Związek to nie pole bitwy

Ilu z nas doświadczyło związków, które z metaforycznego przekrzykiwania się w rozmowie, zmieniły się na całkiem rzeczywiste przekrzykiwanie się w życiu? Ilu z nas zawiodło się na wizji partnerstwa i miłości bez granic? Kiedy bez granic zaczęły być kłótnie, a my zamiast topić się w upragnionym szczęściu, topiliśmy się we łzach i kieliszkach.

Miłość to nie wszystko

Zawsze mówię, że sama miłość nie wystarczy. To, ze kogoś pokochałeś i wiesz, że będziesz go kochał to dużo, ale nie wszystko. Bo trzeba być jeszcze szczęśliwym. Uszczęśliwiać się wzajemnie, dawać sobie czułość, troskę, szacunek, zamiast rzucać w siebie słowami. Zamiast urządzać maratony pod tytułem “znasz mój każdy czuły punkt, więc śmiało wbijaj szpile”. Nie. To nie jest normalne. To katowanie siebie wzajemnie. Oczywiście za tą mądrość musiałam zapłacić swoją własną walką, ale Wy nie musicie. Zastanówcie się czy Wasz związek przypomina bardziej pole bitwy, czy bezpieczną przystań. I zdecydujcie. Bo macie wybór. I zapewniam, że świat się nie skończy, nawet jeśli wybierzecie źle. Zawsze zostaje furtka. Uchylone drzwi. Niedomknięte okno.

Kiedy powiem sobie dość

Może Twój partner/partnerka lubi adrenalinę która towarzyszy waszym kłótniom? Może lubi nadwyrężać waszą przestrzeń po to, aby później seks smakował mu/jej lepiej? A może czujesz że poniekąd czerpie przyjemność z tych wojen? Uciekaj. Życie z zaburzoną jednostką to ciche umieranie, a nie życie. Mimo całej miłości, którą faktycznie w sobie masz, zrób to dla siebie i wyjdź. Powiedz sobie „dość”, zanim obudzisz się po latach by uznać, że Twoje życie już dawno się skończyło.

Mądrość poety

Czesław Miłosz napisał, że “jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna, i mija tak człowiek, i już zapomina, o co miał walczyć i po co.” Pomyśl, czy wiesz o co walczysz. I nade wszystko – czy jest o co walczyć? Czy czasem nie trzymasz się kilku dobrych chwil, aby usprawiedliwiać te gorsze? Uświadomię Was – z każdym/każdą możecie mieć dobre chwile. Gdybyśmy właśnie tak wybierali partnerów na życie, pewnie 2/3 ludzi na świecie by się wpasowało we wzór. Ale nie robimy tego, zapierając się rękami i nogami, że ten/ta to nasz jedyny/jedyna. A w głębi duszy czujemy, że coś nas niszczy, zabiera nam nas samych.

Warto zapamiętać

Pamiętaj, że zawsze możesz wstać, pie**olnąć drzwiami i odejść pewnym krokiem, nie odwracając się za siebie. Nigdy nie zapominaj tej opcji.”

Wiem, pewnie wielu z Was pomyśli “łatwo powiedzieć”, bo oprócz miłości jest przecież przywiązanie i troska o człowieka, który jest Waszym „wszystkim”. Ale nie oszukujmy się, w sprawach uczuciowych możemy być egoistami. Możemy, a nawet czasem musimy. Bo najważniejszy związek tworzymy sami ze sobą. Ten związek mamy pielęgnować przede wszystkim, bo naszym priorytetem powinno być nasze własne serce.

3.25 avg. rating (68% score) - 8 votes
shares