Poezja nie jest prostą literaturą, Każdy z czytelników może interpretować ją inaczej, odbierać jej fragmenty dosłownie lub w przenośni. Na zrozumienie wierszy nie ma jednej zasady, ani schematu, który sprawdza się za każdym razem. Niemniej jednak „Psychoprochy” Kai Kowalewskiej nie są twórczością, obok której można przejść obojętnie…

„I powiedz mi szybko że nie mam zaburzeń”

To już piąty tomik tej autorki. Tym razem mamy do czynienia ze zbiorem, w którym aż roi się od prochów, psychoanalizy, ostrych słów, opisów brutalnej rzeczywistości i zaburzeń emocjonalnych. W „Psychoprochach” pojawia się podróż liryczna, która uwalnia w czytelniku najróżniejsze, oraz dawno uśpione zmysły. Świat, który poznajemy, nie różni się od tego, gdzie każdy z nas przebywa na co dzień. Pod wieloma słowami autorki podpisać mogą się osoby w każdym wieku, bez względu na płeć. Pierwszy wiersz jest zapowiedzią całej wędrówki, którą w „Psychoprochach” proponuje Kaja.

„Kolejny koniec świata zawróci nam w oknach”

Poetka tworzy wersy z lekkością i swobodą. Budowa większości wierszy – wolnych i białych – nie przeszkadza w zrozumieniu słów, które Kaja chce przekazać swoim czytelnikom. Pokazuje rzeczywistość bez nadużywania eufemizmów; wszystko jest czarne albo białe. W tym tomie ważną rolę odgrywa egzystencja ; jej rozwój i obecność w życiu każdego człowieka. Podmiot liryczny zwraca uwagę na to, że jesteśmy połączeniem ciała i duszy, a co za tym idzie – posiadamy instynkty, marzenia, plany, uczucia i chęci, żeby pozbyć się samotności i „zatopić się” w drugim człowieku.

„Wszystkie chwasty powyrywaj z serca jak demony”

Idealnie przedstawiony zostaje dualizm metafizyczny i antropologiczny. Człowiek jest skutkiem połączenia dwóch substancji: ducha i ciała. Odzwierciedlenie tych słów pojawia się już przewodnich słowach „Psychoprochów”, gdzie poetka porównuje istotę ludzką do warkocza. Podmiot liryczny nie kryje się z tym, że potrzebuje do pełnego życia wielu czynników, bo sam sobie nie wystarcza. Tymi elementami są właśnie tytułowe „Psychoprochy”. Najważniejszym z nich jest drugi człowiek, jego obecność lub jej brak, tęsknota, a nawet pewnego rodzaju „upajanie się” towarzystwem konkretnej osoby. Miłość to uzależnienie, które wywołuje w człowieku skrajne uczucia, doprowadza niekiedy do obłędu, powoduje obsesję lub niesamowitą tęsknotę i dziury w sercu, których nic nie może załatać. Bywa szaleństwem, ale także ukojeniem. Stosując zasadę kontrastu, poetka pokazuje, jak wiele skrajności istnieje w egzystencji człowieka, i z iloma przeciwnymi uczuciami musimy radzić sobie każdego dnia.

„Możesz mnie wyśmiać albo odlajkować”

Kaja Kowalewska w swoim tomiku pokazuje także, jak ważny stał się Internet w życiu człowieka. Może on nie tylko zmienić ludzi, ale również uzależnić, otumanić, doprowadzić do szaleństwa, czy zmienienia wartości, którymi powinniśmy się kierować. Ostatecznie jednak autorka wierzy, że nie wszystko można wyretuszować, naprawić w programie do obróbki, przedstawić w innych barwach, niż w rzeczywistości. W podmiocie lirycznym tli się nadzieja, że autentyczność jeszcze istnieje i nie zostanie tak szybko pozbawiona swojej wartości, ponieważ jest rzeczą wyjątkową i odróżniającą ludzi w tłumie.

„Niech będzie pochwalona świadomość”

Czasy, w których przyszło nam żyć wcale nie są łatwe. Osoba mówiąca w wierszach uzmysławia czytelnikowi, że niektóre sytuacje powodują w nas emocjonalne załamania, które mogą nawet doprowadzić do depresji. Z pozoru błahe problemy mogą urosnąć rangą do tego stopnia, że stają się przeszkodami trudnymi do pokonania, które dodatkowo stają się próbą i walką o przetrwanie.

„I powiedz mi szybko, że nie mam zaburzeń”

Psychoprochy” to tomik, który pobudził mnie do refleksji i zmusił do przemyśleń. Pokazał rzeczy, które, choć teoretycznie są oczywiste, często bywają zapomniane. Rozkoszowałam się każdym słowem we wszystkich utworach. Choć w wierszach nie ma rymów, nie przeszkadza to w swobodnym odbiorze i zinterpretowaniu poezji Kai Kowalewskiej. Pojawiają się przerzutnie, które są celowym zabiegiem stylistycznym poetki i dodają charakteru całemu tomikowi. Autorka stara się zwrócić uwagę odbiorcy na najważniejsze kwestie, które pojawiają się w życiu człowieka i pokazać, że autentyczność nadal jest czymś, co powinno się liczyć najbardziej. Kowalewska dotyka czytelnika słowem i próbuje go namówić, by uwierzył w lepsze jutro. To piękny gest i ukłon w stronę świata, dlatego „Psychoprochy” polecam każdemu z całego serca. Książka jest świetnym sposobem na refleksję i chwilę zatrzymania w tym pędzącym jak machina, szarym, trudnym, ale również pięknym świecie.

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here