Każdy, kto zna Jona Stewarta z The Daily Show wie, że to człowiek „teoretycznie” niezastąpiony. „Teoretycznie” dopiero jednak od 2015, kiedy to do pozostawionych przez niego ogromnych butów wsunięty został Trevor Noah – niewielu wcześniej znany południowoafrykański komik.

Ten poddawany surowej ocenie internetu młody człowiek, z czasem okazał się jednak kimś, kto potrafi skutecznie zacierać a nawet kontrolować pewne granice. To prowokator, którego poczucie humoru nie oszczędza nikogo, wliczając w to jego samego.

Mam nadzieję, że ta krótka zajawka powyżej zachęci was do bliższego zapoznania się z karierą Trevora, nim zabierzecie się za lekturę jego debiutanckiej książki – Nielegalny (ang.: Born a crime). Książki, do przeczytania której gorąco was zapraszam. Dlaczego?

Smutna, wesoła, dynamiczna, dowcipna – zawartość biografii Trevora Noaha funduje istną huśtawkę, o ile nie roller coaster emocji.

Tekst odnosi się do czasów apartheidu i obejmuje również lata 90., gdy podział rasowy przestaje istnieć. Nie jest to jednak tekst napisany przez performera stand upu, który zarzuca czytelnika dowcipnymi anegdotami ze swojego życia. To raczej wyznanie, z głębi serca, osobiste, o byciu pół białym – pół czarnym w czasach, gdy zbliżenie fizyczne dwóch rożnych ras było przestępstwem a Trevor, samym swoim istnieniem, naruszał prawo i regulacje funkcjonujące w jego rodzinnych stronach. Stąd również tytuł książki – Nielegalny.

Bohater, syn kobiety z plemienia Khosa i mężczyzny pochodzenia niemiecko-szwajcarskiego wspomina, że przebywać z rodzicielem mógł jedynie pomiędzy czterema ścianami. W domu spędził też większość swojego życia – odosobniony, bez przyjaciół. Jak sam twierdzi, nie znał rówieśników innych, niż jego kuzyni. Samotnia była jednak jego żywiołem – czytał książki, bawił się doskonale w swoim towarzystwie, kreował wyimaginowane światy. Trevor po prostu żył wewnątrz swojej głowy.

To właśnie inność i odosobnienie sprowokowały go do zabawy słowem.

Nauczył się angielskiego będąc świadomym, że jako czarnoskóry żyjący w RPA, tylko w taki sposób może zyskać nad życiem delikatną przewagę. Systematyczność i motywację do nauki wpajała mu od małego matka, której obraz przedstawiony w książce jest momentami wręcz idealistyczny. Trevor często podaje w tekście powody powalające uważać, iż jego mama częściej była dla niego bardziej idolem i wzorem do naśladowania, niż kochającą opiekunką.

Jak sam pisze, szybko stał się swego rodzaju kameleonem, maskującym swoją inność dzięki lekkości mowy. Zyskiwał dzięki niej akceptację w szkole i na ulicy. Wychodził z założenia, że nawet wyglądając inaczej, dopóki mówimy tym samym językiem, niczym się nie różnimy.

Autor proponuje nam lekcję w formie lektury – tę o radzeniu sobie z uprzedzeniem, rasizmem oraz byciem wykluczonym.

Noah opowiada historie z dzieciństwa, w których – na przemian – albo kończy w konflikcie z prawem, albo przeciwstawiając się rodzicom. Niezależnie jednak od podjętych decyzji, w opowieściach ostatecznie zawsze ktoś jest pokrzywdzony.
Począwszy od historii, w której podpalił dom, na wyskakiwaniu z pędzących pojazdów kończąc, autor zapoznaje nas z jasnymi i ciemnymi stronami człowieczeństwa.
W miarę upływu czasu jednak, gdy Trevor staje się coraz lepszą wersją samego siebie i zaczyna odnosić sukcesy, to społeczeństwo z którego pochodzi nadal okazuje się być tym, które zawodzi – nie zmienia się.

Koniec końców, Nielegalny to nie jest książka, która ma czytelnika zdenerwować realiami tamtejszego niesprawiedliwego świata.

Powiedziałbym bardziej, że to swego rodzaju ukłon w stronę matki – list miłosny napisany dla niej. To ona bowiem walczyła całe życie o jego lepsze jutro – edukację, poczucie własnej wartości i etykę niezbędną przyzwoitemu człowiekowi.

Ta książka to 300 stron tekstu standardową czcionką, otoczona kolorową okładką z podobizną autora i zarazem głównego bohatera opowieści. W zasadzie jedyne, co w kwestii szaty graficznej mam do zarzucenia Nielegalnemu, to brak zdjęć przedstawiających otoczenie, w którym bohater się wychowywał.

Jaki jest ostateczny werdykt?

Uważam, ze nazwanie Nielegalnego książką bez przekazu, jest obelgą, określenie jej zaś mianem arcydzieła – nadużyciem.
Oceniłbym ją jednak na trzy sposoby: jeżeli interesuje nas dzieciństwo bohatera – ten wyciąga do nas rękę i zaprasza do zżycia się z nim. Jeżeli jesteście ciekawi życia w Apartheidzie – może nie będzie to tytuł odkrywczy, niemniej jednak poszerzający horyzonty. Jeżeli jednak lubisz Trevora a historia Afryki to coś, o czym możesz czytać godzinami – przygotuj sobie kawę, koc i nastaw się na dobrą zabawę.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here