Dalajlama XIV twierdził, że problem wojen na świecie można rozwiązać w przeciągu jednego pokolenia. Wystarczy tylko nauczyć dzieci od siódmego roku życia, jak medytować. Niestety, medytacja kojarzy się wielu ludziom z bliżej nieokreślonym relaksem, z siedzeniem na podłodze w dziwnych pozycjach i patrzeniem w jeden punkt lub z ezoteryczną praktyką z pogranicza okultyzmu. Tymczasem w rzeczywistości pojawia się ona pod różnymi postaciami w kulturach na całym świecie, zarówno w powiązaniu z wiarą w jakieś bóstwo, jak i z ogólnoludzką duchowością. Co więcej, istnieją naukowe dowody na jej wpływ na nasze życie i świat dookoła nas.

Jak potężnym narzędziem jest medytacja próbuje przekonać czytelników Dorota Mrówka w książce pt. Odczarować medytację. Zgodnie ze wskazówką zawartą w tytule, autorka skupia się na naukowych faktach, przytacza konkretne dane, liczby, daty, nazwy projektów. Pojawia się fachowa terminologia medyczna, bibliografia naukowa oraz naukowe przypisy.

Czytelnik dowie się np. że fale mózgowe to elektryczne impulsy o częstotliwości α (ok. 7 Hz – ok. 13 Hz), gdy jesteśmy w stanie relaksu, β (ok. 13 Hz – ok. 30 Hz), gdy podejmujemy codzienna aktywność, θ (ok. 3 Hz – ok. 7 Hz), gdy jesteśmy w stanie głębokiej medytacji, a nawet Δ (poniżej 3 Hz) w stanie snu. Naszej kreatywności najbardziej sprzyjają fale α oraz θ. Im więcej medytujemy, tym nasz mózg sprawniej działa, a „ludzie regularnie medytujący mają specyficzny dystans do świata i siebie, pełen humoru i życzliwości”.

Czytelnik dowie się także, że każdy żywy organizm produkuje pole elektromagnetyczne (fale mózgowe to fale elektryczne, a wokół każdego źródła energii elektrycznej wytwarza się pole magnetyczne i odwrotnie – zgodnie z prawem Faradaya). Oznacza to, że ludzie medytujący wzbudzają wokół siebie „pozytywne” pole magnetyczne, które z kolei korzystnie wpływa na fale mózgowe innych ludzi. Prowadzi to do pięknej konstatacji, że wszyscy jesteśmy połączeni w jeden organizm, w którym komórki zależą od siebie wzajemnie. Oczywiście powyższa hipoteza została potwierdzona empirycznie – badania prowadzone w latach 1967–1977 w 48 amerykańskich miastach udowodniły, że obecność grupy medytującej spowodowała spadek przestępczości (tzw. efekt Maharishiego).

Czytelnik pozna również fascynujące projekty mające na celu włączenie medytacji do pracy z tzw. trudną młodzieżą w szkołach podstawowych i średnich w San Franciso. Program „Quite time” zakładał, że uczniowie będą praktykować medytację 15 minut dwa razy dziennie. Po czterech latach okazało się, że liczba zwieszeń w prawach ucznia spadła o 79%, a frekwencja uczniów wzrosła o 98,3%. Inny projekt, „Mindful Moment Room”, wprowadzał medytację i chwile wyciszenia zamiast standardowych kar za złe zachowanie. Dzięki regularnej pracy z instruktorami medytacji oraz ćwiczeniom, trudna młodzież przestała być trudna. Myślę, że warto rozważyć wprowadzenie takiego rozwiązania do polskich szkół. Choćby eksperymentalnie.

Już na podstawie tej małej próbki faktów i danych widać, że Dorota Mrówka kieruje książkę do niedowiarków, do nieprzekonanych. Ale czy zatwardziałego niedowiarka rzeczywiście można w ten sposób przekonać do medytacji? Szczerze wątpię. Wszystkie projekty i ich efekty można wyśmiać, zasłaniając się efektem placebo. Medytacja nie jest dla tych – jak sama autorka mówi wprost – którzy nie potrafią jej zaufać.

Osobiście męczyły mnie szczegółowe dane, liczby, daty, przypisy, trudne nazwy. Miałam wrażenie, że nie odsłaniają, ale zasłaniają to, co najistotniejsze – uważność w codzienności, miłość, życzliwość, pokój wewnętrzny. Ale cóż, ja już od wielu lat do medytacji jestem przekonana i praktykuję regularnie.

Wydaje się jednak, że Odczarować medytację to idealna książka dla tych, którzy coś słyszeli, trochę by chcieli zacząć, ale trochę się boją. Brakuje im tej małej iskierki, która będzie zachętą do rozpoczęcia pięknej przygody w głąb siebie. Autorka bowiem niemalże krok po kroku pokazuje, z jakich elementów składa się medytacja, na co zwrócić uwagę, co może być problemem, przeszkodą. Porusza zagadnienia typu medytacji, odpowiedniego miejsca, pozycji ciała, światła, pory dnia, czasu poświęcanego na ćwiczenia. Przewrotnie pisze jednak, że jej książka „nie jest podręcznikiem do medytacji”.

Wizja świata bez przemocy, pełnego miłości i wzajemnego zrozumienia jest bezsprzecznie piękna! Jestem przekonana – tak jak Dalajlama XIV i za nim Dorota Mrówka – że kluczem do tego jest powszechne praktykowanie medytacji. Polecam z całego serca tę książkę wszystkim, którzy z różnych względów jeszcze nie zaczęli, ale czują, że to coś dla nich. Wbrew tytułowi odnoszę wrażenie, że nie odczarowuje ona medytacji, ale właśnie zaczarowuje ją, pokazuje jej magię – piętnaście minut dziennie, które może zmienić Ciebie i świat dookoła.

 

Olga Ziółkowska

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here