Czy czuję “Euforię”?

Tytuł: “Euforia”
Produkcja: Stany Zjednoczone
Gatunek: Różne
Rok produkcji: 2019
Ocena: 9,5/10

“Euforia” to serial HBO z 2019 roku. To także, a może przede wszystkim, najbardziej poruszający, emocjonalny i szczery serial o młodzieży, jaki w życiu widziałam. Ale co czuję, gdy go oglądam?

Na pewno nie radość. I nie euforię. Ale emocje, które towarzyszą seansowi tego serialu są tak silne, że sama byłam w szoku.

Po raz pierwszy w życiu oglądając serial tak mocno zżyłam się z bohaterami, że miałam mdłości, widząc jak cierpią. Mdliło mnie też, gdy patrzyłam ile z ich problemów, dotyczy też ludzi, których znam lub znałam kiedyś. Nigdy jeszcze nie oglądałam tak brutalnego w swej szczerości, a jednocześnie tak estetycznego obrazu współczesnej młodzieży. Nie tylko nastolatków, bo to w takim wieku są bohaterowie. Raczej młodzieży jako całości. Bo, choć postacie nie mają jeszcze dwudziestu lat, myślę, że nawet będąc przed trzydziestką można się z nimi identyfikować.

W produkcji poruszono kwestie takie jak toksyczne związki, uzależnienia, okaleczanie, przemoc, transseksualizm, homoseksualizm, pierwsze miłości i seksualność.

Jednocześnie wszystko przedstawiono z niesamowitym wyczuciem i smakiem. Obrazy przemocy nie są odrzucające ani obrzydliwe lub obsceniczne. Sceny seksualne stworzono ze smakiem. Nawet jeśli występują one jako element toksycznej relacji, nadal są po prostu estetyczne. Całość jest wiarygodna, zwłaszcza dla kogoś, kto zna ludzi z podobnymi problemami. Postacie różnią się od siebie i choć są charakterystycznymi indywidualistami, zachowują typowe cechy osób z danymi zaburzeniami lub uzależnieniami.

Czuję zachwyt patrząc na staranność z jaką oddano zawiłe relacje, wzajemne stosunki, nawet zwykłe, codzienne rozmowy. Zachowano spójną jedność między postaciami, a ich środowiskami i założeniami na ich temat.

To nie tak, że nie potrafią zaskoczyć albo, że są stereotypowymi przedstawicielami swoich grup etnicznych, społecznych lub jakichkolwiek innych. Raczej mam na myśli to jak idealnie odwzorowują to, co mieli przedstawić. Gra aktorska jest na najwyższym poziomie. Odegranie tak trudnych ról, dialogów i scen wymaga niesamowitego talentu, a tego nie brakowało żadnemu z aktorów. Dodatkowo stroje, fryzury i makijaże, które idealnie oddawały indywidualizm każdego bohatera a także różnorodność ich wypowiedzi sprawiły, że nie sposób się nudzić i nie dostrzec jak perfekcyjnie wykreowaną każdą z postaci.

Nie mogę nie docenić także języka używanego w serialu oraz perfekcyjnego doboru aktorów. Naprawdę czuję, że twórcy dopracowali każdy szczegół tej precyzyjnej układanki.

Dlaczego? Otóż dlatego, że słuchając dialogów, nie czuję dyskomfortu, który towarzyszy oglądaniu sporej większości innych produkcji o młodzieży. Scenarzyści naprawdę wiedzieli jak mówi młodzież i wykorzystali tą wiedzę. W „Euforii” nastolatkowie przeklinają, używają prawdziwego slangu, a nie taniej podróby i wiedzą, jakie wyrażenia wyszły z mody jeszcze w czasach ich rodziców. A właśnie, rodzice, warto do tego wrócić za moment. Zanim jednak, to pozwolę sobie skupić się na doborze aktorów. Nie wiem, kto odpowiadał za casting, ale wykonał pracę godną złotego medalu.

Patrząc na postacie, widząc idealnie dobrane stroje i makijaże, słuchając dialogów, które oddają indywidualne cechy bohaterów i obserwując różnorodność środowisk oraz postaci, czuję zachwyt.

Ale nie dorównuje on temu, który odczuwam, gdy widzę jak doskonale przeprowadzono casting. Dlaczego doskonale? Osobę transseksualną gra prawdziwa transseksualna aktorka, której doświadczenia w pewien sposób pokrywają się z tym, co przeżywała odgrywana przez nią postać. Aktorka, która gra dosyć wyuzdaną i źle traktowaną przez ten fakt dziewczynę, na co dzień też spotyka się z różnymi komentarzami swoich nagich sesji. Modelka plus size, która promuje samoakceptację i różnorodność ciał w modzie, gra dziewczynę, która o tą akceptację dopiero walczy. A znana wizażystka sama robi perfekcyjne makijaże dla swojej postaci.

Wszyscy stają na wysokości zadania. Także aktorzy dziecięcy i ci, grający rodziców bohaterów. Nawet postacie drugoplanowe odegrane są na najwyższym poziomie.

A nie jest to proste, ponieważ niektóre ze scen aktorów drugoplanowych naprawdę zaskakują. Nie tylko tym jak są odważne, ale również tym jak idealnie dopełniają całości. Tak samo jak pojawiające się na początku każdego odcinka retrospekcje, które nie tylko przedstawiają momenty z dzieciństwa danej postaci, tłumacząc co i w jaki sposób na nią wpłynęło. Te retrospekcje to obraz wspomnianej już pracy osoby od castingu. Aktorzy dziecięcy są bowiem tak doskonale dobrani, jakby naprawdę byli w niewytłumaczalny sposób przeniesionymi w czasie młodszymi wersjami aktorów odgrywających dane role.

Uważam, że retrospekcje były absolutnie konieczne, by lepiej zrozumieć i poznać bohaterów. Dodatkowo mają świetną narrację, nie są nudne ani za długie, a pozwalają nam mocniej zżyć się z naszymi ulubieńcami.

Retrospekcje to trudny zabieg, ale czuję, że tutaj zostały zrobione na najwyższym poziomie. Warto to docenić, ponieważ zazwyczaj mocno kuleją. W przypadku „Euforii” wiem jednak, że trudno powiedzieć, żeby coś kulało. To, co zazwyczaj w takich serialach nie jest na dobrym poziomie, tutaj zasługuje na brawa. Dialogi, stroje, muzyka, estetyka, relacje bohaterów z rodzicami, wiarygodność… A właśnie, rodzice. Po pierwsze aktorzy są po raz kolejny naprawdę dobrze dobrani i wyglądają jakby mogli być realnymi rodzicami swoich serialowych dzieci. Po drugie relacje rodziców i ich pociech są różnorodne oraz przedstawione realnie i dokładnie. A po trzecie ci aktorzy również nie odbiegają poziomem od reszty.

Warto też wspomnieć o muzyce, która dopełnia klimatu i pozwala wczuć się jeszcze lepiej. Idealnie współgra z przedstawianymi na ekranie sytuacjami. Kadry i kolorystyka także są na najwyższym poziomie.

Światła, kadry, przejścia, kolorystyka i montaż w niczym nie odstają od reszty. Odnosi się wrażenie, że „Euforia” to najlepsze danie w najdroższej restauracji i wszystko, począwszy od składników i przypraw, a na podaniu skończywszy, zostało dopracowane w każdym szczególe i stworzone po to, by wzbudzić w nas emocje. A wzbudza różne. Od śmiechu i radości, poprzez złość i bezsilność, na smutku i strachu skończywszy. Zresztą, nie wymieniłam nawet połowy uczuć i emocji, które niewątpliwie pojawią się w Was w trakcie seansu. To mocny, momentami brutalnie szczery, realny, wzruszający i piękny serial, który nadaje się dla każdego.

Powinni go obejrzeć ludzie o podobnych problemach jak te w nim przedstawione, przyjaciele takich ludzi, osoby dopiero wchodzące w dorosłość, dorośli, którzy mają to od dawna za sobą, rodzice dorastających dzieci. Praktycznie wszyscy.

Czy będziecie płakać? Pewnie tak. Denerwować się? Oczywiście. Czy będziecie się śmiać i wzruszać? Na pewno. Serial zostanie w Waszych głowach i sercach. Momentami będziecie czuć się dziwnie, ale za chwilę nie będziecie mogli się oderwać. To trudny serial, trafnie poruszający ważne tematy, perfekcyjnie przedstawiający problemy i postacie, celnie analizujący problemy współczesnej młodzieży i dobrze kończący z europejską gloryfikacją życia amerykańskiej młodzieży. Ale to przede wszystkim podróż po własnych emocjach i w głąb siebie. Produkcja skłania do analizy swojego życia oraz uczuć. Jest dla każdego, choć wrażliwych dotknie trochę bardziej. I, gdyby nie pewne momenty, które moim zdaniem były za mocne emocjonalnie, oceniłabym ją maksymalnie dobrze.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares