Często tylko marzę o wymarzonym życiu..

Jak reagujesz, gdy uświadamiasz sobie, że Twoje życie nie wygląda tak, jak tego chcesz? Gdy dociera do Ciebie, że właściwie to świetnie spełniasz oczekiwania innych (albo może nie spełniasz, wtedy pojawia się opcja: „jestem do niczego”), a nie masz już ani miejsca, ani czasu, ani co najważniejsze, siły, na spełnianie siebie? Co wtedy robisz? Płaczesz, krzyczysz, złościsz się (dobrze by było), czy raczej kulisz się w sobie i chcesz po prostu zniknąć (za dobrze nie jest)? A może porównujesz się z innymi? Przyznaj się, na pewno nie raz pomyślałaś/pomyślałeś: „gdzie mi tam do niej/do niego, to człowiek sukcesu, ma szczęście, jemu się wszystko udaje”.

Ale nie o to mi przecież chodzi!!!

A jak się ma sprawa z postanowieniami noworocznymi? Masz takie? Jest już po połowie stycznia, pierwsze efekty ich wdrażania powinny już być widoczne. Zmieniłaś dietę? Rzuciłeś palenie? Chodzisz na siłownię, basen, do kina? Masz wolne wieczory i wreszcie czytasz książki, które dwa lata temu pojawiły się w czytelniczym wyzwaniu „na rok” na Twoim ulubionym blogu? Przypomnę, że pewnie wtedy ochoczo do wyzwania dołączyłaś/dołączyłeś.

Inni

Jak to jest, że są osoby, które mogą żyć swoim życiem, w zgodzie ze sobą, ze swoją wewnętrzną prawdą i że jest ich właściwie niewiele? Co je wyróżnia? Mają szczęście, znajomości, pieniądze? A może przyczyna ich pozycji leży gdzieś indziej, i tak naprawdę jest dostępna dla każdego?

Cel i droga do niego to nakład pracy

Moim zdaniem, każdy może osiągnąć ów sukces, lub – wolę takie określenie – iść do celu swoją ścieżką w zgodzie z samym sobą. Ale co jest potrzebne by do niego dojść? Po pierwsze, uświadomienie sobie siebie, swoich potrzeb, swojej wizji życia. Tu warto od czasu do czasu przypominać sobie zdanie, że jeśli nie będziesz mieć pomysłu na swoje życie, po prostu znajdziesz się w realizacji pomysłu na życie kogoś innego. Nie szkoda Ci Twojego cennego czasu? Co Cię ogranicza? To jest dobre pytanie, a za nim pojawia się słynne: „co byś zrobił, gdybyś się nie bał?”.

Co Cię boli, może Cię uleczyć

Odpowiedz na te pytania, poczuj emocje, które się poruszyły w Tobie. To jest miejsce, które Cię boli i które trzeba wyleczyć. No chyba, że nie chcesz, nikt Cię nie zmusza. Ale jeśli już odczuwasz wewnętrzny bunt, tę niewygodę, to już jest świetnie, bo to pierwszy krok do zmian. Uświadomienie sobie, co tak naprawdę chcesz robić w życiu. Ale ponieważ w świecie nie jest łatwo, to aby coś osiągnąć, trzeba się po prostu postarać. Trzeba wyjść z owej „strefy komfortu”. Nie ma innego wyjścia, bo tkwiąc w „bezpiecznym” (tu w rozumieniu: „znanym”) miejscu, nigdzie nie zajdziesz.

Myśli i ruchy

Samo myślenie nie wystarczy, choć od myślenia wszystko się zaczyna. Trzeba wprowadzić do myśli ruch. Tu pomocny może okazać się notes, kalendarz, przyjaciel, a jeśli jesteś religijny, to może to być rozmowa z bogiem, aniołem stróżem, modlitwa. Coś, gdzie zapiszesz swoją listę rzeczy do zrobienia dla siebie. Ktoś, kto Cię wysłucha i wesprze, gdy pojawią się wątpliwości. Sspokojnie, te pojawiają się zawsze, jak to nazywam –  jako kryzys ozdrowieńczy w wychodzeniu ze starych nawyków. Wątpliwości da się przetrwać, czarne myśli da się stopniowo rozjaśniać, ale warunek jest jeden: jesteś skupiony na celu i do niego dążysz… pracą nad sobą. Nie ma innej drogi.

Moc jest w Tobie

Żaden trener, coach, szkoleniowiec, choćby dał Ci sto super rad, za Ciebie życia nie przeżyje. Możesz oglądać filmiki na youtube, dołączać do bezpłatnych webinarów, słuchać wypowiedzi ludzi sukcesu na najróżniejszych grupach (przy czym sukcesem może być zaprzestanie picia alkoholu, sprzedaż kosmetyków, wyprawa do brazylijskiej dżungli, czy poznanie ośmiu języków). Ale jeśli Ty sam nie podejmiesz decyzji o zmianie dotychczasowych nawyków (czytaj: dotychczasowego życia, w którym Cię coś uwiera) i nie zaczniesz wprowadzać nowych w codzienność, nic z tego Ci nie wyjdzie. Od samego myślenia i mówienia o zmianie, zmiana się nie dokona.

 

“Spełnienia marzeń”

Nie ma innej możliwości: bierzesz się do pracy albo o wymarzonym życiu, możesz sobie… pomarzyć. Tu mała dygresja: zapewne często słyszysz życzenia: „spełnienia marzeń”. Jak ja nie lubię tego zwrotu!!! To tak, jakby one się spełniały same, poza Tobą, bez Twojego wysiłku, co jest bzdurą i iluzorycznym podejściem do rzeczywistości. Dlatego zawsze poprawiam jedną literę w tych życzeniach; „spełniania marzeń”, brzmi lepiej, nie uważasz? Od razu z dawką w wiary w Twoje możliwości, a zapewniam Cię, że takowe masz.

 

Decyzja i… zaczynasz

Co Ci jest potrzebne do zmiany oprócz decyzji, że chcesz jej dokonać? Przygotowałam mały startowy niezbędnik. Zaopatrz się zatem (albo wydobądź z siebie) w: cierpliwość (nasz umysł nie lubi zmian, oj nie lubi, więc musisz dać sobie na nie czas), systematyczność (powtarzanie zamiast zrywów, czyli np. codziennie uczę się 20 nowych słówek, a nie raz w tygodniu 100), pracowitość (unikanie odpowiedzialności, czy konfrontacji z obowiązkami nie doprowadzi Cię tam, gdzie chcesz dojść).

Rozpieszczanie

Ale, żeby nie było tak restrykcyjnie, że tylko tyranie i tyranie, to: bądź dla siebie wyrozumiały, uśmiechaj się, dbaj o siebie (na każdym poziomie i duchowym i cielesnym, pamiętaj, że jesteś jednością a nie ciałem i duchem osobno), bądź wybredny w relacjach (zerwij toksyczne znajomości), oddychaj (naucz się obserwować emocje i je kontrolować), nagradzaj się (ja np. po wykonaniu jakiegoś trudnego i ważnego dla mnie zadania, kupuję sobie książkę, bilet na koncert, albo pozwalam sobie na sobotnie leniuchowanie). I najważniejsze, „bądź dobrej myśli, bo po co być złej”.

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares