Booknięte hity marca

Marzec był dla nas, Bookniętych, jak zwykle książkowy. Jak widzicie czytamy nie tylko pozycje, które recenzujemy, bo czytamy dużo i dla samej frajdy czytania. Dla nauki, zachwytu, gęsiej skórki. Dla miłości, samorozwoju i pogoni za mordercą. Oto nasze hity marca.

Gosia Bartoń: „Wszystko zaczyna się w głowie” – Karolina Cwalina

Wszystko zaczyna się w głowie” autorstwa Karoliny Cwaliny to rewelacyjna propozycja dla osób, które potrzebują solidnej dawki motywacji do działania. Na wstępie zaznaczę, że to nie jest kolejna książka, w której przeczytamy puste i szablonowe hasła motywacyjne z serii „dasz radę!”. Karolina jest konkretną kobietą; nie owija w bawełnę, nie obiecuje, że będzie kolorowo i że sukces przyjdzie sam bez większego wysiłku. To twoja decyzja chcesz dalej narzekać, czy zaczynasz działać?

Anna Chojnowska: „Rodzić można łatwiej” – Izabela Dembińska

„Rodzić można łatwiej” Izabeli Dembińskiej to najlepsza książka dotycząca przygotowania do porodu, jaką miałam przyjemność czytać. Kolorowa, pełna ilustracji i grafik ułatwiających wizualizację poruszanych zagadnień a przede wszystkim wypełniona merytoryczną wiedzą doświadczonej położnej. To obowiązkowa lektura dla wszystkich kobiet, których przeraża wizja porodu, albo też chciałyby wiedzieć, jak się do tego przeżycia najlepiej przygotować. Nie brakuje tu też rad dla partnerów przyszłych mam.

Julia Chudecka: „Charlie” – Stephen Chbosky

W marcu najbardziej urzekła mnie książka „Charlie” Stephena Chboskiego. Autor posługuje się formą listów młodzieńca do przyjaciela, opowiada o dojrzewaniu. Przejmujący obraz pierwszych doświadczeń i błędów oraz relacji rodzinnych. Stephen Chbosky doskonale pokazuje wpływ przeszłości na teraźniejszość, a także środowiska i rodziny na młodego człowieka. Fantastyczna przestroga dla młodzieży, ale też dla ich rodziców.

Aleksandra Chylińska: „Casanova” – Roberto Gervaso

Giacomo Casanova zakorzenił się w kulturze jako synonim uwodziciela. Jest to człowiek, który w XVIII w. był najbardziej znanym kochankiem, nie tylko w Wenecji, ale również w Europie. Jak w ogóle do tego doszło? Dlaczego młody chłopak pochodzący z klasy średniej trafił na dwór i najprawdopodobniej został szpiegiem? Dlaczego prawie każda kobieta, która o nim usłyszała, chciała, żeby to właśnie ją zdeprawował? I czemu udawało mu się zaciągnąć do łóżka nawet mniszki? Na te wszystkie pytania oraz wiele, wiele innych odpowie nam Roberto Gervaso, który zdecydował się opisać życie najsłynniejszego ladaco. Jest to jedna z ciekawszym biografii, jakie udało mi się przeczytać. Myślę, że jest to spowodowane nie tylko ciekawym bohaterem, wplataniem w historię znanych ludzi, tj. Wolter, ale również dobrym stylem i narracją autora. Gorąco polecam!

Magdalena Czmochowska: „Utopce” – Katarzyna Puzyńska

Zastanawiałam się, której książce bardziej należy się palma pierwszeństwa – „Utopcom”, czy „Łaskunowi”. Obydwie są częściami doskonałej sagi o policjantach z Lipowa, ale to „Utopcom” dałam miejsce na podium. Urzekł mnie klimat powieści, jak sama autorka sugeruje, miał w sobie coś z „Jeźdźca bez głowy”. Czytałam i czułam czyjś lodowaty oddech na karku. W 1984 roku we wsi Utopce giną ojciec i syn, a mieszkańcy obwiniają o to wampira, którego szczątki zostały znalezione kilka dni wcześniej. Trzydzieści lat później policjanci z Lipowa wracają do tej nigdy nie rozwiązanej sprawy. Katarzyna Puzyńska mistrzowsko miksuje typowy kryminał z powieścią z dreszczykiem, gdzie wśród mgieł i czerni lasu można natknąć się na coś, od czego człowiek traci zdrowe zmysły. Chapeau bas pani Katarzyno!

Gaweł Jakubiak: „Wielki ogarniacz życia we 2” – Pani Bukowa

„Wielki ogarniacz życia we 2” stał się moim poradnikiem numer jeden. Przede wszystkim z powodu stylu – książka nie robi z czytelnika głupka ani nie stara się być odpychająco napuszona. Prosto (nie prostacko), ciekawie, efektywnie. Sytuacje życiowe, pełne emocji, przedstawione z perspektywy dwóch stron konfliktu na polu relacji damsko-męskich. Historie pełne stereotypów, jednakże dziwnym trafem nie dające pretekstu do bezczelnego powiedzenia „A nie mówiłem/nie mówiłam, że nie tylko ja tak mam?”. Książka dla niej i dla niego, dla nich razem i dla każdego z osobna. Ja to kupuję. I pewnie kupię znowu. I znowu.

Magdalena Janikowska: „Miała dzikie serce” – Atticus

Jak coś może być jednocześnie tak dosłowne, wręcz bezczelne, a splecione tak ogromną subtelnością? Taka jest właśnie sztuka słów Atticus’a, którego wnętrze urzekło mnie w wyjątkowy sposób. Młody autor stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych poetów współczesnej poezji. Poezji, której uwielbiamy umniejszać, ubóstwiamy deprecjonować, a która jednocześnie ma tak ogromną siłę przebicia. Wszystkie jej cechy: wieloznaczność słów, znaczeń i myśli, naturalizm, prostotę języka w połączeniu ze skomplikowaniem emocji, to wszystko znajdziemy w tomiku „Miała dzikie serce”. Podmiot liryczny wierszy jest obywatelem dzisiejszego świata, dotykają go niuanse codziennego życia, choroby cywilizacyjne, zmiany jakie zachodzą dookoła nas. I mimo tego, że niczym typowy poeta traktuje o wyniosłej miłości, wokół niej się obraca i ją nazywa milionem określeń, stoi bardzo blisko przy czytelniku. Jest jednym z nas.

Wiktoria Makowska: „Lalka” – Bolesław Prus

Lalka” po raz kolejny pokazała mi, że jest powieścią ponadczasową. Porusza mnóstwo wątków, a niejednoznaczność Wokulskiego nadal niesamowicie zachwyca. Choć to lektura szkolna, wracam do niej często i co najważniejsze – za każdym razem odkrywam coś nowego. Zdecydowanie polecam

Ola Malarz: „Wyspa dusz” – Joanna Holmström

Wyspa dusz”, Johanna Holmström – trudna, brudna, niepokojąca. A jednocześnie napisana lekkim, niemalże poetyckim językiem. Historia trzech kobiet, które znalazły się w szpitalu psychiatrycznym, w czasach, gdy psychiatria dopiero się kształtowała. To książka, która momentami aż obrzydza wdzieraniem się w wewnętrzne światy bohaterek. Oparta na prawdziwych wydarzeniach, wstrząsająca. Maleńka szwedzka wyspa, miejsce odizolowania od społeczeństwa. Więzienie wspomnień, których nie sposób w żaden sposób zmienić. Azyl, który próbują stworzyć pielęgniarki otaczające opieką, chore, zmęczone, zagubione dusze.

Paulina Rybicka: „Dziewczyna, którą kochałeś” – Jojo Moyes

„Dziewczyna, którą kochałeś” autorstwa Jojo Moyes to wybrana przeze mnie książka miesiąca w marcu. Już dawno żadna historia tak nie zawojowała mojego serca! Moyes mistrzowsko opanowała sztukę trzymania w napięciu, mimo iż jej powieść nie jest kryminałem. Pisarka przedstawia historię zaginionego portretu z perspektywy przeszłości i teraźniejszości. Zabieg ten sprawił, że cała akcja zaskakująco wywróciła się do góry nogami w środku lektury książki. Miłość oraz wojna kontra dzisiejszy świat i jego pęd. Czytałam z zapartym tchem, pochłonęłam w ciągu kilku godzin. Jak dla mnie – majstersztyk.

Honorata Szkudlarek: „W Chinach jedzą księżyc” – Miriam Collee

Miriam Collee „W Chinach jedzą księżyc”. Miriam i Tobiasa poznajemy w momencie podjęcia przez nich decyzji na emigrację do Szanghaju. Dotąd prowadzili spokojne życie w Hamburgu. Wiadomo nie od dziś, że Europa i Chiny to zupełnie dwa różne światy, ale czy Miriam, Tobias i ich mała córka sobie z nim poradzą? Przeczytajcie sami, polecam gorąco!

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote
shares