“didasqualia” – Ola Malarz

“didasqualia” to naturalna, niewymuszona zabawa duszy ze słowem. Dogłębna analiza związków międzyludzkich za pomocą rozmaitości związków frazeologicznych. Nauka o prawach – emocjonalnego ciążenia, miłosnej grawitacji, (bez)ruchu serca. To właśnie tomik (nie)poezji Oli Malarz, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Novatorja w Łodzi.

(Nie)poezja

Utwory Oli Malarz mają kształt luźnych zapisków w postaci wierszy, prozatorskich miniatur i lirycznych refleksji. Te krótkie formy autorka ubrała w mnogość środków stylistycznych i związków frazeologicznych, które ulegają transformacji, łączą się, ewoluują. Słowa przybierają kształty. Są złotą myślą, wskazówką, (nie)instrukcją obsługi emocji. Niewątpliwie, słowa w didasqaliach żyją własnym życiem, one tańczą, przewracają się, przetaczają pomiędzy sobą. Słowotwórstwo, otwieranie słów poprzez zamykanie ich części w nawiasach, manipulowanie szykiem zdań, to wszystko, to właśnie Pani Malarz.

Wiem więcej, widzę więcej

Autorka didasqalii rozkłada świat na czynniki pierwsze biorąc pod lupę jego najważniejsze aspekty. Skupia się na (z)wiązkach przewodzących emocje o ogromnym natężeniu, na falach sercowych przypływów i odpływów, na iskrach nadziei i sygn(ała)ch mroku. Z pewnością teksty te nasycone są ogromną inteligencją, doświadczeniem i wiedzą. Łączenie słów, dobieranie skojarzeń, podtekstów, budowanie nowych znaczeń, łączenie zmysłów to wszystko cechuje twórczość Oli Malarz. Ponad to “to wszystko” połączone jest naturalną lekkością pióra. Ola wie więcej, widzi więcej i potrafi to ubrać w słowa w niezwykle pociągający sposób.

Wyczulenie z(a)mysłów

Osoba mówiąca w utworach Oli Malarz to obywatelka dzisiejszego świata, kobieta stojąca pomiędzy nami, patrząca na te same procesy, obserwująca te same co my, ludzkie zachowania. Tylko jej oczy patrzą inaczej, jej uszy inaczej słyszą, każdy jej z(a)mysł jest wyczulony jakby starała się wchłonąć jak najwięcej, być gąbką tego, na co zachłyśnięci codziennością zamykamy oczy lub przymykamy oko. Liryczne ja z otwartymi oczami i sercem dotyka miłości, bólu, tęsknoty, nadziei, piękna, radości. Niewątpliwie dotyka drobnostek, które są właśnie tymi naszymi „smaczkami” życia, tym, z czego ono się tak naprawdę składa. Ponadto ta osoba ewoluuje, zmienia się, zdobywa doświadczenie, mówi do czytelnika „zrozumiałam” pozwalając się mu posilić, zapraszając go do wspólnego stołu zrozumienia i akceptacji.

(D)o miłości

W didasqualiach znajdziemy wszelkie (u)rodzaje miłości. Od jej jasności po ciemność, od nadziei po rezygnację. I od marzeń sennych po sam bezsen(s). Przeżyjemy tam każdy etap naszej miłości wsłuchując się w przyspieszone z różnego powodu bicie serca. Raz będzie nam chciało wyskoczyć z podniecenia, innym razem z powodu przesilenia strachu. Dlatego czasem przespaceruje się do naszego gardła, by potem z wielką ulgą wrócić pod żebra. Ono, serce. Serce, którym czuje się Olę, serce którym Malarz maluje o sercu i dla serca. I mówi nam, że na podróże w głąb siebie nie ma ofert last minute, oferując nam wycieczkę w głąb siebie, która ma nam to udowodnić. I udowadnia. Dziękujemy Olu.

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares