„Metoda krokodyla” – Maurizio de Giovanni

To kwestia metody. Po prostu przygotowuje wszystko, krok po kroku, etap po etapie. Metoda krokodyla: czai się, obserwuje, czeka i kiedy ofiara jest w jego zasięgu, uderza. Nie może sobie pozwolić na błąd, działa tylko wtedy, kiedy ma całkowitą pewność.

Włoski kryminał

Jak pewnie zdążyliście się zorientować, jestem fanką kryminałów i wcale się z tym nie kryję. Ogromnym zaufaniem darzę naszych rodzimych autorów i tak samo wielkim – skandynawskich. Nie ukrywam, że nie każdy kryminał, po który sięgnęłam, zasługuje na miano „literackiej doskonałości roku”. Na szczęście gros z nich w moim prywatnym rankingu zawsze kończyło z minimum siedmioma gwiazdkami (na dziesięć) wzwyż. „Metoda krokodyla” jest pierwszym włoskim kryminałem, który wpadł mi w ręce i na gorąco mogę przyznać, że po lekturze odczucia mam ambiwalentne.

Czegoś mi tu brakuje

Zanim usiadłam do pisania recenzji, dałam sobie dobę na zebranie myśli i ułożenie ich w jako takim porządku. Cokolwiek bym jednak nie napisała, jestem „Metodą krokodyla” rozczarowana. Dobry kryminał burzy emocje i niemalże gotuje krew. Kiedy czytam dobry kryminał i jestem głęboko zakopana w fabule, wystarczy dźwięk sms, żeby wszystkie włosy na rękach stanęły mi dęba. Czytając powieść Maurizio de Giovanni’ego niestety częściej spoglądałam na zegarek, niż podrygiwałam nerwowo. Czego zabrakło? Według mnie dynamiki. Akcja chwilami ciągnęła się jak wyżuta guma. Domyślam się, że mógł to być jednak celowy zabieg autora, który w ten sposób chciał podkreślić bezruch i cierpliwość czającego się krokodyla.

Transparentny zabójca

Jak można scharakteryzować idealnego mordercę? To ktoś pospolity, niezauważalny w tej swojej przeciętności. Nijaki. Ktoś, kto idealnie potrafi wtopić się w otoczenie, zlać się z nim w jedną całość. Nie wyróżniać się. Być niedostrzegalnym w tym swoim pospolitym płaszczu, byle jakich butach, ubraniach z sieciówek. To ktoś, kto ma jasno określony cel, jest doskonale zorganizowany, metodyczny i konsekwentny w swoim planowaniu. Ktoś o niezmierzonych pokładach samodyscypliny. I chyba przede wszystkim ktoś, komu jest wszystko jedno. Chce zabić, nie dać się złapać, zanim nie dokończy dzieła, ale nie zależy mu na tym, co będzie potem. Idealny zabójca to Krokodyl.

Policjant z przeszłością

W powieści Maurizio de Giovanni’ego czytelnik – jak i w przypadku wielu, wieeeelu innych kryminałów – natyka się na postać policjanta outsidera. Przy czym Lojacono został taki wyobcowany nie ze swojej winy. Niesłusznie oskarżony przez świadka o przyjmowanie pieniędzy od mafii, stracił i dobrą posadę i dobre imię. A przy okazji rodzinę, bo żona była „na językach” wszystkich, czego na dłuższą metę nie dała rady wytrzymać. Giuseppe Lojacono nie ma co robić w Neapolu. Niby pracuje w policji, a tak naprawdę całe dnie spędza jako policjant dyżurny i żeby zająć się czymkolwiek, ustawia jednego pasjansa za drugim. Wszystko zmienia się, kiedy podczas nocnego dyżuru jedzie na miejsce zabójstwa.

Ofiary

Morderca poluje na nastolatków. Zabija ich strzałem z bliska w głowę, a na miejscu przestępstwa zostawia chusteczki mokre od łez. Morduje szesnastoletniego chłopaka, który był płotką, ledwo zwerbowaną przez kogoś, kto działał w szeregach camorry. Policja jest pewna, że zginął w wyniku porachunków mafijnych, a jego śmierć ma związek z narkotykami. Jednakże kiedy w podobny sposób zostaje zamordowana kolejna ofiara, a parę dni później następna, jedynie bystry Lojacono wraz z panią prokurator Pires, są w stanie zidentyfikować zabójcę.

Fabuła

Fabuła dotyczy rozrywającego, rozpaczliwego bólu kogoś, kto stracił kogoś bliskiego. Snuje się wokół „sprawiedliwej” zemsty, która wydaje się być jedynym lekarstwem, jedynym zadośćuczynieniem za poniesioną stratę. Temat jest prawdopodobnie oklepany, jednakże szanuję autora za to, że pokazał drugie dno dramatu Krokodyla. To ktoś, komu można współczuć, kogo można zrozumieć, a jednocześnie nienawidzić wyzywając od chorych sk****eli. Choć nie, nie można wytłumaczyć zabijania niewinnych dzieci. W żadnym przypadku, co należy wyraźnie podkreślić. Według mnie kryminał z taką myślą przewodnią powinien wrzeć, podskakiwać jak pokrywka. Był letni. Uwielbiam mieć po książkach flashbacki i przykro mi, że nie doznałam ich po „Metodzie krokodyla.”

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote
shares