Noworoczne postanowienia. Hit czy kit?

Schudnę. Będę chodzić na siłownię. Będę się zdrowo odżywiać. Znajdę miłość. Rzucę palenie. Postanowione. Przyklepane. Zatwierdzone. Ale potem przychodzi kolejny koniec kolejnego roku a Ty z papierosem w ustach po zjedzonym cheeseburgerze z Maca upijasz się własną samotnością i wątpisz we własną siłę woli. Niektórych zawodzi pamięć, a Ciebie zawodzisz właśnie Ty.

Jak ich dotrzymać?

Nie ma nic złego w postanawianiu. Każdy z nas chce coś zmienić, a nowy rok to tak jakby nowy początek. Robimy remanent tego, co zdarzyło się w ubiegłym, wyciągamy wnioski i z tych wniosków tworzymy plany. Plany, których często nie spełniamy, na których realizację brakuje nam samozaparcia czy odwagi. W teorii przecież wszystko wydaje się proste. A kiedy przychodzi nam zmierzyć się z wprowadzeniem tej teorii do swojego życia, często odpuszczamy. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nie potrafimy się zaprzeć na tym, na czym przecież nam tak bardzo zależy? Może szkopuł tkwi w tym, że wyznaczamy sobie cele, które odbiegają od naszych prawdziwych pragnień? A może nie potrafimy tych pragnień adekwatnie zwerbalizować?

Pomyśl czego pragniesz

To pierwszy krok do zmiany. Jak rachunek sumienia, lista za i przeciw, plusy i minusy naszej egzystencji. I tutaj Was zaskoczę – nie zaczynajcie od tego, co było złe. Pomyślcie co przynosiło Wam ogromną dawkę radości. Może były to wieczory w gronie przyjaciół, w towarzystwie kieliszka wina i gier planszowych? Może było to zrobienie nowego tatuażu, czy przebicie ucha? A może przeczytanie wspaniałej książki? Od tego właśnie trzeba zacząć. Bo przecież o to chodzi w zmianie na lepsze, żeby była na lepsze. A co bardziej ulepszy nasze życie niż to, co przynosi nam szczęście? Pierwsze z naszych postanowień powinny właśnie z tego wynikać. „Będę częściej spotykać się ze znajomymi na planszówki”. „Zrobię sobie nowy tatuaż”. „Znajdę czas na dobre książki”. Czyż nie brzmi to lepiej od „schudnę 10 kilo”?

Ale co z postanowieniami tego typu?

I tutaj mam dla Was nieocenioną, a najprostszą radę. Formułujcie cele możliwe do osiągnięcia, zgodne z Waszymi możliwościami. Może Ty po prostu lubisz palić? Może codzienny rytuał kawy i papierosa to Twoja inicjacja do życia? Zastanów się więc, czy na pewno chcesz rzucić papierosy, kawę czy słodycze. A może jednym z cudownych momentów Twojego życia są pancakes’y oblane syropem klonowym i nutellą obsypane pokruszonymi ciastkami oreo? Więc po co z nich rezygnować całkowicie? I tutaj ważna jest werbalizacja celu. Jeśli chcesz się zdrowo odżywiać nie zakładaj „nie będę jeść niezdrowego jedzenia” tylko postanów „ograniczę niezdrowe jedzenie, wyznaczę sobie limit jego spożywania” lub „będę częściej gotować, żeby nie jeść dużo fast foodów”. Zamiast „rzucę palenie” powiedz sobie „ograniczę stopniowo” lub „będę myśleć o tym jaki syf wciągam do swoich płuc, aż papierosy mi zbrzydną.” Powiedz sobie. No właśnie. Powiedz i… zapisz.

Bo słowo pisane ma znaczenie

Mamy problem z mobilizacją. Zapominamy i usprawiedliwiamy się tym, że w sumie dlaczego mamy sobie czegoś odmawiać? A tutaj walczymy sami ze sobą, zapominając o swoich pragnieniach, które ujęliśmy w postanowieniach. Zatem jak już będziemy je znali i potrafili odpowiednio ubrać w słowa – zapiszmy je. I nie, nie w kalendarzu z zeszłego roku czy dzienniczku, do którego nie zaglądniemy. Wypiszmy je ładnie i wyraźnie na kartce, ozdóbmy i wywieśmy w widocznym miejscu, na przykład na lodówce. A jeśli nie chcemy, żeby nasze postanowienia stały się tematem rozmów lokatorów wybierzmy drzwi szafy po wewnętrznej stronie, lub wysuwaną część biurka przeznaczoną na klawiaturę. I mając je cały czas na widoku, nie ma opcji żebyśmy o nich zapomnieli. A jeśli będą to postanowienia wyższe, a nie tylko fizjologiczne – tym bardziej.

Mierz wysoko

Pomyślcie jeszcze przy tworzeniu postanowień, co bardziej Wam szkodzi? Czy jest to niezdrowe jedzenie, czy może toksyczny przyjaciel? Dlaczego właśnie tego nie postanowimy? „Wyzbyć się toksycznych ludzi”, przepiękne postanowienie! Oczywiście, takie obietnice są jeszcze bardziej pracochłonne, jeszcze bardziej wymagające, odważniejsze. Ale to one wpłyną na jakość naszego życia najmocniej, uwierzcie mi. I są możliwe do dokonania. Przede wszystkim dlatego, że każda zmiana to proces.

Zmiana to proces

To też podstawowa, choć tak bardzo pospolita mądrość życiowa. Nic na „hop siup”, wszystko potrzebuje czasu. Oczywiście w zależności od rodzaju postanowienia. Niektóre z nich wymagają małych kroków, a inne tych wielkich, nagłych i zdecydowanych. Ale róbmy je. Nie bójmy się zmian. Pokochajmy satysfakcję. Ja zmieniłam swoje priorytety rok temu, postanawiając pozbyć się toksycznych ludzi ze swojego życia, pokochać siebie i robić to co sprawia mi przyjemność. Dlatego też jestem tutaj pewna siebie wśród cudownych ludzi, prawdziwych przyjaciół. Totalnie przewartościowana i booknięta. Życzę wszystkim poczucia spełnienia w nowym roku, zaufania do samych siebie i samozaparcia w dążeniu do lepszego życia.

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote
shares