cenę spróbuje postawić na swoim?

SZOK I NIEDOWIERZANIE

Czytając tę pozycję, odniosłam wrażenie, że mam do czynienia z doświadczoną autorką, której pióro jest nienaganne, a wieloletni kunszt, jaki posiada, nie pozostawia pola do krytyki. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy przeczytałam (dopiero będąc w połowie powieści, przyznaję się bez bicia), że trzymam w swoich dłoniach DEBIUT. Niesamowite uczucie, moi Drodzy! Byłam i w sumie nadal troszkę jestem w ogromnym szoku, gdyż już dawno żadna z książek, które miałam przyjemność czytać, nie pochłonęła mnie i mojego czasu tak bardzo, jak Dance, sing, love. Miłosny układ.

ROZMAITOŚCI

Historia Jamesa i Livii sama w sobie wydaje się czymś banalnym, na co niekoniecznie warto poświęcać uwagę i czas. Ileż razy można czytać w kółko o relacji, która powstaje między mężczyzną a kobietą i pojawia się tam, gdzie nie powinna. Jednak… muszę przyznać, że ta pozycja ma w sobie coś niesamowitego. Nie skupia się tylko na jednym wątku – co od razu oceniam na wielki plus – czytelnik się nie nudzi, nie ma dość mdłych dialogów, które do niczego nie prowadzą. Pojawiają się bowiem bohaterowie, których jest mnóstwo, a każdy z nich ma kompletnie odmienne cechy charakteru, wyglądu, podejścia do życiowych spraw. Całościowo przedstawia się to niesamowicie spójnie, a książkę „połyka się” dosłownie w parę dni.

NIE MOGŁAM SIĘ ODERWAĆ

W pewnym momencie nie miało dla mnie znaczenia to, czy siedzę na wykładzie, mam okienko, leżę pod kołdrą w pokoju i jest druga w nocy. Ważniejsze było życie bohaterów Dance, sing, love. Miłosny układ. Siedziałam z wypiekami na twarzy i przeżywałam razem z nimi każdą potyczkę, radość, smutek, miłość i kryzys. Mówię Wam, Kochani, coś wspaniałego!

CIERPLIWOŚĆ POPŁACA

Gdy tylko zauważyłam, że mam w rękach coś tak świetnego, zaczęłam szukać jakichś wieści na temat dalszej twórczości autorki. Wiecie co? Będą kolejne tomy! Nie macie nawet pojęcia jak bardzo ucieszyła mnie ta wiadomość. Zazwyczaj jestem niecierpliwcem. W tym wypadku jest tak samo, bowiem nie mogę się doczekać co też Layla Wheldon wymyśli następnym razem. Już teraz wiem, że muszę to mieć!

REASUMUJĄC

Nie muszę chyba pisać wprost, czy polecam tę powieść. Wydaje mi się, że wniosek nasuwa się Wam sam. Cieszę się przeogromnie, że nareszcie trafiłam na coś, co mnie w jakiś sposób porwało, zaciekawiło, pobudziło szare komórki do myślenia, a co najważniejsze – książka zabrała mnie do innego świata, a przecież chyba o to też czasem chodzi, prawda? Pozycja pozwoliła mi się oderwać od kłopotów i problemów dnia codziennego. Totalnie wpadłam w życie muzyków i tancerzy, ich wyprawy po świecie i różnego rodzaju perypetie. Zdecydowanie czekam na więcej. A Wy, kochane Kobietki (nie ukrywam, że jest to historia bardziej dla pań), biegnijcie do księgarni po swój egzemplarz. Ogromne emocje i fascynacja gwarantowane.

„Podobno doceniamy coś, dopiero jak to stracimy. Tak samo jest z ludźmi. Rozumiemy, jak bardzo są dla nas ważni, gdy musimy pozwolić im odejść.”

 

5.00 avg. rating (99% score) - 2 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here