Karolina Cwalina jest jedną z najmłodszych certyfikowanych coachów w Polsce i autorką poczytnej książki: Wszystko zaczyna się w głowie!. Jej życie nie zawsze było jednak pasmem sukcesów – o swojej drodze do szczęścia, byciu sexy i nowej książce opowiada w rozmowie z nami.

Gdy zaczynałaś, byłaś najmłodszym coachem w Polsce. Jak do tego doszło?

Wcześnie zrozumiałam, że praca w korporacji i pięcie się po niewidzialnej drabinie nie są dla mnie. Nie potrzebowałam spędzić tam kolejnych 20 lat, żeby się w tym utwierdzić. Z wykształcenia jestem prawnikiem. Kiedy poznałam coaching, rzuciłam doktorat, na którym byłam, bo wiedziałam, że to jest coś co chcę robić. Wtedy coaching nie był jeszcze w ogóle w Polsce znany. Byłam po ciężkiej chorobie, długim i uciążliwym leczeniu, kilku operacjach. Wiedziałam, że nie chcę marnować czasu na rzeczy, które mnie nie cieszą. Dlatego jako bardzo młoda osoba poszłam na studia coachingowe.

Prowadzisz platformę skierowaną do ludzi, którzy chcą zmienić coś w swoim życiu. Co najczęściej ludzie chcą zmieniać i jak mogą zrobić to z twoją pomocą?

W życiu ludzi pchają do zmiany dwie rzeczy: inspiracja lub desperacja. Zdecydowanie częściej jest to to drugie. Szukamy zmiany, kiedy coś bardzo nas uwiera. I to nawet nie kamień w bucie, bo jakoś będziemy szli. Powoli, nieprzyjemnie, ale jednak będziemy brnąć. Musimy pogubić buty na rozżarzonych węglach, żeby chcieć zmiany. To jest ta słynna „strefa komfortu”, która równie często jest też strefą dyskomfortu. Nie jest nam przyjemnie, męczymy się, ale jesteśmy w znajomej, bezpiecznej sytuacji. Zazwyczaj dochodzi do jakiegoś tąpnięcia albo zawodowego, albo prywatnego, których nie możemy już ignorować. Wtedy szukamy zmiany. Najczęściej zawodowej: zmiana pracy, założenie własnego biznesu, ale też od podstaw: znalezienie w ogóle celu, rozpoznanie talentów, potencjału, zrozumienie, czego ja w ogóle chcę. Na co dzień nikt o tym nie myśli. Bardzo mało jest w nas autorefleksji, jakiejś czułości na siebie i swoje potrzeby. Kursy na mojej platformie to pierwszy krok do zmiany. Ekspert przeprowadza uczestnika przez 6 etapów, które pomagają wprowadzić jakąś nową jakość do życia. Może to być najpopularniejszy kurs „Pierwsze kroki w biznesie”, który systematyzuje i porusza wszystkie kwestie, o których trzeba pamiętać, startując z własnym biznesem.

Przykładasz dużą wagę do bycia sexy, które zaczyna się w głowie… Z czego to wynika?

Jesteśmy więźniami naszych ciał. Bzdurą jest mówienie, że nie ocenia się po wyglądzie. Robimy to nagminnie. Mimowolnie, nawet jeśli nie chcemy. Kategoria bycia „sexy” urosła do jakiegoś mitu. Wszyscy chcą być sexy. Ale dla mnie to nie ciało jest nośnikiem tego indywidualnego charakteru, który przyciąga innych ludzi. To właśnie podejście do siebie, samoakceptacja, szacunek do siebie, czułość na siebie. To wszystko co wynika ze środka. Pewność siebie, dobre samopoczucie przekłada się na nasze zachowanie, podejście do innych. I to one sprawiają, że jesteśmy sexy.

Wydałaś książkę na temat tego, że wszystko zaczyna się w głowie. Opowiedziałaś w niej o tym, jak zmieniłaś swoje życie, a historię masz niezwykłą! Możesz przybliżyć ją nieco naszym czytelnikom?

Byłam nastolatką i nic nie zapowiadało mojej choroby. Nagle w ciągu jednego miesiąca przytyłam bez powodu 10 kg, potem kolejne. Byłam zwykłą licealistką, a nagle okazało się, że ważę prawie 130 kg. Lekarze nie potrafili postawić diagnozy. Zamiast na leczenie wysłali mnie na turnus do „sanatorium dla grubasów” w Kołobrzegu. Upokarzające doświadczenie, kiedy instruktor z kijem w ręku gania cię po plaży nie kilometr czy dwa a dziesięć, a to i tak nie pomaga. Dopiero później okazało się, że mam guzy na nadnerczach. Przeszłam bardzo uciążliwe i wyniszczające leczenie, operacje. Miałam 22 lata, czułam się fatalnie, nie miałam energii ani siły do czegokolwiek. Wtedy wyjechałam na studia do Marsylii, gdzie poznałam coaching. Zrozumiałam, że jest to świetna i bardzo mi bliska metoda pracy nad sobą. Przeszłam proces coachingowy, a potem sama zapisałam się do jednej z najbardziej prestiżowych szkół coachingu, kanadyjskiego Erickson International College. Dzięki temu rozpoczęłam ścieżkę akredytacji w International Coach Federation – największej organizacji światowej zrzeszającej profesjonalnych coachów. Dzięki samozaparciu i dyscyplinie, które wytrenowałam w swoim procesie, udało mi się zrzucić ponad połowę swojej wagi i założyć swój upragniony biznes.

A teraz wydajesz kolejną książkę! O czym ona będzie?

Poprzednia książka „Wszystko zaczyna się w głowie” okazała się strzałem w dziesiątkę i wbrew oczekiwaniom została bestsellerem. Tym razem nie opieram książki na swojej historii, ale razem z moją współautorką – Pauliną Klepacz rozmawiamy z innymi, wyjątkowymi, silnymi, pełnymi pasji kobietami. Stąd tytuł „Girls Talk. Dziewczyny, rozmowy, życie”. Wszystkie tematy kręcić się będą wokół rozwoju osobistego i zawodowego, budowaniu poczucia własnej wartości, odkrywania swoich celów i budowaniu siebie. Czytelnicy poznają sposoby naszych rozmówczyń na swoje.

Dla kogo są twoje książki?

Najłatwiej powiedzieć, że dla wszystkich, którzy czują się otwarci i chcą posłuchać inspirujących historii innych ludzi i wprowadzić. Nie ukrywam, że największym zainteresowaniem darzą je oczywiście kobiety, bo mają łatwiejszy punkt odniesienia w sobie i swoich przeżyciach. Ale dostałam bardzo dużo pozytywnych wiadomości i reakcji od mężczyzn, którzy mówili, że książka wiele rzeczy pozwoliła im zrozumieć lub zmotywować. Tak naprawdę ćwiczenia zawarte w mojej pierwszej książce są uniwersalne i mogą z nich korzystać zarówno kobiety, jak i mężczyźni.

Czy są decyzje, których z perspektywy czasu żałujesz?

Wydaje mi się, że nie. Na pewno – jak każdy – popełniłam błędy i myliłam się, ale ja nie uważam pomyłek za porażki. Uważam, że nic nas tyle nie uczy co błąd. Człowiek uczy się na błędach – wszyscy to znamy, prawda? Ale kryje się w tym głęboka prawda. Wszystkie moje i sukcesy, i pomyłki mnie ukształtowały, doprowadziły do miejsca, w którym jestem. A miejsce to mi odpowiada, sytuacja zmienia się dynamicznie, ja się rozwijam i konsekwentnie idę w stronę, którą obrałam. Dlatego nie żałuję dziś żadnej decyzji.

Stawiasz w swoim życiu na rozwój… jakie są więc plany na przyszłość?

Nie lubię takich niedomówień i zapowiedzi, ale nadchodzi pewien sekretny projekt, który jest dla mnie bardzo ważny. Jeśli ostatnie negocjacje dojdą do skutku, już wkrótce będę mogła się pochwalić czymś wyjątkowym! Pracuję też nad ciekawym projektem tym razem skierowanym do panów. Tu wspiera mnie pewien prestiżowy męski magazyn. Sprawdzimy razem, jak wiele mężczyźni wiedzą o kobietach. Poza tym klienci indywidualni w poradni, intensywny rozwój platformy Wszystko zaczyna się w głowie, kolejna książka, szkolenia dla firm, a w listopadzie dwa turnusy rozwojowe na Bali. Także zdecydowanie nie spoczywam na laurach.

Wśród naszych czytelników na pewno są osoby, które chętnie skorzystałyby z pomocy coacha. Gdybyś na koniec naszej rozmowy miała dać im jedną radę, co by to było?

Samozwańczy eksperci samorozwoju i motywacji bombardują nas wiadomościami, że pozytywne myślenie to klucz do sukcesu i szczęścia. Nie wierzcie im! Pozytywne myślenie nie znaczy nic, jeśli nie stoi za nim cel, konsekwentne działanie na podstawie długoterminowego planu i samoakceptacja. To jest jedno z najważniejszych dla mnie zdań. Ludzie, którzy nie mają celu, pracują dla tych, którzy te cele mają. Swojej sytuacji nie zmieni się przez „pozytywne myślenie” tylko przez systematyczną, regularną, ciężką pracę, w czym prawdziwy coach z pewnością może pomóc.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here