Dookoła Islandii na rowerze. Czy takie karkołomne przedsięwzięcie w ogóle jest możliwe? W swojej książce „Ring road” Kuba Witek udowadnia, że owszem, jak najbardziej. Jeśli chcecie podążyć jego śladem drodzy podróżnicy, to przygotujcie się do wyprawy solidnie.

Wrrr… książka podróżnicza

Zjeżyłam się straszliwie na myśl, że mam recenzować książkę podróżniczą. Wrrr. Nie chcę, nie lubię, będę marudzić jak małe dziecko. A do tego Islandia? I jeszcze na rowerze? Po stokroć nie! Ale… jakże miłe i zaskakujące było moje rozczarowanie, kiedy już zaczęłam czytać „Ring road. Dookoła Islandii na rowerze”. Nigdy nie ciągnęło mnie do lektur o podróżach, tym bardziej, że ostatnio czubek mojego nosa zwiedza co najwyżej balkon, zaś po przejechaniu pięciu kilometrów rowerem zaczynam zwyczajową litanię „Boli mnie kolanko, przewiało mi uszy, straciłam czucie tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę! Ratunku!” Jednakże ten nadzwyczajny dziennik podróży Kuby Witka porwał mnie w naprawdę zaczarowane miejsce.

Magia Islandii

Zaczyna się zjazd. Mało tego – jeden z najpiękniejszych zjazdów podczas całej podróży. Krętą drogą, po zielonych zboczach gór, ku zatoce, w której woda ma kolor szmaragdowy, a w jej tle widać więcej gór z wierzchołkami pokrytymi jeszcze śniegiem. To kolejna taka chwila, dla której warto było tu przyjechać. Gdy dojeżdżam do zatoki, zatrzymuję się na chwilę, by nacieszyć się widokiem Oceanu Arktycznego, wpływającego w ląd pomiędzy skalnymi konturami gór. Jedno z moich małych marzeń zaliczone. Szkoda tylko, że nie mogłem wskoczyć do Oceanu choć na chwilę.

Odkrywanie zakrytego

Dlaczego ludzi tak ciągnie w nieznane? Czy chodzi tu o zobaczenie czegoś, czego nie mamy pod ręką, o dotknięcie egzotyki? A może o pochwalenie się znajomym, że się „gdzieś było”? Kuba Witek pojechał odkryć siebie. Nie był turystą w pięciogwiazdkowym hotelu z wi-fi i całodobowym dostępem do baru, nie robił słodkich foci z dzióbkiem, tylko po to, żeby przyciągnąć kilka setek lajków na social media. Kuba Witek przemierzył Islandię za jedynych sprzymierzeńców mając rower, namiot, skromny prowiant i bezkres wiary, że mu się uda. Spotkał się z ogromną życzliwością; obcy ludzie dopingowali go w jego samotnej wyprawie. Taki cud odkrywania tego, w sobie i ludziach jest najlepsze, a każdy miły gest wypisuje się w sercu złotymi literami.

Wiatrem w twarz

Pomyliłby się ten, kto sądzi, że taka podróż to wyłącznie czysta przyjemność. Nie, moi drodzy. To przede wszystkim bycie sam na sam ze swoimi myślami i słabościami zmęczonego ciała. To chwile zwątpienia, ból kolan, łydek, szczypiąca od wiatru twarz. To deszcz lejący się strumieniem po karku, to kamienie strzelające spod kół, dziurawa dętka, urwany pedał i pusty plecak, w którym jeszcze wczoraj była awaryjna puszka tuńczyka. I kilometry, dziesiątki kilometrów pokonywanych codziennie, dzień po dniu przez trzy tygodnie. Możecie zapytać: a kto mu kazał? Przecież mógł zostać w domu i oglądać powtórki „Gry o tron”. Mógł, oczywiście. Ale czy zawsze chodzi o to, żeby w życiu być konformistą, chodzić na łatwiznę i nie przekraczać granic? Przede wszystkim tych swoich, prywatnych. Każdy z nas ma potrzebę, żeby coś sobie udowodnić. Każdy z nas czasem powie do lustra: „Mam siłę. Dam radę. Mogę. Potrafię”. Kuba Witek nie poprzestał na czczej gadaninie; on to po prostu zrobił.

Jaka szkoda…

…że zdjęcia w książce nie są kolorowe! Nie oddają piękna Islandii, acz z zachwytu autora wynika, że to jedno z najwspanialszych miejsc na naszej planecie. Na jego zachwyt mają wpływ nie tylko niesamowite krajobrazy: góry, wybrzeże, wulkaniczne plaże, wodospady, ale i styl życia Islandczyków; taki niespieszny. Zazdroszczę mu odwagi, niezbędnej do podjęcia takiego wyzwania, ale jeszcze bardziej zazdroszczę Kubie Witkowi wolności, której doświadczył. Dzięki niemu i ja zachwyciłam się surowym spokojem Islandii – ja, niechętna książkom podróżniczym. „Ring road. Dookoła Islandii na rowerze” wprowadziła moją znerwicowaną duszę w stan bliski nirwanie i mam dziwne przeczucie, że kolejna książka, po którą sięgnę, także będzie dziennikiem podróży.

Ahoj przygodo!

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here