Jestem typem, który prowadzi cztery kalendarze i dwie listy „to do” – Wiktoria Makowska

Wiktoria Makowska: booknięta kobieta – orkiestra. Studiuje, prowadzi piękny profil na Instagramie, pisze artykuły, recenzuje książki. Dla Was napisała list, który niebawem przeczytacie w „Dzienniku dobrego życia”.

Jakich pięć rzeczy daje Ci największe szczęście?

Pięć rzeczy to jednocześnie dużo i mało. Jestem w takim momencie życia, że na szczęście moja hierarchia wartości się ustabilizowała i od jakiegoś czasu pozostaje niezmienna. Na ten moment szczęście sprawiają mi najbliżsi, sama ich obecność to dla mnie prawdziwa radość. Druga kwestia to na pewno przyjaciele, ale nie tacy, których nie jestem pewna. Lubię mieć wokół siebie grupę naprawdę szczerych ludzi. Mała grupa, ale zaufana. To im powierzam sekrety. Kolejnym punktem jest życiowe spełnienie – zarówno pod względem prywatnym, jak i zawodowym. Czwarta rzecz, to studia, ponieważ mój kierunek jest dla mnie najpiękniejszy ze wszystkich. Ciężko policzyć na palcach jednej ręki, co wniósł do mojego życia. I ostatnia, ale oczywiście nie najmniej ważna, to zdrowie – nie tylko to fizyczne, ale również psychiczne. Gdy te pierwiastki są kompatybilne, to i ja czuję się… ukształtowana w pełni.

Co ostatnio sprawiło, że czułaś się szczęśliwa? I jak to okazałaś?

Jestem osobą, która dużo i często się śmieje, a jednocześnie przepełnia mnie szczerość. Dzięki temu łatwiej pokazuję szczęście, ponieważ gdy tylko dzieje się coś niesamowitego w moim życiu, śmieję się cała, a moje oczy świecą się jak dwa ogniki. A co ostatnio sprawiło, że tak się poczułam? Ułożenie swojego życia w taki sposób, że mam wokół siebie rodzinę i ludzi, których jestem pewna. To psychicznie uspokaja i nadaje rytm do działania i lepszej wiary w siebie, a jednocześnie po prostu uskrzydla.

W liście napisałaś, że poznałaś dużo ludzi, którzy wbili Ci nóż w plecy. Nadal masz z nimi kontakt? Potrafisz wybaczyć takim osobom?

Z niektórymi mam, z innymi nie. Uważam, że to, czy taki kontakt uda się odnowić, to decyzja obu stron. Wiecie, jak to jest. Ludzi nie można do niczego zmuszać, bo to może być tragiczne w skutkach. Czy wybaczyłam? Tak. Myślę, że dziś śmiało mogę powiedzieć, że wybaczyłam każdemu, kto zranił mnie w jakiś sposób w przeszłości. Wiadomo, że potrzebowałam na to czasu, ale nie chowam urazy. Czasem nawet myślę, że i ja mogłam coś zrobić lepiej, więcej. Uczę się na błędach, wyciągam wnioski i chcę wprowadzać lepsze wibracje w każde kolejne relacje. Nikt nie jest idealny, ale pracować nad sobą można każdego dnia, na to zawsze jest szansa.

Jak znaleźć swoją drogę życiową? I co robić, kiedy na naszej drodze pojawia się dużo ciężkich chwil? Jak Ty sobie z tym radziłaś?

Kiedyś ktoś mądry mi powiedział, że nie znajdziesz swojej życiowej drogi, dopóki nie zaczniesz jej szukać. Wzięłam sobie te słowa bardzo do serca i zaczęłam przeć do celu. Nie znałam go na samym początku i do tej pory ciągle mi się coś zmienia. Moje studia to też był przypadek, ale teraz już wiem, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Gdyby nie filologia polska, nie znalazłabym na siebie pomysłu, nie wiedziałabym, w czym czuję się dobrze, a jednocześnie swobodnie. Potem już wszystko toczyło się swoim rytmem. Nadal w głowie mam mnóstwo rzeczy, jeśli chodzi o sprawy zawodowe i zamierzam je realizować. Ciężkie chwile są nieodłącznym elementem życia. Nie można się poddawać, choćby nie wiem co. Czasem łapie mnie dołek czy stres, ale tutaj pomagają mi najbliżsi. Moi rodzice, chłopak i przyjaciele wiedzą, jak ustawić mnie do pionu i uspokoić moje wątpliwości. Będę powtarzać, może do znudzenia, że prawdziwe wsparcie wśród bliskich to najpiękniejsza rzecz, jaką możemy mieć. To oni też pomogli mi nakreślić moją życiową drogę. Nie pozwalają mi wątpić w marzenia. Bardzo to szanuję i każdego dnia za to dziękuję.

Czy teraz w Twoim życiu jest więcej dni, kiedy jesteś szczęśliwa?

Mogę odpowiedzieć bez wahania, że tak. Od jakiegoś czasu cieszę się na każdy kolejny dzień. Nie mogę się doczekać na to, co mnie spotka i codziennie rano jestem podekscytowana, że zaczyna się nowa karta, którą można malować. Lubię swoje życie i cieszę się, że kiedyś byłam bardziej smutna. To pozwoliło mi docenić szczęście, które mam teraz i czerpać dobro nawet z najmniejszych rzeczy.

Co irytuje Cię najbardziej? Potrafisz przejść nad tym do porządku dziennego?

Jest kilka takich rzeczy. Chociażby to, że szybko się wzruszam albo płaczę z bezsilności. Choć wiem, że nie jest to w danej chwili potrzebne, łzy lecą same i są dla mnie pewnego rodzaju oczyszczeniem. Nie lubię tego w sobie, ale z drugiej strony to część mnie, więc powinnam to zaakceptować. Jestem też od dziecka roztrzepana, ale z tym już nic nie zrobię, taka moja natura. Potrafię zgubić kluczyki od samochodu w kinie, zapomnieć telefonu z przymierzalni w sklepie, drukować coś bez wcześniejszego włożenia papieru do podajnika… Dodatkowo, łatwo się rozpraszam i strasznie mnie to wkurza. Ile razy przeklinałam za to siebie w myślach! Przykładowo, gdy zacznę się uczyć albo przygotowywać do egzaminu, potrafię przeczytać kilka stron materiałów i skupić się na czymś innym, co nie powinno być dla mnie wtedy ważne. Próbuję sobie z tym radzić. Mobilizuję samą siebie, robię sobie małe wyzwania, nagradzam się, jak się uda. To nie są nie wiadomo jakie profity. Czasem mówię sobie „Makowska, dziś 40 stron lektury, a potem możesz obejrzeć serial na Netflixie. Odkładaj telefon i działaj” i staram się mobilizować. Są też dni, kiedy nie potrafię się na niczym skupić, ale wiem, że jestem tylko człowiekiem, a moje ciało potrzebuje regeneracji. Nie wolno się za to biczować, bo czasem nadmierna ambicja może przynieść tragiczne skutki.

Jak wygląda Twoje katharsis?

Mam dwa rodzaje oczyszczenia duszy. Pierwszy to spacer w towarzystwie muzyki albo chłopaka, czy ogólnie bliskich. Zakładam wygodne buty i próbuję się dotlenić, złapać dystansu do rzeczy, które mnie przerastają. Czasem może się okazać, że mój problem jest minimalnych rozmiarów i naprawdę szybko można się go pozbyć. Drugim takim rodzajem mojego katharsis jest czytanie książek, jak to u bookniętych bywa. Lubię „odlecieć” w inny świat, poznać różne historie, przeżyć coś z bohaterami literatury, zagłębiać się w fikcję literacką. Uwielbiam to, jak wtedy w człowieku pracuje wyobraźnia i jak myśli odnajdują ukojenie. Generalnie będę powtarzać zawsze i wszędzie, że czytanie książek uszlachetnia i uspokaja, a do tego pozwala poszerzać słownictwo. Naprawdę same plusy! Lubię oczyszczać siebie dzięki małym rzeczom, nie jestem pod tym względem wymagającym człowiekiem. Czasem nawet wyjście na kawę z koleżanką jest dla mnie formą rozrywki. Małe, a cieszy.

Masz swoją receptę na naprawdę szczęśliwy związek?

Tak myślę. Nie jestem w tej kwestii specjalistą i nigdy się za kogoś takiego nie uważałam. Wydaje mi się, że w każdej relacji najważniejsza jest szczerość i rozmowa. Masz problem? Porozmawiaj o tym, nie duś go w sobie, bo niewypowiedziane słowa gnieżdżą się w Tobie i stajesz się wtedy takim śmietnikiem brudów i nieoczyszczonej duszy. Nie wyobrażam sobie mieć tajemnic przed kimś, kto jest dla mnie ważny, komu ufam i kogo cenię za to, jakim jest człowiekiem i co sobą reprezentuje. Nie lubię mówić, że nic mi nie jest i nic się nie dzieje, podczas gdy w mojej głowie kłębi się tona przerażających myśli. To nikomu nie pomaga, a szkodzi związkowi. Wolę wszystko przegadać, choćby rozmowa okazała się najtrudniejsza na świecie i trwała pół nocy. Lubię jasne sytuacje. Jeśli mój partner potrafi szczerze rozmawiać i nie boi się mówić o wszystkim, wtedy wiem, że ma do mnie zaufanie, a dzięki temu ja ufam jemu, czuję się swobodnie i spokojnie. W takich warunkach łatwiej tworzyć szczęśliwą relację.

Czym jest dla Ciebie równowaga życiowa?

Niektórzy mogliby powiedzieć, że regularny sen i zdrowe odżywanie, ale niestety nie taka będzie moja odpowiedź. Równowaga życiowa to dla mnie spełnienie zawodowe połączone z byciem komuś potrzebnym. Lubię czuć bliskość innych ludzi w swoim życiu i lubię też taką bliskość dawać. I nie mówię tu o bliskości w sensie fizycznym, ale przede wszystkim mentalnym. Czuję równowagę, gdy działam, ale jednocześnie kontroluję wszystkie obowiązki. Jestem typem, który prowadzi cztery kalendarze i dwie listy „to do”, bo inaczej zagubiłabym się w zadaniach i celach. Moje życie musi być przepełnione działaniem, ale jednocześnie chwilami spokoju, oddechu i dniami pełnymi relaksu. Staram się wygospodarować zawsze jeden dzień w tygodniu na całkowity odpoczynek i naładowanie akumulatorów do dalszego działania. Nie umiem być bierna, ale nauczyłam się też, że nie zawsze muszę dawać z siebie 100%. Czasem trzeba odpuścić i nie jest to broń Boże wynik słabości, tylko troski o spokój duszy i ciała.

Masz odwagę, żeby spełniać swoje marzenia?

Tak. Kiedyś jej nie miałam, uciekałam przed wszystkim, co było moim skrytym marzeniem. Myślę, że odwaga przyszła z czasem i dzięki temu, że zrozumiałam, czego tak naprawdę chcę i z kim chcę swoje plany przegadać i od kogo potrzebuję wsparcia. Nauczyłam się też przez ostatni czas (który był dla mnie bardzo przewrotny), że czasem jeśli chcą cię wywalić drzwiami, trzeba je za sobą zamknąć, ale wejść oknem, jeśli naprawdę nam na czymś zależy. Teraz już nie boję się próbować. Jeśli się nawet sparzę, co przecież może być nieuniknione, wiem, że wszystko jest po coś i być może nie wyszło, bo potrzebuję jeszcze czasu albo umiejętności. Wydaje mi się, że w spełnianiu marzeń ważna jest też umiejętność przyjmowania krytyki, szczególnie tej konstruktywnej. To taka świadomość, że ktoś nie mówi Ci złych rzeczy, żeby Cię zniechęcić, tylko pokazać, co jest do doszlifowania, douczenia i lekkiej naprawy. Pokora i jednocześnie odwaga do dla mnie dwie kluczowe cechy, jeśli chodzi o spełnianie swoich marzeń. Tego się trzymam i jak na razie się sprawdza. Co będzie dalej? Czas pokaże, ale jestem pełna optymizmu i nadziei.

Za rozmowę dziękują Magdalena Czmochowska i Karolina Nawój

A “Dziennik dobrego życia” czeka na Was pod tym linkiem:

https://sensus.pl/ksiazki/dziennik-dobrego-zycia-magdalena-czmochowska-karolina-nawoj,dziedz.htm#format/d

4.67 avg. rating (94% score) - 3 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares