Sterczy w ścianie taki pstryczek,
Mały pstryczek-elektryczek,
Jak tym pstryczkiem zrobić pstryk,
To się widno robi w mig.
Bardzo łatwo:
Pstryk – i światło!

 

Każdy z nas zapewne pamięta ten dziecięcy wierszyk Juliana Tuwima. Powstał w czasach dwudziestolecia międzywojennego, w czasach zachłyśniętej maszyną i elektrycznością awangardy. Dziś prąd spowszedniał nam tak bardzo, że przyjmujemy jego obecność w naszym życiu jako oczywistość. Telewizory, lodówki, telefony, laptopy, notebooki, terminale płatnicze, pralki, zamrażarki, kasy fiskalne w sklepach, bramy wjazdowe, a nawet drzwi do domu! – wszystko wymaga zasilania prądem. Czy potrafilibyśmy żyć bez tych udogodnień? Jak wyglądałby świat, gdyby nagle, ni z tego ni z owego, zabrakło elektryczności na całym kontynencie?

Taki przerażający scenariusz przedstawia Marc Elsberg w znakomitym kryminale Blackout. Zaczyna się niewinnie. Ot, któregoś zimowego dnia zabrakło prądu. Czasem się zdarza. Na pewno wkrótce awaria zostanie naprawiona. Jednak nie tym razem. W świecie wykorzystującym inteligentne liczniki energii elektrycznej grupa terrorystyczna przeprowadziła cyberatak. Ustabilizowanie sytuacji, naprawienie szkód, przywrócenie zaopatrzenia w prąd będzie dużo trudniejsze niż kiedykolwiek, jeśli w ogóle będzie możliwe.

Mijają dni, kolejne obszary Europy zostają pozbawione elektryczności. Kończy się benzyna (pompy działają na prąd), kończą się baterie w laptopach, telefonach, kończy się żywność, przestają działać sklepy, banki. Głodni ludzie marzną w swoich mieszkaniach. Szerzy się chaos i dezorientacja – państwa nie mają jak komunikować się z obywatelami (nie działają telewizja, Internet, drukarnie). Dochodzi do zamieszek ulicznych.

Ale to nie są największe problemy, z którymi mierzą się państwa: szwankują systemy chłodzenia reaktorów atomowych, dochodzi do licznych incydentów, ludzie nie mogą dotrzeć do miejsc pracy, więc brakuje pracowników w szpitalach, więzieniach, domach opieki. Personel, który pozostał na miejscu jest skrajnie wyczerpany. Musi także podejmować dramatyczne decyzje, np. o odłączeniu pacjentów od aparatury medycznej i podaniu zastrzyku przynoszącego szybką, bezbolesną śmierć.

Mimo że w książce postarano się o realistyczny, szczegółowy opis funkcjonowania sieci wysokiego napięcia w Europie i podano ogromną liczbę szczegółów technicznych, czytelnik-niefachowiec nie czuje się tym przytłoczony. Autorowi udało się natomiast przekonać odbiorców, że przedstawiony scenariusz może wydarzyć się naprawdę. Po skończeniu lektury sama udałam się do pobliskiego marketu i zakupiłam trochę puszek z konserwami. Tak na wszelki wypadek.

Elsberg uświadamia, jak wiele w naszym codziennym życiu zależy od nieustannych dostaw prądu. Jest to związane nie tylko z naszą wygodą (kto chciałby wrócić do prania na tarce w wodzie ze studni?), ale przede wszystkim z bezpieczeństwem. Jesteśmy, jako ludzkość, uzależnieni od prądu. Wydaje się, że nie przeżylibyśmy bez niego dłużej niż kilka miesięcy.

A Wy zastanawialiście się kiedyś, ile przedmiotów w Waszym otoczeniu zasilanych jest prądem? Jak wiele codziennych czynności jest związanych z elektrycznością? Jak wasze życie wyglądałoby, gdyby książka Blackout stała się rzeczywistością?

 

Olga Ziółkowska

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here