Stop kłótniom przy wigilijnym stole

Wigilia. Boże Narodzenia. Magiczny, ciepły czas spędzony z rodziną. Chwila wytchnienia, wspólne kolędowanie, radość w sercu. Pocztówkowy obrazek, obowiązkowo w odcieniach złota i czerwieni. Pachnący choinką i pierniczkami. Dlaczego więc jesteśmy tacy skorzy do tego, żeby tę pocztówkę podrzeć na strzępy?

Co się stało?

Jak to jest, Kochani, że im starsi jesteśmy, tym wyraźniej widzimy, że magia Bożego Narodzenia egzystuje głównie w reklamach, którymi spamuje nas telewizja? Kiedy to się stało, że zamiast rzucić się z radością w wir przygotowań i cieszyć się na myśl o czasie spędzonym w towarzystwie najbliższych, jesteśmy nastawieni do świąt jak pies do jeża? Dlaczego nie potrafimy wykrzesać z siebie tej dziecięcej radości, której mieliśmy w sobie tak dużo jeszcze jakiś czas temu? Co się stało?

Opowieść mało wigilijna.

Kilka dni temu poszłam na pocztę. Pani w okienku, zmęczona całym tygodniem pracy, sprawiała wrażenie, jakby chciała rzucić się komuś do gardła i rozorać paznokciami tętnicę. Chciałam ją pocieszyć, że przecież niedługo święta. Nie zdążyłam roztoczyć przed nią kuszącej wizji „nicnierobienia”, kiedy pani podniosła na mnie wzrok. Nie było w nim nic ludzkiego:

– Święta, mówi pani? Znowu moja matka przyjedzie i będzie marudzić, że choinka stoi krzywo, że obrus nie ten, że zupa kiepsko doprawiona. A szwagier? Pewnie będzie politykował i jak zwykle skończy się na wielkiej kłótni. A ja wyjdę z siebie i stanę obok. Takie święta, o.

Przyznaję, uciekłam z podkulonym ogonem, życząc „mimo wszystko spokojnego popołudnia”. Jednakże dzięki temu chciałabym podzielić się z Wami garścią refleksji.

Wiem, co nas frustruje.

Po pierwsze „zastaw się, a postaw się”; to przekonanie, że święta muszą być na bogato. Że pasztet z zająca, wykwintne ryby, łosoś w galarecie, tort makowy, obfitość prawdziwków, najlepszych mięs i przystawek. Ludzie… a dajcie Wy spokój! Przecież nie o to chodzi, żeby brać chwilówki, inwestować w drogie prezenty, „bo są święta”. Idea Bożego Narodzenia nie dotyczy wypucowanych okien, wypastowanych podłóg, lśniących mebli i stołu uginającego się od ciężaru jedzenia. To nie konkurs na najpiękniej przystrojoną choinkę, ani powalającą dekorację wigilijnego stołu. To czas dla najbliższych, nie zapominajmy o tym!

Duchowe wyciszenie…

…nie jest możliwe, kiedy jesteśmy nastawieni do świąt ze złością. Poirytowani kolejkami, wkurzeni wydawaniem pieniędzy, kilkudniowej warcie przy garach, sprzątaniem, kiedy już nadejdzie Wigilia, mamy ochotę zawinąć się w koc i odpocząć. Dlatego, aby obniżyć poziom frustracji, ważne jest zaangażowanie wszystkich domowników. Oraz tej części rodziny, która co prawda z nami nie mieszka, ale została zaproszona na wspólne świętowanie. Jeśli rozdzielicie między sobą obowiązki, unikniecie znużenia i złości wynikającej ze zmęczenia. Wszak wiadomo, że człek zmęczony to taki, który wybucha jak granat. A to nieuchronnie może prowadzić do kłótni, nawet przy wigilijnym stole.

Zróbcie sobie DOBRE święta!

Bo warto. Ulegnijcie magii Bożego Narodzenia. Znajdźcie w sobie spokój, którego tak bardzo brakuje Wam na co dzień. Zauważcie w mamie, szwagrze, mężu, żonie, czy marudzącym dziecku to światełko. Przyjrzyjcie się ich dobrym cechom, temu, co w nich szanujcie, kochacie. I zróbcie to dla siebie, bo nawet nie macie pojęcia, jak istotne jest to dla Waszej higieny psychicznej. Celebrujcie ten cichy czas w zabieganym, stresującym świecie. Niech na stole króluje pasztet ze sklepu, nie pieczony w pocie czoła, czy kupione na szybko pierogi z kapustą. Niech to będzie makowiec z cukierni. Cieszcie się tym, co macie, a przede wszystkim Waszą obecnością.

Jak nie pokłócić się przy stole?

To jest prostsze niż się wydaje. Czepialską mamę, żyjącego polityką szwagra, czy narcystycznego kuzyna można łatwo zepchnąć do narożnika. Bądź moderatorem rozmów. Przekieruj je na wspomnienia o Wigiliach z dzieciństwa, o prezentach, które wzbudziły Wasze rozczulenie, o wpadkach kulinarnych (ręka w górę, jeśli udało się komuś oprószyć sernik solą, nie cukrem pudrem!). Zakomunikujcie jasno i wyraźnie, że nie życzycie sobie kłótni. Żadnych. Ani o politykę, ani o smog, ani też o stan finansów. Przypomnijcie wszystkim, że okres Bożego Narodzenia to czas spokoju, miłości, dobra i refleksji. Że powinniśmy pozwolić sobie na bycie lepszymi w każdym tego słowa znaczeniu. Zrzucić maski zapracowanej matki, kwękającej teściowej, leniwego męża. Dacie radę?

Kochani Booknięci Czytelnicy!

Życzę Wam spokojnych, cudownych Świąt Bożego Narodzenia. Niechaj ten czas przyniesie Wam ukojenie w radości płynącej z obecności najbliższych. Niech da Wam zasłużony odpoczynek, także ten emocjonalny. Wesołych Świąt!

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares