Dawid Waszak, wyjątkowo utalentowany młody polski pisarz, fan rocka i muzyki alternatywnej, rodowity jarocinianin i lokalny patriota. Autor „Czerwieni obłędu” i „Mrocznego układu”, swoimi powieściami potrafi wywołać… czerwień na policzkach i mrok z ludzkiej duszy.

Pamiętasz pierwszą samodzielnie przeczytaną książkę?

Jak mógłbym nie pamiętać? Z pierwszą książką jest w sumie tak, jak z pierwszą jazdą samochodem, pierwszymi wakacjami bez rodziców, czy pierwszą pracą. Tego się nie zapomina bez względu na to, ile w dalszym życiu się ich przeczytało, bo pierwsza zawsze zapada w pamięć i gdzieś tam z tyłu głowy siedzi. Teraz, po dłuższym czasie wspominając ją, przypominam sobie dzieciństwo. „Szatan z siódmej klasy” już zawsze będzie mi je przypominał. Dzieciństwo i dumę z pierwszej przeczytanej książki.

Kiedy w Twojej głowie zakiełkował pomysł napisania książki? Czy wiązało się to może z jakimś wydarzeniem w Twoim życiu, czy pasja pisania towarzyszyła Ci od zawsze?

Kiedy..? Wiesz, ciężko stwierdzić kiedy coś rodzi się w naszej głowie. To jest trochę ciężki temat, bo samo kiełkowanie jakiegoś pomysłu jest niezauważalne. Dojrzewa to w nas podświadomie, czai się gdzieś i szuka dobrego momentu, aby wyskoczyć znienacka. Wtedy dopiero dochodzimy do wniosku, że coś zrobimy. Zastanawiamy się jak to wszystko się zaczęło i w sumie nie wiemy. “Tak jakoś wyszło” myślimy. Wydaje mi się, że wpłynęło na to kilka czynników, tak samo jak kilka czynników wpłynęło na to, że zdecydowałem się książkę wydać. Chyba od zawsze coś tam z artysty miałem, jeśli chodzi o muzykę jak i pisanie. Z tym, że bardziej to wszystko siedziało mi w głowie, niż na papierze. Kilka lat temu potrzebowałem odskoczni od codzienności i jako urozmaicenie w życiu wybrałem pisanie, które ciągnie się za mną już długi czas i raczej jeszcze kilka lat się pociągnie. Cykl Jarocin sam się nie napisze.

Zdradzisz nam swój pisarski warsztat? Spokój, cisza, zielona herbata, czy może mocna kawa i dudniąca muzyka gdzieś w tle? W jakich warunkach pisze Ci się najlepiej?

Mój warsztat jest dość oryginalny. To znaczy tak mi się wydaje, bo nie mam biurka, fotela, tablicy z planem działania, czy innych tego typu rzeczy. Siedzę po prostu na łóżku, oparty o ścianę, z laptopem na kolanach. Tak wiem, zapewne wyobrazisz sobie ten widok i myślisz, że może to wyglądać trochę komicznie, ale jest strasznie wygodnie. Zaparzam kawę i stawiam gdzieś obok; jeśli nie ma miejsca. to na podłodze. Wyciągam swoje notatki, które chyba bardziej wyglądają jak zwykłe bazgroły, otwieram plik z planem powieści i reszta już jakoś idzie. Oczywiście wielokrotnie słyszę „usiadłbyś przy biurku jak człowiek”, ale jak piszę, jest już za późno, nie odrywam się od komputera. Posiadam ambitne plany odpicowania mojej pracowni – duże biurko, wygodny fotel – ale istnieje duże ryzyko, że nie będę z tego korzystał.

Czy ktoś próbował podciąć Ci skrzydła mówiąc „Stary, daj sobie spokój z pisaniem, teraz piszą wszyscy”, czy rodzina i znajomi podchodzili do Twoich planów z entuzjazmem?

Niestety bardzo dużo osób próbowało podciąć mi skrzydła i nie potrafiłem sobie wytłumaczyć dlaczego. Nie potrafiłem, bo nawet nie otrzymałem konkretnych powodów, dla których powinieniem z tym niby skończyć. Oczywiście nie wszyscy tak reagowali, znalazły się również osoby, które trzymały za mnie kciuki i to było bardzo budujące. Miałem parę chwil w życiu, w których chciałem zrezygnować, brakowało mi już sił i gdyby nie osoby trzymające za mnie kciuki, poddałbym się. Bardzo dziękuję.

Jak znosisz krytykę?

Krytyka jest dobra, hejt już nie do końca. Same recenzje, czy opinie o książce mogą należeć do pierwszej jak i drugiej grupy. Przyznam, że nie do końca lubię hejt, bo nic nie wnosi. Zdaniem takich osób coś jest złe bo tak. Nie sięgnę bo książkę, bo nie czytam polskich autorów – oni są be, nie przeczytam książki bo jest o Jarocinie. Może wydaje się to śmieszne, ale spotkałem się z własnie takimi opiniami. “Czerwień Obłędu” i “Mroczny Układ” to thrillery z cyklu Jarocin, więc nie przeczytam, bo pokazujesz Jarocin w złym świetle. Sama szczera krytyka powieści daje dużo do myślenia i właśnie tego typu opinie bardzo pomagają mi się rozwijać. Czytam każda recenzję, bo mimo to, że komuś książka się nie spodoba, cieszę się, że i tak taka osoba postanowiła ją sprawdzić.

Nie ukrywam, że po lekturze „Mrocznego układu” miałam ciarki. Zachwyciła mnie przemyślana fabuła i zapewne nie jestem pierwszą osobą, która o to pyta, ale skąd czerpiesz pomysły?

Tak, nie jesteś pierwsza. Pomysły najzwyczajniej czerpię z życia, chociaż może się to wydawać dziwne ze względu na gatunek. Każda postać w książce to zbiór zachowań osób, które znam. Zastanawiam się jaką postać chcę stworzyć i przypisuję do niej gorsze cechy charakteru, lub lepsze w zależności od tego jaka to postać. Po stworzeniu bohatera stawiam go w dość niecodziennej sytuacji i sprawdzam co się stanie.

Co czułeś, kiedy po raz pierwszy wziąłeś do ręki swoją książkę?

Oj nie zapomnę tego. Rozpierała mnie duma. Trzymałem ją w ręce i zastanawiałem się, czy to prawda. Czułem satysfakcję, ale również miałem straszny mętlik w głowie i obawy, że jeszcze coś może pójść nie tak. Magazyn spłonie i co za tym idzie wszystkie książki pójdą z dymem, albo ludzie będą jej używać jako podkładki pod stół, zamiast czytać. Tak na poważnie to bałem się, że książka się nie przyjmie, że styl w jakim tworzę nie będzie pozytywnie odbierany. Ostatnie dni przed oficjalną premierą były dla mnie katorgą, a dziwne, bo powinienem już się tylko cieszyć.

Jak wygląda Twój idealny weekend? Co relaksuje Cię najbardziej?

Nie lubię siedzieć bezczynnie, leżeć, czy inaczej marnować czas. Moim zdaniem szkoda dnia, który można przeżyć produktywnie. Jak zdarzy mi się wolny weekend to robię cokolwiek. Grilluję, spędzam aktywnie czas na rowerze, jeżdżę samochodem słuchając muzyki. Ale gdybym miał wybrać co wygrywa, to zdecydowanie film, lub książka.

Świat bez muzyki byłby…

Dlaczego zadajesz takie pytanie? Świat bez muzyki? Straszny, mroczny, niepokojący. Świat bez muzyki byłby pozbawiony sensu, przecież towarzyszy nam ona nieustannie.

Gdybyś na jeden dzień mógł wejść w skórę swojego ulubionego pisarza, to…?

Kiedy rozmawialiśmy przed wywiadem, zapewniłaś mnie, ze będzie łatwo, a tutaj takie pytanie! Co ja mam Ci odpowiedzieć? Tym bardziej utrudnia mi odpowiedź fakt, że nie mam jednego ulubionego pisarza. Każdy ma to coś w sobie, co może urzekać. Nie wiem, Harlan Coben, Paula Hawkins, Szczepan Twardoch. Ciężko powiedzieć.

Co sądzisz o promowaniu twórczości na portalach społecznościowych? Jak bardzo pisarz powinien być aktywny, aby przyciągnąć do siebie fanów?

Pisarz musi być aktywny na portalach społecznościowych. Mamy takie czasy, gdzie strasznie ciężko przebić się do szerszego grona odbiorców. Całe szczęście chociaż w pewnym stopniu mamy możliwość pomocy ze strony Facebooka, czy Instagrama. Niezależnie od tego jak intensywnie promuje książkę wydawnictwo i patroni, pisarze również muszą dać coś od siebie – chociażby poprzez aktywność na portalach. Dwa posty tygodniowo nie zajmują dużo czasu, a jeśli twórczością zainteresuje się chociaż jeden odbiorca więcej, to warto.

Spróbowałbyś swoich sił w innym gatunku literackim?

Nie ograniczam się do jednego gatunki i bardzo lubię wyzwania, więc wydaje mi się, że w przyszłości spróbuję sił w czymś innym.

Którego z polskich autorów cenisz sobie najbardziej?

Chociaż niektórych pisarzy wkurw zalewa, to i tak myślę, że Remigiusz Mróz robi bardzo dobrą robotę. Obawiam się jedynie, że w końcu może popaść w pracę taśmową, gdzie książki będą jednym schematem różniącym się jedynie nazwiskiem bohatera. Oby nie. Chociaż teraz sobie uświadomiłem, że naprawdę Mróz jest wszędzie. Każda półka, gazety, telewizja, nawet już cudze wywiady. Oby go w łazience nie było (śmiech).

Jakie są Twoje plany na przyszłość? Czy będziemy mieli szczęście przeczytać niebawem thriller tak dobry jak „Mroczny układ”?

Czy tak dobry jak “Mroczny Układ”? Nie mnie oceniać, chociaż wolałbym, aby był lepszy. Plany na przyszłość są, o to akurat jestem spokojny. Problemem jest niestety brak czasu. Zalewa mnie praca, ale mam nadzieję, że uda mi się przygotować kolejną pozycję z cyklu Jarocin na pierwszy kwartał 2019 roku. Cały plan na książkę już jest, wystarszy go jedynie rozpisać.

Czego się boisz, a co daje Ci największe szczęście?

Szczęście daje mi pisanie, śpiewanie, słonecznie dni i miłość. Boję się natomiast, że kiedyś mógłbym to stracić, bo jeśli stracisz to co kochasz, to co Ci pozostanie?

Bardzo dziękuję za wspaniałe pytania, możliwość rozmowy i czytelnikom, którzy zainteresowali się tym, co mam do powiedzenia i przeczytali wywiad do końca.

Ja również dziękuję Dawidzie i życzę Ci wielu sukcesów na koncie. Połamania pióra!

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here